Super Express: Waldemar Żurek powołuje w Prokuraturze Krajowej 7-osobowy zespół śledczych, który zajmie się wątkami śledztwa ws. Zondacrypto, a na jego czele staje prok. Marek Wełna. Czy akurat ta decyzja personalna daje nadzieję, że uda się tę aferę wyjaśnić „do spodu”?
Krzysztof Kwiatkowski: Marek Wełna ma jako prokurator doskonałą opinię i mówię to jako były Prokurator Generalny. Rzetelny, zaangażowany, niezwykle pracowity, sumienny i, co niezwykle istotne, umiejący budować zespoły prokuratorskie. W przeszłości już takimi kierował, więc jeśli Waldemar Żurek miał kogoś wybrać, to dokonał absolutnie najlepszego wyboru. Szczególnie, że „po owocach ich poznacie”. Odkąd Marek Wełna przejął kierowanie tymi sprawami w katowickiej prokuraturze, gdzie wcześniej za Ziobry ukręcano im łeb, to one znacznie przyspieszyły. Wcześniej nie dało się nic, a dzisiaj mamy całą grupę zatrzymanych osób. W tle Zondacrypto stała czysta bandyterka, która za czasów PiS-u była pod ochroną. Słynny „Maniek” miał list żelazny, mimo że to dopuszczający się przestępstw VAT-owskich oszust. Mit Ziobry jako szeryfa walczącego z mafią VAT-owską runął w gruzach, a Marek Wełna to symbol tego, co skuteczne. Będzie służył wyjaśnieniu tej PiS-owskiej afery.
- PiS-owskiej?
- I Konfederacji, żeby być precyzyjnym w kontekście zaplecza partyjnego. No i nie można nie zauważyć tutaj roli Karola Nawrockiego, bo w końcu kluczowe wydarzenie jego kampanii między pierwszą a drugą turą, konferencja CPAC, było finansowane ze środków Zondacrypto.
- Pałac Prezydencki odbija piłeczkę i mówi, że na imprezach sponsorowanych przez Zondę pojawiał się premier Donald Tusk, a także Ursula von der Leyen.
- Wolne żarty pani redaktor. Podają przykład Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, wydarzenia na wiele tysięcy osób, byli tam także politycy PiS. Sponsorów było kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset, a Zondacrypto była sponsorem jednego z małych paneli pobocznego wydarzenia. Na CPAC natomiast była sponsorem głównym, a główka Karola Nawrockiego ledwo się wychylała zza reklam Zondacrypto. To są sytuacje kompletnie nieporównywalne.
- Widzi pan więc jakieś linki między Pałacem Prezydenckim a Zondacrypto?
- Mówiąc wprost są to linki brudne i cuchnące. Zondacrypto pośrednio finansuje kampanię Karola Nawrockiego, a ten później trzykrotnie wetuje ustawę wprowadzającą bezpieczeństwo inwestujących na rynku kryptowalut. W dodatku prezes Kaczyński kłamał mówiąc, że zgłaszane poprawki miały uderzać w interesy Zondacrypto.
- Ich treść była zgodna z oczekiwaniami Przemysława Krala. Ale Jarosław Kaczyński broni posła Moskala, ufa jego tłumaczeniom dotyczącym spotkania z Kralem na Ibizie, a całym zamieszaniem obciąża „nieprzychylne media”, które zdaniem obu panów są powodem zawieszenia posła Moskala w klubie PiS.
- A co ma zrobić prezes Kaczyński? Musi zrobić wszystko żeby pan Moskal nie poczuł się poturbowany i nie zaczął mówić. Pan Moskal skonsultował poprawki z panem Kralem. Kto je zgłaszał? Panowie Moskal z Kowalskim. W imieniu jakiego klubu? Prawa i Sprawiedliwości. Czy mogło się to dziać bez wiedzy i zgody Jarosława Kaczyńskiego? Oczywiście, że nie mogło. Moskal robił to w uzgodnieniu z kierownictwem i dlatego mu powiedziano: chłopie, my cię teraz zawiesimy, krzywdy ci nikt nie zrobi, a w przyszłorocznych wyborach spokojnie będziesz kandydował z naszej listy. Scenariusz był nawet nienajgorszy, tylko się sypnął, bo pan Kowalski lekko się zirytował.
- Chyba wściekł! Domaga się usunięcia Moskala z partii, do której sam już nie należy.
- Przyznam, że komediowo-humorystyczne wątki chciałem w tej analizie pominąć, ale się nie da. (…) Moim zdaniem to doprowadzi do katastrofy PiS i Ibiza, nazywana przez prezesa Kaczyńskiego Ebizą, będzie mu się śniła po nocach. Na Ibizie ostatecznie upadł mit Prawa i Sprawiedliwości jako walczącej z układami, tropiącej korupcję i będącej moralnym azymutem partii.
- Zgodnie z deklaracją premiera i ministrów, na razie nie ma mowy o powrocie do programu CPN, ale ceny na stacjach paliw biją historyczne rekordy. Szef rządu ostrzega, że taka sytuacja może trochę potrwać, a wyborcy pytają czy naprawdę nic się nie da w tej sprawie zrobić. Ustawy ws. podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych Karol Nawrocki podpisać nie chce, bo twierdzi, że jest niekonstytucyjna. Pat?
- Nie chcę powiedzieć, że Karol Nawrocki kłamie, więc powiem, że jego współpracownicy robią z niego idiotę. W niemal wszystkich państwach Unii Europejskiej przyjęte są dokładnie takie same regulacje. Czyli nałożenie specjalnego podatku od zysków nadzwyczajnych. Co to znaczy? Inny jest zysk w postaci określonego procenta marży jeśli paliwo kosztuje 5 zł, inny jeśli 9 zł. Takie regulacje przyjęło już ponad 20 państw wychodząc ze słusznego założenia, my także z niego wychodziliśmy, że z tych nadzwyczajnych zysków można sfinansować np. programy pomocowe dla obywateli. Prezydentowi jednak ten projekt się nie podoba, co więc proponuje? Zmniejszenie marży paliw. Tylko nikt mu nie powiedział, że w Polsce 50 proc. mocy przerobowych Rafinerii Gdańskiej ma Saudi Aramco, które wcale nie musi sprzedawać paliwa Polsce, tylko np. wywiezie je do Niemiec. Prezydent idzie więc w scenariusz „Daniel Obajtek 2.0” – ceny może i niższe, ale paliwa by nie było. Pojawiałyby się kartki jak za czasów PiS „awaria dystrybutora”.
- Dlatego mówię o pacie, bo rozwiązania problemu na horyzoncie nie widać.
- Prezydent nie chce podpisać dobrej ustawy! Proponuje swoją, idiotyczną, która by spowodowała, że nie będzie paliwa w Polsce. Nawet jeśli jest ambasadorem, lobbystą i ochraniającym interesy zagranicznych koncernów z Saudi Aramco i węgierskim MOL-em na czele, to jego problem. Ale my nie możemy dopuścić do tego żeby paliwa zabrakło.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka