Kryzys w TK trwa. Miller: najbardziej tracą obywatele

Spór o to, kto kieruje Trybunałem Konstytucyjnym, po decyzjach sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej sparaliżował pracę tej instytucji i zaostrzył konflikt polityczny. W programie „Alfabet Millera” były premier Leszek Miller ocenił, że nie jest to zamach stanu, lecz próba siłowego uzdrowienia Trybunału, prowadzona bez wystarczającej podstawy prawnej. Jego zdaniem najbardziej tracą osoby, które od lat czekają na rozstrzygnięcia w ważnych dla nich sprawach.

Leszek Miller na tle Bogdana Święczkowskiego i Donalda Tuska. O kryzysie w TK przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Materiały autorskie/ Wygenerowane przez AI Kryzys w TK trwa. Miller: najbardziej tracą obywatele
  • Anna Korwin-Piotrowska przejęła kierowanie pracami TK po zawieszeniu władz Trybunału
  • Leszek Miller kwestionuje podstawę prawną przejęcia kierowania TK, uzasadnianego stanem wyższej konieczności konstytucyjnej
  • Były premier wskazuje, że spór blokuje rozstrzygnięcia istotne dla obywateli
  • Miller uważa, że wyjściem z impasu mogą być zmiany konstytucyjne po wyborach

Kryzys w TK nasilił się po decyzjach sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej

Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego nasilił się pod koniec października 2026 r. Anna Korwin-Piotrowska, wybrana przez Sejm w marcu 2026 r., ogłosiła przerwę w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Następnie przejęła kierowanie pracami Trybunału, powołując się na stan wyższej konieczności konstytucyjnej.

Spór o skład i funkcjonowanie TK trwa od 2015 r. W 2026 r. napięcie zwiększyły kolejne decyzje Sejmu w sprawie wyboru sędziów oraz odebranie przez prezydenta Karola Nawrockiego ślubowania tylko od części z nich. Rzecznik Praw Obywatelskich, organizacje prawnicze i część komentatorów wskazywali na wątpliwości co do podstaw prawnych zarządzeń Korwin-Piotrowskiej.

Miller o kryzysie w TK: to nie zamach stanu, lecz działanie bez podstawy prawnej

W programie „Alfabet Millera” Leszek Miller ocenił, że wydarzeń wokół TK nie należy nazywać zamachem stanu. Jego zdaniem jest to próba siłowego uzdrowienia tej instytucji. W rozmowie przypomniano też, że obecny kryzys poprzedziła seria błędów związanych z wyborem sędziów i odmową odebrania ślubowania od osób wybranych zgodnie z prawem.

Były premier zakwestionował jednak podstawę prawną przejęcia kierowania pracami Trybunału przez Korwin-Piotrowską. Według niego pojęcie stanu wyższej konieczności konstytucyjnej nie występuje w polskim systemie prawnym, a bezczynność jednego organu nie daje automatycznie uprawnień innemu. To opinia Millera, która nie przesądza o prawnej ocenie decyzji sędzi.

Miller widzi wyjście z impasu w zmianie konstytucji

Miller uznał, że wyjściem z obecnego impasu mógłby być reset konstytucyjny. Wymagałby on szerokiego poparcia w Sejmie, a jego zdobycie, jak zaznaczył, jest dziś bardzo trudne. Jego zdaniem nie da się odbudować autorytetu Trybunału w obecnym składzie ani przed końcem kadencji Sejmu.

Według Millera szansa na wyjście z impasu mogłaby pojawić się po wyborach, gdyby nowy Sejm przyjął przepisy konstytucyjne porządkujące funkcjonowanie TK i ograniczające ryzyko podobnych sporów. Konflikt już dziś utrudnia pracę instytucji i pogłębia niepewność wśród osób czekających na rozstrzygnięcia w swoich sprawach.

Wejście prezydenta do TK i przepychanki przed budynkiem

Podczas eskalacji sporu przed siedzibą Trybunału doszło do przepychanek z udziałem policji i Służby Ochrony Państwa. Prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż, wrócił do kraju i wszedł do budynku TK.

Miller ocenił, że obecność prezydenta mogła mieć wymiar wizerunkowy, ale zarazem stanowiła moralne wsparcie dla osób obecnych na miejscu. Krytycznie odniósł się do działań SOP i policji, uznając, że służby powinny zapewnić głowie państwa swobodne wejście do budynku. Zastrzegł jednak, że nie wie, czy otrzymały polecenie, by nie interweniować.

Zdaniem Millera odbiór tego zdarzenia zależy od politycznych sympatii, a media często przedstawiają konflikt z perspektywy strony, którą same popierają. Ocenił też, że pierwsze sondaże pokazują głównie bezpośrednie reakcje, a skutki polityczne sporu będzie można rzetelniej ocenić dopiero po około dwóch tygodniach.

Więcej na ten temat, ale i nie tylko, możesz obejrzeć w poniższym materiale:

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI