Elbanowscy, rodzice siedmiorga dzieci (ósme w drodze), walczą ze zmianami wprowadzanymi przez rząd PO-PSL. Nowa minister edukacji Anna Zalewska (50 l.) po spotkaniu z nimi zapowiedziała, że od września sześciolatki nie będą musiały iść do szkoły. Czy to oznacza, że dzieci zostaną w przedszkolach? Czy nie będzie klas pierwszych? Czy dzieci, które wcześniej poszły do szkoły, będą musiały powtarzać rok? Na razie niewiele wiadomo.
W ciągu dziesięciu dni minister ma przedstawić projekt ustawy i można być pewnym, że czeka nas totalny chaos.
- Zabraknie miejsc w przedszkolach dla najmłodszych dzieci. Kto się nimi zajmie? Kolejna sprawa - nawet kilkanaście tysięcy nauczycieli może być zwolnionych lub wysłanych na urlop. Wszyscy na tym stracą - przewiduje Sławomir Broniarz (57 l.), prezes ZNP.
Zmiany mogą odczuć na własnej skórze także dzieci z rocznika 2009, które obecnie są pierwszoklasistami. Minister proponuje im... powtarzanie klasy! - Rodzic będzie mógł zdecydować o powtórnym zapisaniu dziecka do klasy pierwszej - wyjaśnia szefowa resortu. Broniarz jest zdumiony. - Jedno małżeństwo rządzi polską szkołą! Trudno nam, nauczycielom, zrozumieć, że pani Elbanowska dyktuje warunki i rozkłada cały system edukacji na łopatki - mówi "Super Expressowi".
ZOBACZ: Dyrektor radia obraża dzieci