- Jarosław Kaczyński opublikował mocny wpis na X, wracając do głośnej sprawy lustracji Lecha Wałęsy z 2000 roku, co wywołało polityczną burzę.
- Prezes PiS wyraźnie zaznaczył, że nie wyobraża sobie, aby sędzia uczestniczący w tamtym postępowaniu objął stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego.
- Dowiedz się, kto jest na celowniku Kaczyńskiego i jak jego stanowisko może wpłynąć na wybór nowego szefa Sądu Najwyższego.
Kaczyński wraca do sprawy Wałęsy. Padły mocne słowa
Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie wyboru nowego I prezesa Sądu Najwyższego. We wpisie opublikowanym na X prezes PiS wrócił do lustracji Lecha Wałęsy z 2000 roku i książki IPN, która ukazała się osiem lat później.
„26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” — napisał Jarosław Kaczyński.
To krótki, ale politycznie bardzo mocny wpis. Kaczyński nie wymienia nazwiska sędziego, ale kontekst jest czytelny. W ostatnich dniach na prawicy wrócił temat roli sędziego Zbigniewa Kapińskiego w postępowaniu lustracyjnym Lecha Wałęsy z 2000 roku. Kapiński jest jednym z pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego.
W tle wybór I prezesa Sądu Najwyższego
Sprawa jest aktualna, bo Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wybrało pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa SN. Są nimi: Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski i Mariusz Załucki. Z tej piątki nowego I prezesa wskazuje prezydent Karol Nawrocki.
Przyszłość Czarnka jako kandydata na premiera niepewna? Sondaż ujawnia, co może czekać PiS
Kadencja obecnej I prezes SN Małgorzaty Manowskiej kończy się w maju, dlatego decyzja prezydenta ma zapaść w politycznie bardzo gorącym momencie. Wokół wyboru od tygodni trwa spór, bo część środowiska sędziowskiego podważa legalność procedury z udziałem sędziów powołanych po reformach z czasów rządów PiS.
Dlaczego Kaczyński pisze o Wałęsie?
Wpis prezesa PiS nawiązuje do postępowania lustracyjnego Lecha Wałęsy z 2000 roku. W prawicowej publicystyce sprawa ta od lat opisywana jest jako jeden z symboli sporu o rozliczenie PRL i ocenę roli byłego prezydenta. Sam Kaczyński użył bardzo ostrego określenia „pseudoproces lustracyjny”.
Kilka dni temu portal Niezalezna.pl opublikował tekst Sławomira Cenckiewicza dotyczący roli sędziego Zbigniewa Kapińskiego w lustracji Wałęsy. Autor przypominał, że Kapiński znajdował się w składzie sądu, który w 2000 roku rozpoznawał sprawę lustracyjną byłego prezydenta. Sam tekst Cenckiewicza został przedstawiony jako polemika z oświadczeniem Małgorzaty Manowskiej i jako powrót do oceny tamtego postępowania.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że sam Lech Wałęsa od lat odrzuca oskarżenia o świadomą współpracę z SB. Sprawa „Bolka” pozostaje jednym z najbardziej politycznie obciążonych sporów III RP, choć IPN w 2017 roku informował o ekspertyzach dotyczących autentyczności dokumentów z tzw. teczki TW „Bolek”.
„Nie wyobrażam sobie”. Kaczyński wysyła sygnał
Najważniejsze w tym wpisie jest jednak nie samo przypomnienie sprawy Wałęsy, ale polityczny sygnał wysłany w stronę Pałacu Prezydenckiego i środowiska Sądu Najwyższego. Kaczyński pisze wprost, że nie wyobraża sobie, aby sędzia związany z tamtym postępowaniem został I prezesem SN.
Poniżej galeria zdjęć: Jarosław Kaczyński mówił o NATO podczas konferencji PiS