- Napięcie na Bliskim Wschodzie gwałtownie rośnie: Iran zaatakował bazy amerykańskie w Kuwejcie, ignorując ostre ostrzeżenia ze strony prezydenta USA.
- Po miesięcznej pauzie w konflikcie, Iran wznowił wrogie ataki rakietowe i dronowe, ogłaszając je odwetem za wcześniejsze uderzenia Ameryki.
- Odkryj pełny obraz eskalacji i dowiedz się, jakie mogą być konsekwencje dla regionu po tym zaskakującym posunięciu.
Iran zaatakował bazy amerykańskie
Agencja informacyjna AFP przekazała w czwartek, 3 września, że Iran zaatakował bazy amerykańskie w Kuwejcie. Iran zrobił to pomimo środowych ostrzeżeń prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, że USA są gotowe "w każdej chwili" zaatakować. "Doszło do wrogich ataków rakietowych i dronowych na skutek niegodnej napaści irańskiej" - poinformowały za pomocą platformy X siły zbrojne Kuwejtu. Irańska telewizja państwowa napisała tam z kolei: "W odpowiedzi na zbrodnie popełnione przez Amerykę przeciw narodowi irańskiemu trwają ataki rakietowe i dronowe na bazy amerykańskie w Kuwejcie".
Miesiąc przerwy w atakach właśnie się skończył
PAP przypomina, że po trwającej około miesiąca przerwie w działaniach wojennych między USA i Iranem, w miniony weekend doszło do ich wznowienia. Armia amerykańska przeprowadziła w niedzielę i we wtorek wieczorem ataki m.in. na obiekty Strażników Rewolucji Islamskiej. W tym drugim zginęło 19 osób, wśród których znaleźli się zarówno żołnierze, jak i cywile - cztery osoby zostały zabite, a blisko 70 odniosło obrażenia na skutek ataku na wesele. "Armia amerykańska nie odpowiedziała na zarzuty zaatakowania uczestników wesela, a jedynie zapewniła, że w odróżnieniu od Strażników nigdy nie bierze na cel cywilów" - precyzuje PAP.
Wojna USA i Izraela z Iranem rozpoczęła się pół roku temu. Najbardziej intensywna faza walk zakończyła się w kwietniu, jednak obie strony kontynuowały sporadyczne ostrzały także później. Starcia w dużej mierze koncentrują się obecnie wokół cieśniny Ormuz.