Super Express: Za nami orędzie Donalda Trumpa, ale wbrew zapowiedziom nie poruszył w nim tematu wystąpienia Stanów Zjednoczonych z NATO. Jak interpretować ten sygnał?
Gen. Roman Polko: Na to przemówienie czekał cały świat, ale po nim wiemy jeszcze mniej niż przed jego wygłoszeniem. Problem NATO został pominięty, bo pewnie zaszkodziłoby to Trumpowi i jego ugrupowaniu w nadchodzących wyborach połówkowych. Tak naprawdę bowiem wyjście Stanów Zjednoczonych z Sojuszu osłabiałoby nie tylko Europę, ale także USA. Natomiast jeśli chodzi o Iran, to jest to wojna bez określonego celu, rozpętana przez prezydenta Trumpa i premiera Netenjahu, i wciąż pozostają tu właściwie same znaki zapytania. Kluczowe jest to, że Stany Zjednoczone nie wyciągnęły wniosków z Afganistanu, gdzie nie dookreślono celu strategicznego i kryteriów zwycięstwa, stąd też skończyło się porażką. Podobnie było w Iraku.
- Trump z uporem mówi jednak, że „prawie” wszystkie cele zostały osiągnięte.
- Ale jednocześnie zapowiada eskalację działań w tamtym obszarze, bo tak należy odczytywać zapowiedź doprowadzenia Iranu do epoki jaskiniowej. (…) Ja planowania misji uczyłem się w Stanach Zjednoczonych, to chociażby podczas NATO-wskiej operacji w Kosowie dowódcy podkreślali, że trzeba zawsze zdefiniować tzw. end state, czyli stan końcowy, kryteria sukcesu, określić cel na tyle dokładnie żeby wszyscy go zrozumieli. Bo inaczej z pewnością operacja nie skończy się powodzeniem. Tymczasem w działaniach na Bliskim Wschodzie prezydent Trump nie określił żadnego celu. Co z tego, że dominuje w bitwach powietrznych, skoro stan w obszarze bezpieczeństwa się pogorszył? Skoro powstał taki bałagan i destrukcja? Trudno teraz znaleźć rozwiązanie, które z jednej strony chroniłoby cywilów, z drugiej dawało Saudom poczucie bezpieczeństwa. Z naszego punktu widzenia pogorszyły się też kwestie ekonomiczne, bo do tej pory żegluga przez Cieśninę Ormuz była swobodna, a teraz Trump nam mówi, że mamy jechać i sami ją sobie odblokować. To mówienie na poziomie pięciolatka, który zepsuł zabawkę, rzucił ją w kąt i mówi: a teraz sobie ją napraw.
- Trump jak dzieciak dał się rozegrać Benjaminowi Netenjahu?
- Zdecydowanie tak. Jeśli popatrzymy kto na tym wygrywa, to tak naprawdę premier Netanjahu, bo sami Izraelczycy są już zmęczeni tą wieczną wojną, która trwa już kolejny rok. Kiedy już nastąpi pokój, to Netanjahu pewnie będzie rozliczany za korupcję, której się dopuścił, ale na razie jedyny cel jaki rzeczywiście udało się osiągnąć to osłabienie potencjału bojowego Iranu. Nie jest to jednak osłabienie, które uniemożliwiałoby Iranowi uderzeń chociażby na big-techy jak Amazon, Google czy inne. (…) Ta misja powinna być lepiej przygotowana, lepiej dopracowana, a jeśli oczekuje się wsparcia NATO, to z pewnością powinna być wcześniej konsultowana.
- Wiemy jednak jak Trump prowadzi politykę, że łamie standardy, prawo międzynarodowe, zrywa z ustaleniami obowiązującymi od dziesięcioleci, więc nie widzi nic dziwnego w tym, że nie konsultuje z sojusznikami napaści na inny kraj, a później, w dość mało elegancki sposób, domaga się od nich wsparcia.
- Tak to rzeczywiście wygląda i jest porażające. Na szczęście USA to nie jest Rosja z dyktatorem Putinem. Trump pewnie chciałby mieć taką władzę absolutną jak Putin, ale jednak podstawą siły Stanów Zjednoczonych jest jednak demokracja i zapewne kolejne wybory to zweryfikują. Stąd też kluczowa jest w tej chwili mądra dyplomacja, choć trudna do osiągnięcia przy tak nieobliczalnym partnerze.
- Mądra, czyli jaka?
- Dyplomacja, która nie pozwoli zepsuć relacji transatlantyckich, które są dla naszego bezpieczeństwa kluczowe. Nie możemy sobie pozwolić na to żeby przez obrażanie się na USA porzucać dorobek kilkudziesięciu lat, który stabilizował i Europę i Stany i właściwie cały świat. (…) USA, mimo że są potężnym mocarstwem z najlepszą armią świata, nadal potrzebują sojuszników. Temat wyjścia z NATO pewnie będzie jeszcze podnoszony, ale nie sądzę by był traktowany poważnie. Jestem przekonany, że amerykańskie społeczeństwo i Kongres na to nie pozwolą.
- Wojna na Bliskim Wschodzie dobitnie nam uświadomiła jak koniecznym jest wykorzystywanie pieniędzy w ramach unijnej pożyczki SAFE?
- Chciałbym żeby wszystkie siły polityczne w Polsce zrozumiały, że naprawdę nie mamy innego wyjścia. Minister Błaszczak o kupnie uzbrojenia w Korei zdecydował arbitralnie i to z oprocentowaniem na poziomie 6 proc. Pożyczka w USA jest na poziomie 4 proc., a tu mamy europejską na poziomie 3 proc. Nie mamy innego wyjścia i musimy te programy realizować. Nie możemy sobie pozwolić, nie mamy takiego komfortu, na marnowanie czasu przez jakieś debaty, które doprowadziły do prezydenckiego weta. Wróg jest u bram, ten program musi być realizowany. W imię wspólnego bezpieczeństwa mówmy o nim wreszcie jednym głosem.
- Z tym może być ciężko – prezydent zaprosił do siebie na rozmowy generalicję, ale ministra obrony narodowej już nie.
- Premier Kosiniak-Kamysz bardzo dobrze zrobił, że nie utrudniał generałom spotkania z prezydentem, bo z tego co wiem, to minister Macierewicz utrudniał generałom spotkania z prezydentem Dudą… Postawa obecnego szefa MON jest lepsza. Armia jest bowiem apolityczna, chcemy bronić naszego bezpieczeństwa. A jeśli wypowiadamy się choćby w kwestii SAFE, to nie po to żeby brać udział w jakiejś grze politycznej, tylko żeby czynić to, co jest słuszne. Rozgrywanie generalicji, najwyższych dowódców, w kontrze do ministra, jakieś osobne z nimi rozmowy, naprawdę rozbija spójność systemu dowodzenia. Proszę was szanowni politycy, panie prezydencie, Zwierzchniku Sił Zbrojnych, nie stawiajcie żołnierzy w sytuacji, w której muszą się zastanawiać w stosunku do kogo mają być lojalni. Jesteśmy od bronienia bezpieczeństwa kraju, a nie od dworskich gierek.
- Podobno Amerykanie, na razie nieoficjalnie, sondowali czy w obliczu braku sprzętu Polska użyczyłaby im swoich systemów Patriot. MON oficjalnie komentuje krótko: nie ma mowy, bo to my mamy wojnę tuż za swoją granicą. Słusznie?
- Priorytetem NATO jest obrona własnego terytorium. A ono jest dzisiaj zagrożone przez Rosję na północno-wschodniej flance. Właśnie dlatego Szwecja i Finlandia do Sojuszu wstąpiły. USA mają inne priorytety, np. Tajwan czy uwikłanie w wojnę w Iranie i jestem w stanie to zrozumieć. Ale jest absolutnie niedopuszczalne aby realizacja tamtych misji odbywała się kosztem naszego bezpieczeństwa.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka