Od „lodówki” na gąsienicach po nowoczesne systemy
Wspominając służbę w wojskach pancernych na czołgach T-55 i T-72, generał Komornicki opisuje ekstremalne warunki, w jakich operowali żołnierze podczas mrozów. Jak zauważa, w starszych modelach „w tych czołgu były jak w lodówce człowiek jeżeli bez rękawiczki dotknęło się pancerza to ta ręka po prostu przymarzała momentalne można było stracić skórę z dłoni”. Jedynym sposobem na odpoczynek było wykorzystanie ciepła pracującego silnika w tylnej części wozu. Choć współczesne czołgi, jak Abramsy, posiadają klimatyzację, generał podkreśla, że na polu walki żołnierze muszą ograniczać użycie ulepszeń, by nie zdradzać swojej pozycji sygnaturą cieplną.
Stałe bazy zamiast rotacyjnych obietnic
Analizując deklaracje Donalda Trumpa dotyczące obecności wojsk USA w Europie, generał zaleca ostrożność, twierdząc, że „nie do słów polityków oczywiście nie mówię że tym bardziej do słów Trumpa trzeba się przywiązywać dlatego że to może ulegać w każdej chwili też zmianom dopóty dopóki nie przeistoszą się te słowa w realną rzeczywistość”. Kluczowym celem Polski powinno być dążenie do przekształcenia obecności rotacyjnej w stałą, na wzór bazy w Ramstein. Według źródeł, potencjalny „Fort Trump” mógłby zostać rozmieszczony w okolicach Wrocławia, co generał ocenia jako strategicznie ważne dla realnego bezpieczeństwa kraju.
Interesy narodowe kontra „wartości”
Generał Komornicki krytycznie odnosi się do postawy niektórych polityków, którzy kierują się emocjami zamiast twardą kalkulacją. W jego ocenie „polityk obowiązuje etyka odpowiedzialności etyka odpowiedzialności za interes narodowy za dobro społeczeństwa za jego bezpieczeństwo”, a w tej sferze „nie ma sentymentów są interesy”. Polska powinna wykorzystać amerykańską potrzebę powołania „rady pokoju”, by twardo negocjować wzmocnienie wschodniej flanki NATO, unikając przy tym ryzyka deeskalacji kosztem naszego bezpieczeństwa
Pułapka armii „jednorazowego użytku”
Najpoważniejszym zarzutem generała wobec obecnej strategii zakupowej jest brak transferu technologii. Kupowanie sprzętu „z półki” bez własnego zaplecza serwisowego i produkcyjnego prowadzi do utraty suwerenności strategicznej. Generał ostrzega dosłownie: „Ta armia staje się armią jednorazowego użytku bowiem nie produkujemy nie remontujemy nie obsługujemy nie serwisujemy u siebie tylko zdanie jesteśmy na tego który nam to mamy”. Wskazuje przy tym na przykład Korei Południowej, która dzięki przejmowaniu technologii stała się światowym potentatem zbrojeniowym.
Powszechny pobór jako szkoła życia
Generał opowiada się za odwieszeniem powszechnego poboru, który powinien stać się etapem „edukacji obronnej” trwającym do 8 miesięcy. Według niego nie byłaby to strata czasu, lecz „szkoła życia w którym poznaje siebie odkrywa siebie swoje zdolności aspiracje uczy się działań w zespole”. Taki system pozwoliłby na odbudowę realnych rezerw osobowych i struktur mobilizacyjnych państwa.
Osamotnienie żołnierza wobec biurokracji
Kończąc, generał odnosi się do kwestii ochrony prawnej żołnierzy służących na granicy, nazywając stawianie im zarzutów za przypadkowe wystrzały „przerażającą nieodpowiedzialnością” polityków i dowódców. Podkreśla, że instytucje w Warszawie są często „daleko od żołnierskiego serca od koszar”, a wszechobecna biurokracja i „znieczulica” uderzają w fundament armii, jakim jest człowiek.