Jan Krzysztof Ardanowski przerywa milczenie. Uderza w PiS i rząd Tuska, komentuje rozstanie z Jakubiakiem

2026-02-03 11:19

Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa i poseł koła Demokracja Bezpośrednia, w szczerej rozmowie w programie „Poranny Ring” odniósł się do ciążących na nim zarzutów prokuratorskich, nazywając je „politycznym zleceniem”. Ujawnił nieznane fakty w „aferze jabłkowej”, wskazując na próbę zatuszowania zniknięcia milionów litrów spirytusu. Skomentował również zagrożenia płynące z umowy Mercosur oraz kulisy politycznego rozstania z Markiem Jakubiakiem.

2026_02_03_Poranny Ring VOD2 Jan Krzysztof Ardanowski

Mercosur – realne zagrożenie dla Europy

Na początku rozmowy Jan Krzysztof Ardanowski odniósł się do nowo podpisanej umowy handlowej Unii Europejskiej z Indiami, uspokajając, że może ona stanowić szansę dla europejskiego rolnictwa. Jednocześnie ostro skrytykował forsowaną umowę z krajami Mercosur (Ameryka Południowa), którą określił jako „absolutne, bardzo realne zagrożenie dla zniszczenia rolnictwa europejskiego”.

Pracownik MON zatrzymany! Miał szpiegować dla Rosji!

Zdaniem byłego ministra, presja ze strony Niemiec i przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen na wprowadzenie tymczasowych rozwiązań handlowych, omijających długotrwałe procedury w TSUE, jest działaniem na szkodę europejskich rolników. Podkreślił, że obietnice dotyczące tzw. klauzul lustrzanych, które miałyby zmuszać producentów z Ameryki Południowej do przestrzegania unijnych norm, okazały się fikcją.

„Politycy Ameryki Południowej mówią, że prawo unijne to stosujcie u siebie, my mamy swoje” – zaznaczył Ardanowski.

Przedstawił również alarmujące dane, które obalają mit ekologicznego rolnictwa w Ameryce Południowej:

  • Zużycie środków ochrony roślin jest tam średnio 3,5 razy większe niż w Europie.
  • W samej Brazylii jest ono 4,5 razy większe.
  • Na 7% światowych użytków rolnych przypada tam aż 28% globalnego zużycia pestycydów.

Według Ardanowskiego, te fakty dowodzą, że żywność z tamtego regionu nie będzie spełniać wysokich standardów bezpieczeństwa, a jej napływ zniszczy konkurencyjność europejskich gospodarstw. 

Ardanowski pod ostrzałem prokuratury: „Afera stworzona na użytek polityczny”

Główna część rozmowy dotyczyła zarzutów prokuratorskich postawionych Janowi Krzysztofowi Ardanowskiemu i kilkunastu innym osobom w związku z decyzjami kredytowymi podejmowanymi w czasie, gdy pełnił funkcję ministra rolnictwa. Polityk stanowczo odpiera zarzuty, twierdząc, że cała sprawa jest motywowana politycznie i ma na celu zamknięcie mu ust.

Kulisy „afery jabłkowej” i tajemnica zaginionego spirytusu

Ardanowski wyjaśnił, że decyzje, których dotyczy śledztwo, miały na celu ratowanie polskiego sektora sadowniczego i jednej ze spółdzielni mleczarskich. Podkreślił, że decyzja o uruchomieniu gwarancji kredytowych dla firmy skupującej jabłka była decyzją całej Rady Ministrów, a zgodę na nią wyraziła Prokuratura Generalna. Celem było podniesienie cen rynkowych w obliczu klęski urodzaju w innych częściach świata.

„Dla mnie sprawą całkowicie oczywistą (...) jest to, że to jest afera stworzona na użytek polityczny, żeby zamknąć mi usta” – stwierdził poseł, dodając, że sprawa została „wymyślona” jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy służbami specjalnymi kierowali Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik.

Były minister jest przekonany o swojej niewinności i słuszności podjętych działań. Twierdzi, że Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) w pełni zabezpieczył interes państwa poprzez zastaw rejestrowy na towarze, którego wartość (według wyceny Instytutu Ekonomiki Rolnictwa) wynosiła ok. 190 mln zł, czyli znacznie więcej niż 100 mln zł udzielonej gwarancji.

„Państwo na tym nic nie straciło” – podsumował.

Co więcej, Jan Krzysztof Ardanowski ujawnił, że prawdziwą aferą, której prokuratura boi się dotknąć, jest los spirytusu wyprodukowanego z przejętego koncentratu jabłkowego. Z ok. 2,5 miliona litrów, pół miliona trafiło do Orlenu na produkcję płynów dezynfekcyjnych w czasie pandemii. Pozostałe 2 miliony litrów przekazano do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i ślad po nich zaginął. Istnieją jedynie dokumenty świadczące rzekomo o „utylizacji” 1,5 miliona litrów, co zdaniem polityka jest absurdem.

Od PiS do rządu Tuska – nieustanny atak?

Ardanowski nie ma wątpliwości, że kontynuowanie sprawy przez obecną prokuraturę również ma podłoże polityczne. Uważa, że pasuje do narracji o „rozliczaniu PiS-u”, której domaga się elektorat koalicji rządzącej. Zauważył, że działania prokuratury nasilały się, gdy zaczynał ostro krytykować rząd Donalda Tuska.

„Kiedy zacząłem dość zdecydowanie przedstawiać argumenty przeciwko panu premierowi Tuskowi (...) nagle w Sejmie uchylany jest immunitet. (...) To są pewne koincydencje” – mówił Ardanowski. 

Przetasowania na prawicy. Sprawy Jakubiaka i Brauna

W rozmowie poruszono również temat wewnętrznych sporów na polskiej prawicy. Jan Krzysztof Ardanowski nie krył zażenowania zachowaniem Marka Jakubiaka, który został wykluczony z koła Demokracja Bezpośrednia. Zarzucił mu złamanie dżentelmeńskiej umowy dotyczącej nazwy „Wolni Republikanie”, którą Jakubiak miał siłowo przejąć dla swojej partii, mimo że miała to być wspólna nazwa dla szerszego ruchu.

Odnosząc się do słów prezydenta o Grzegorzu Braunie i jego ewentualnej przyszłości w rządzie, Ardanowski stwierdził, że „w polityce wszystko jest możliwe”. Przyznał, że choć wiele zachowań lidera Konfederacji Korony Polskiej mu się nie podoba, to reprezentuje on realną część społeczeństwa i odpowiada na pewne nastroje. W jego ocenie radykalne partie, które nie ponoszą odpowiedzialności za rządzenie, mogą pełnić rolę „sumienia”, które zmusza wszystkich do refleksji nad kierunkiem, w jakim zmierza państwo.

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - Prof. Markowski
Sonda
Czy wierzysz Janowi Krzysztofowi Ardanowskiemu w sprawie „afery jabłkowej”?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki