- Radosław Fogiel podkreśla, że azyl polityczny dla polskich polityków to sytuacja bez precedensu w UE i poważny sygnał ostrzegawczy dla demokracji w Polsce.
- Według posła PiS Węgry nie mogły przyznać azylu bez wiarygodnych dowodów na represje polityczne i brak gwarancji uczciwego procesu.
- Polityk oskarża rząd Donalda Tuska o upolitycznienie prokuratury i stosowanie podwójnych standardów wobec opozycji.
- Jego zdaniem problem wykracza poza PiS i dotyczy każdego obywatela, który może dziś stracić prawo do rzetelnego procesu.
Azyl polityczny dla Ziobry. „To wotum nieufności wobec Polski”
„Super Express”: - Robicie zrzutkę dla Zbigniewa Ziobry, by mógł spokojnie przetrwać z rodziną na uchodźstwie?
Radosław Fogiel: - Kluczową kwestią nie są sprawy bytowe, lecz sam fakt, że polscy obywatele otrzymują azyl polityczny w innym kraju UE. To sytuacja bez precedensu, która rzuca cień na obecny stan polskiej demokracji.
- Mówimy o zapatrzonych w Putina Węgrzech Orbana, których rząd nie kryje niechęci do rządu Tuska. Azyl jest powszechnie odczytywany jako element politycznej gry Budapesztu, a nie troski o polską demokrację.
- Moim zdaniem niechęć do rządu Tuska to akurat zdrowy objaw, ale niezależnie od oceny polityki Węgier, azyl jest udzielany na podstawie konwencji genewskiej i prawa europejskiego. Aby go uzyskać, zarówno Marcin Romanowski, jak i Zbigniew Ziobro musieli w sposób niebudzący wątpliwości uprawdopodobnić, że ich procesy w Polsce mają charakter represji politycznych i nie dają gwarancji bezstronnego potraktowania przez wymiar sprawiedliwości. Wszystkie procedury muszą być zachowane, by inne kraje sygnatariusze tych układów je respektowały.
- Politycy PiS Mateusz Morawiecki czy Dariusz Matecki, deklarują, że nie zamierzają nigdzie wyjeżdżać, choć sami mają zarzuty problemy z prawem. . Skoro oni zostają, to może ta opresja „reżimu Tuska” to publicystyczna przesada?
- Wniosek o azyl to indywidualna decyzja każdego człowieka i nie zamierzam jej oceniać. Jednak sam fakt, że ktoś o taki azyl się ubiega i go otrzymuje, stanowi potężne wotum nieufności wobec sytuacji politycznej i praworządności w Polsce. Zbigniew Ziobro nie miał, jak sądzę, trudności z przekonaniem odpowiednich instytucji, skoro minister sprawiedliwości publicznie grozi mu „przywiezieniem w bagażniku”, a premier wielokrotnie zapowiadał, że politycy PiS „będą siedzieć”. Do tego dochodzą działania wobec sędziów, którzy nie orzekają po myśli władzy – jak w przypadku odsunięcia sędziego od sprawy Marcina Romanowskiego, by zastąpić go członkiem upolitycznionej „Iustitii”. To dowodzi, że represje mają charakter systemowy
Ziobro ofiarą białoruskich standardów?
- Ale skoro inni pańscy koledzy z partii nie uciekają, to chyba wierzą w niezależność polskich sądów. - Wspomniane indywidualne decyzje w żaden sposób nie zmieniają stanu faktycznego – mamy do czynienia z upolitycznioną prokuraturą, która odrzuciła wszelkie pozory niezależności. Wystarczy spojrzeć na sprawę prokurator Ewy Wrzosek – mimo stwierdzenia złamania prawa, prokuratura wyższej instancji ukręciła sprawie łeb, twierdząc, że to niska szkodliwość społeczna. Podobnie w sprawach Romana Giertycha, Sławomira Nowaka czy prof. Grodzkiego, gdzie prokuratura umarza wątki lub nie daje szansy na proces, który mógłby wyjaśnić wątpliwości. To realizacja „doktryny Neumanna”: póki jesteś w PO, będziemy cię bronić jak niepodległości. Jeśli jesteś z PiS – będziemy cię atakować. - Sugeruje pan zatem kolegom Morawieckiemu czy Dworczykowi: Chłopaki, pakujcie się na Węgry? - Nikomu nic nie sugeruję i apeluję, by nie sprowadzać tego do dyskusji personalnej. Problem jest głębszy: jeśli polski obywatel może uzyskać azyl polityczny, to znaczy, że państwo prawa w Polsce przestało funkcjonować. Dziś mamy doniesienia o delegowaniu prokuratorów do śledzenia konwencji programowej opozycji. Jeśli to nie przypomina standardów białoruskich, to nie wiem, co nimi jest. - Czy ten wyjazd wiceprezesa Ziobry nie jest problemem wizerunkowym dla PiS? - To nie jest kwestia partyjna ani sondażowa. Nieważne, czy mowa o Zbigniewie Ziobrze, czy o Janie Kowalskim. Dramatem jest recenzja sytuacji w Polsce pod rządami Donalda Tuska: polski obywatel nie ma w naszym kraju prawa do uczciwego procesu. To jest główny problem i nie warto rozmywać go rozważaniami czy komuś to szkodzi czy pomaga politycznie. Jesteśmy już daleko poza klasycznym pojmowaniem polityki.
Rozmawiał Tomasz Walczak