„Super Express”: Nie będę się wyzłośliwiać i nie powiem: „Lepiej późno niż wcale”, ale przytoczę argumenty części bańki internetowej, która mówi: „No tak, trzeba było sprawy Lenza, żeby premier Donald Tusk przykrył tę kwestię sprawą znów społeczności LGBTQ plus”. Niesprawiedliwie czy trochę pani rozumie to rozgoryczenie?
– Powiem: „Lepiej późno niż wcale”. Oczywiście, że zdecydowanie za późno i oczywiście, że zdecydowanie za długo osoby LGBTQ plus, pary jednopłciowe, czekały i czekają na zagwarantowanie im takiej fundamentalnej godności. Mamy w Polsce bardzo różne rodziny, mamy ludzi, którzy wchodzą w różne związki, mamy ludzi, którzy się kochają, którzy chcą normalnie żyć i oni zasługują na godne, sprawiedliwe, uczciwe traktowanie. I tak, to jest kwestia godnościowa, to jest kwestia oczywiście również praworządnościowa, bo wyroków sądów należy przestrzegać.
– Ale to, że społeczność LGBTQ plus czeka i że ta godność jest im potrzebna, wiemy od dawna. Wielu stawia tezę, że ta sprawa wróciła akurat teraz, jest nieprzypadkowe.
– Ta sprawa wróciła teraz, dlatego że teraz zapadł wyrok Trybunału Europejskiego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ale dla części przynajmniej koalicji rządzącej, dla lewicy, dla ministry Katarzyny Kotuli, dla nas wszystkich jest oczywiste, że to jest sprawa, która ma charakter fundamentalny. Dlatego Katarzyna Kotula przygotowała, a później negocjowała kolejne wersje ustawy o związkach partnerskich. Dlatego minister Gawkowski natychmiast po wydaniu wyroku przygotował projekt rozporządzenia. Dlatego mój resort zwrócił się niezwłocznie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, żeby poinstruować i poprosić o jasną deklarację, że w momencie, w którym będą te transkrypcje, wszystkie uprawnienia związane ze świadczeniami będą zapewnione. To, co możemy jako lewica robić, robimy.
– Ale był w rządzie opór materii w tej sprawie? Tym głównym hamulcowym był minister Kierwiński w MSWiA, czy może Polskie Stronnictwo Ludowe?
– Rozumiem, że mamy w tej koalicji różne ugrupowania o różnych programach i wrażliwościach. Rozumiem, że czasami w różnych kwestiach opór się pojawia, ale nie jest to pierwszy raz, kiedy na końcu, pomimo tego uporu, udaje się zrealizować to, co obiecaliśmy.
– Nie ma pani obaw, że sprawa utknie gdzieś znowu?
– Myślę, że wypowiedź premiera rządu nie jest gołosłowna. Jeżeli mówi, że wydane zostanie rozporządzenie, to tak się stanie. Wiem, że wicepremier Gawkowski ma je przygotowane. Wiem od ministra spraw wewnętrznych i administracji, któremu dziękuję za tę otwartość, że jest także gotowy do jego podpisania.,
– Ustawa dotycząca związków partnerskich raczej pełza, a nie idzie, pani ministro?
– Z tego co wiem, kończy ona pracę w podkomisji. Jeżeli chodzi o ten upór, to pamiętam go przy sprawie ustawy o asystencji osobistej – rząd ją przyjął i ustawa jest w Sejmie. Pamiętam opory w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Udało się temat otworzyć i od 8 lipca PIP będzie mógł skutecznie walczyć z umowami śmieciowymi. Pamiętam głosy oporu w sprawie wolnej Wigilii i straszenie, że upadnie gospodarka. Mamy od tego roku wolną Wigilię i tak samo jest z transkrypcją małżeństw jednopłciowych.
– Z tego by wynikało, że pani jest jednym z najskuteczniejszych ministrów?
– Rzeczy związane z moim resortem i z działaniami lewicy pokazują, że lewica jest rzeczywiście skuteczna. Można być politykiem głośnym, a można ciężko pracować i negocjować. Na koniec dnia liczy się skuteczność. Lewica ma się czym pochwalić.
– Warto było atakować Rafała Trzaskowskiego w tej sprawie? Czy pani uważa, że on nie jest sprzymierzeńcem środowisk LGBTQ plus?
– Uważam, że w takich sytuacjach, w chwili takiego sprawdzianu, bardzo ważne jest precyzyjne określanie, po której stronie się stoi. To nie jest miejsce na stanie okrakiem. Od każdego polityka każda społeczność ma prawo oczekiwać jasnego zdeklarowania się: kto stoi po stronie równości, a kto próbuje jakoś balansować między jednym a drugim.
– Przejdźmy do podatku cyfrowego. Amerykanie podobno pozwolili sobie postraszyć polskich ministrów, w tym ministra Domańskiego. O co tutaj chodzi?
– Nic nie wiem o żadnym straszeniu czy komunikatach ze strony amerykańskiej administracji. Natomiast wiem, że premier Gawkowski pracuje nad koncepcją podatku cyfrowego. Taki podatek powinien zostać wprowadzony. Nie ma powodu, dla którego inne państwa Unii Europejskiej, jak Francja czy Hiszpania, mogą z niego korzystać, a Polska miałaby nie mieć takiej możliwości. To nie jest podatek antyamerykański, to jest podatek propolski. W sytuacji, w której bigtechy zarabiają na polskiej gospodarce, powinny być opodatkowane.
– Pytanie, czy wy zostawicie tę sprawę, bo naciski są?
– Absolutnie nie będziemy ulegać żadnym naciskom. Będziemy działać w interesie polskich obywateli. Nasze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są dobre, ale prowadzimy je po partnersku, nie na kolanach.
– A co w sprawie Zbigniewa Ziobry, który uciekł do Stanów Zjednoczonych? Departament Stanu odmawia określenia, w jakim trybie tam wjechał.
– My oczekujemy współpracy w tym zakresie. To nie jest kwestia polityczna, to jest kwestia związana z wymiarem sprawiedliwości. Mamy do czynienia z człowiekiem, na którym ciąży 26 zarzutów za kierowanie grupą przestępczą i wyprowadzenie 150 mln zł. Taki człowiek po prostu zmyka. Jeśli ktoś jest niewinny, to nie ma się czego obawiać. Oczekujemy, że będzie tutaj współpraca ze strony amerykańskiej.
– Czy pani uważa, że służby zrobiły wszystko, co mogły w tej sprawie?
– Służby robią to, co robią, pewnie tego nie nagłaśniając. Ja nie mam ani wiedzy, ani kompetencji operacyjnych, ale mam zaufanie, że wszystkie działania, które podjąć należy, są podejmowane przez ministra Siemoniaka i prokuratora generalnego.,
– Zmieńmy temat na resort rodziny. Zmieniacie definicję mobbingu?
– Tak, zdecydowanie ją upraszczamy. Dzisiejsza definicja jest zbyt skomplikowana i niemożliwa do zastosowania. Będziemy uważać za mobbing uporczywe nękanie, czyli nękanie, które jest nawracające i stałe. Wyjaśniamy też, co mobbingiem nie jest – na przykład uzasadniona krytyka czy jednorazowe zachowanie. Chcemy uprościć ścieżkę dochodzenia sprawiedliwości i położyć większy nacisk na prewencję antymobbingową.,,,
– A czy może pani ogłosić koniec bezpłatnych staży?
– Mogę ogłosić, że intensywnie nad tym pracujemy. Projekt ustawy trafił do szerokich konsultacji. Kończymy z tą patologią i wyzyskiem. Będzie minimalne wynagrodzenie za pracę na stażu, konieczne wskazanie opiekuna i limit czasu trwania stażu. Praca to praca, a za pracę należy się wynagrodzenie.,
– Ma pani obawy dotyczące przyszłości koalicji 15 października?
– Jestem spokojna o przyszłość koalicji. Wiem, że bywają różnice, ale polecam wszystkim strategię lewicy: pracować, dbać o swoje resorty i dowozić konkretne efekty. Nasi wyborcy liczą na robotę, a nie na kłótnie.
– A jak wyglądają pani relacje z Pałacem Prezydenckim?
– Jesteśmy otwarci na kontakt wtedy, kiedy jest taka potrzeba. Rozmawiałam z panem prezydentem przed podpisaniem ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. To była merytoryczna rozmowa i ostatecznie prezydent tę ustawę podpisał.,
– Nie obawia się pani wet prezydenta Nawrockiego?
– Szereg wet prezydenckich oceniam bardzo krytycznie, na przykład to wobec ustawy o zawodzie psychologa czy ustawy o krypto. Ale cieszę się, że ustawa o PIP została podpisana. Bywa w polityce różnie, ale my robimy swoje.
Rozmawiała: Kamila Biedrzycka
Not.: ABR