- Profesor Dudek stanowczo ostrzega przed eskalacją antyukraińskich nastrojów w Polsce, wskazując, że taka postawa strategicznie działa na korzyść Rosji.
- Podkreśla, że Polska dysponuje decydującym głosem w sprawie przyszłego członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej, co stanowi silną kartę przetargową.
- Dowiedz się, jakie warunki mogą zablokować drogę Kijowa do UE i dlaczego ekspert apeluje o zimną krew w obliczu rosnących napięć.
Dudek ostrzega przed drugą skrajnością
Relacje Polski i Ukrainy znalazły się w jednym z najtrudniejszych momentów od początku rosyjskiej inwazji. Spór o Wołyń, UPA, Order Orła Białego i decyzje Wołodymyra Zełenskiego coraz mocniej wpływają na polską debatę publiczną. W najnowszym programie „Dudek o polityce” prof. Antoni Dudek mówił, że Polska powinna zachować zimną krew i nie dać się ponieść emocjom.
Politolog przyznał, że po wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy była momentami zbyt bezkrytyczna. Jednocześnie ostrzegł, że wahadło nie może teraz wychylić się w drugą stronę.
„Tak byliśmy moim zdaniem momentami, zwłaszcza w pierwszej fazie po wybuchu wojny w 22 roku, nadmiernie proukraińscy i to zwłaszcza rząd PiS tutaj absolutnie pobił wszelkie rekordy. Tak teraz nie chciałbym, żebyśmy popadli w drugi biegun antyukraiński, dlatego że na tym skorzysta tylko Rosja, a ja uważam, że z punktu widzenia interesów Polski znacznie większym zagrożeniem jest imperializm rosyjski niż nacjonalizm ukraiński. Będę się przy tym konsekwentnie upierał. Nacjonalizm ukraiński jest problemem, jest dla nas przeciwnikiem. Natomiast to nie jest główne zagrożenie dla Polski w perspektywie najbliższych lat i dekad” — mówił Antoni Dudek.
To jedna z najważniejszych tez programu. Dudek nie bagatelizuje ukraińskiego nacjonalizmu, ale stawia go w szerszym kontekście bezpieczeństwa Polski. Jego zdaniem głównym zagrożeniem dla Warszawy pozostaje Rosja, a nie Kijów.
„Bez zgody Polski Ukraina nigdy nie wejdzie do Unii Europejskiej”
Ważny fragment programu dotyczył też ukraińskich aspiracji do Unii Europejskiej. Dudek podkreślił, że Polska ma w tej sprawie bardzo silną kartę. I jego zdaniem powinna mówić o tym jasno.
Politolog zaznaczył, że to Ukraina zabiega o członkostwo w UE, a nie Polska prosi Kijów o ustępstwa. To, według niego, powinno zmienić ton rozmowy między oboma państwami.
„To Ukraina jest petentem, a nie Polska. Ten proces dotyczy ukraińskich aspiracji do Unii Europejskiej i bez zgody Polski Ukraina nigdy nie wejdzie do Unii Europejskiej. To trzeba jasno i wyraźnie powtarzać. Tylko żeby była jasność: nie po to, żeby wymuszać na Ukrainie kompletną zmianę jej polityki historycznej, bo to jest moim zdaniem niemożliwe. Tylko po to, żeby Ukraina wiedziała, że jeżeli będzie dalej szła tą drogą gloryfikacji coraz większej tradycji ukraińskich nacjonalistów, to to doprowadzi do polskiego veta. Bez względu na to, jaki będzie rząd po 27 roku” — stwierdził Dudek.
Dudek nie wzywa więc do zerwania rozmów z Ukrainą, ale do postawienia jasnej granicy. W jego ocenie dalsze gloryfikowanie tradycji ukraińskich nacjonalistów może zablokować drogę Kijowa do UE, niezależnie od tego, kto będzie rządził w Polsce.
Nawrocki odpowiada Zełenskiemu
W programie pojawiła się również wypowiedź Karola Nawrockiego dotycząca sporu z prezydentem Ukrainy. Nawrocki ocenił, że Wołodymyr Zełenski błędnie odczytuje sytuację w Polsce.
„Spór w ogóle nie dotyka wewnętrznych kwestii Polski, te nie istnieją, bo wszyscy Polacy wiedzą i rozumieją, ile zła zrobili Polsce, Polkom, Polakom, polskim dzieciom ukraińscy nacjonaliści. Myli się prezydent Zełenski” — mówił Karol Nawrocki.
To mocna wypowiedź, która wpisuje się w coraz ostrzejszy ton polskiej debaty o Wołyniu. Nawrocki przekonuje, że w Polsce nie ma sporu co do oceny zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Jego zdaniem Zełenski nie rozumie wrażliwości Polaków w tej sprawie.
Dudek ostro o Zełenskim i orderze
Jednym z najostrzejszych momentów programu była ocena zachowania Wołodymyra Zełenskiego po decyzji o odebraniu mu Orderu Orła Białego. Dudek nie ukrywał, że jego zdaniem ukraiński prezydent potraktował sprawę bardzo osobiście i nie zrozumiał historycznego ciężaru sporu.
„Ja uważam, że on jest w tej chwili nastawiony, uważa, że jego ego ucierpiało na tym, że mu ten order odebrano. Moim zdaniem to jest człowiek o ograniczonych jednak horyzontach, który nie rozumie, że robi potworny błąd także jako obywatel ukraiński, prezydent Ukrainy o żydowskich korzeniach, bo chyba mu nikt nie wytłumaczył, ilu jego przodków zostało wymordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Bo ukraińscy nacjonaliści nie mordowali wyłącznie Polaków, Żydów też mordowali, to całkiem sporo” — mówił Antoni Dudek.
Te słowa mogą wywołać szczególnie mocną reakcję. Dudek nie tylko krytykuje Zełenskiego politycznie, ale też odwołuje się do jego pochodzenia i historii zbrodni popełnianych przez ukraińskich nacjonalistów również na Żydach.
Kaczyński o bazie USA. „Źródeł trzeba szukać w osobie prezydenta”
Drugim dużym tematem programu była obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Przytoczono wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o ewentualnej stałej bazie USA i zasługach po stronie obecnego obozu politycznego.
Prezes PiS wskazywał przede wszystkim na prezydenta i polityków swojej formacji.
„Jeżeli szukać źródeł tego, no jeszcze nie sukcesu, ale zapowiedzi sukcesu, to trzeba go szukać w osobie prezydenta Rzeczypospolitej i w kancelarii prezydenta Rzeczypospolitej, a także wśród polityków naszej formacji, którzy w stosunkach polsko-amerykańskich, choćby stojący tutaj Adam Bielan, odgrywają naprawdę bardzo dużą rolę” — mówił Jarosław Kaczyński.
Słowa prezesa PiS pokazują, że sprawa amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce stała się również elementem krajowej rywalizacji politycznej. Kaczyński sugeruje, że ewentualny sukces w tej sprawie będzie zasługą prezydenta i środowiska PiS.
Dudek: nazwa bazy jest drugorzędna
Antoni Dudek odniósł się do tej politycznej licytacji z dystansem. Politolog podkreślił, że nie interesuje go spór o to, kto przypisze sobie zasługi. Najważniejsze, żeby stała baza USA w Polsce rzeczywiście powstała.
„Niech sobie PiS będzie tą proamerykańską partią. Rzeczywiście jeżeli ta baza powstanie, niech ona się nazywa Fort Trump, Fort Nawrocki czy Fort Kaczyński, jest to obojętne, byle by ona powstała, bo mnie bardziej interesują fakty, a nie deklaracje i oceny, kto do czego się bardziej przyczynił” — mówił Dudek.
Politolog dodał, że z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski obecność Amerykanów jest jednym z najważniejszych elementów odstraszania.
„Jestem zwolennikiem amerykańskiej stałej bazy w Polsce, dlatego że to jest podniesienie polisy ubezpieczeniowej, którą wykupujemy za ciężkie miliardy dolarów u Amerykanów, na wyższy poziom” — ocenił.
To bardzo obrazowe porównanie. Dudek traktuje amerykańską bazę jako droższą, ale silniejszą gwarancję bezpieczeństwa. Nie nazwę i polityczne zasługi uważa za kluczowe, tylko sam fakt stałej obecności USA.
Polityka zagraniczna jako zakładnik krajowej wojny
W programie mocno wybrzmiał też wątek upartyjnienia polityki zagranicznej. Dudek ocenił, że Polska coraz częściej prowadzi sprawy międzynarodowe przez pryzmat krajowego konfliktu politycznego.
Jego zdaniem to niebezpieczne, bo interes państwa zaczyna przegrywać z interesem poszczególnych graczy partyjnych.
„Polska polityka zagraniczna zaczęła być coraz częściej ofiarą rywalizacji wewnętrznej. I niestety to tylko się pogłębia i Polska kiedyś zapłaci, oby jak najpóźniej, za to wysoką cenę, za to, że interesy polityczne różnych graczy na arenie wewnętrznej były ważniejsze niż interes Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej” — ostrzegł Dudek.
To gorzka diagnoza. Dudek sugeruje, że obecne napięcia wokół Ukrainy, USA czy Unii Europejskiej nie są tylko sporami o kierunek polityki zagranicznej. Są również częścią wewnętrznej walki o władzę.