Kto zajmie się naszymi włosami? Epidemia koronawirusa zamknęła zakłady fryzjerskie. Fryzury w nieładzie wzbudzają uśmiech, ale fryzjerom wcale nie jest do śmiechu. Dlatego apelują do władz: pozwólcie nam pracować!
Od wielu tygodni zakłady fryzjerskie są zamknięte na cztery spusty. Nie zmienimy uczesania, nie skrócimy brody, o nowym kolorze włosów też można zapomnieć. Dla nas to uciążliwość, dla fryzjerów dramat. Bez rychłej decyzji rządu o ponownym otwarciu zakładów, sytuacja wymknie się spod kontroli. – Wkrótce będę musiał zamknąć mój zakład – mówi nam Robert Henn (41 l.) krakowski fryzjer. Mężczyzna od tygodni nie zarobił ani złotówki! Choć nie może zarabiać, stale ponosi koszty. – Właścicielka lokalu, który wynajmuję nie godzi się na obniżkę. Do tego media, koszty obsługi systemu rezerwacyjnego i pracownik, którego przecież nie zostawię bez pensji – wylicza. Identyczne problemy dotykają jego koleżanki i kolegów po fachu. – Błagam, otwórzcie już zakłady. Gdy nie ma klientów, my nie mamy zarobku i nie ma z czego żyć – apeluje Agnieszka Bugiera (47 l.) fryzjerka z zakładu fryzjerskiego w Legionowie.
Otwarcie zakładów fryzjerskich znalazło się w trzecim etapie planu znoszenia obostrzeń, który ogłosił premier Mateusz Morawiecki (52 l.). Sytuacja fryzjerów sprawia, że nie mogą już dłużej czekać.
Ksawery Zdanowicz (28 l.), fryzjer z salonu fryzjerskiego w Warszawie
Gdy rząd zamknął wszystkie zakłady, zaczął się strach. Apeluję: pozwólcie nam jak najszybciej powrócić do pracy!
Agnieszka Bugiera (47 l.), fryzjerka z zakładu fryzjerskiego w Legionowie
Nie zarabiamy kokosów. W dodatku mamy wzięty kredyt na nowe farby do włosów. Jak my mamy funkcjonować?
Robert Henn (41 l.), właściciel salonu fryzjerskiego w Krakowie
Splajtuje i będę musiał zamknąć zakład, tak jak sąsiedzi. Zbliża się pierwszy, nie mam na czynsz.
Nina Kaczmarek (38 l.), właścicielka salonu w Legionowie
Klienci dzwonią do nas non stop. Pytają czy nie obcinamy prywatnie. My, choć bardzo chcemy pomóc, odmawiamy.
Katarzyna Chełchowska (38 l.), właścicielka salonu fryzjerskiego w Warszawie
Apel o otwarcie salonów to dla nas błaganie o chleb. Odkąd musiałam zamknąć zakład moje życie to strach i wegetacja.
Czytaj Super Express nie wychodząc z domu. Kup bezpiecznie gazetę