„Super Express”:- Najnowszy sondaż IBRIS dla „WP” nie jest łaskawy dla koalicjantów PiS. Wynika z niego, że Solidarna Polska i Porozumienie nie mają póki co szans, aby samodzielnie wejść do Sejmu. Na Porozumienie zagłosowałoby 1,4 proc. ankietowanych, a na Solidarną Polskę 1,7 proc. Wychodzi na to, że wszyscy muszą się dogadać, aby nie stracić?
Dr Olgierd Annusewicz: - W tym przypadku działa matematyka jutra.
To znaczy?Wynik, o którym rozmawiamy jest hipotetyczny. Gdyby faktycznie doszło do wyborów i Jarosław Kaczyński się zdenerwował to by mógł wyrzucić z list kandydatów Solidarnej Polski i Porozumienia. Wówczas, politycy wspomnianych ugrupowań na pewno nie mieliby szans. Jednak Zbigniew Ziobro wie, że taki ruch nie ma sensu. W czasach współpracy z Jackiem Kurskim zweryfikował tę kwestie.
A co z Gowinem?
Jarosław Gowin również nie pozwoli na to, aby znaleźć się poniżej progu wyborczego. Jednak musimy pamiętać, że kandydaci Porozumienia i Solidarnej Polski, w poprzednich wyborach dostali dobre miejsce na listach. Potrafili w efektywny sposób przeprowadzić kampanie wyborcze poszczególnych osób.
A co, jeśli Jarosław Kaczyński uzna, że koalicjanci za wiele oczekują i nie są mu potrzebni?
Nie sądzę, aby Jarosław Kaczyński chciał iść na noże. Niestabilna większość w Sejmie to duży problem. Tym bardziej, że nie da się zasypać braków głowami ludzi z PSL, czy Kukiz’15. Jednak z drugiej strony widać, że obecna pozycja PiS jest mocna. Gdyby Ziobro z Gowinem zaczęli za bardzo się licytować, to Jarosław Kaczyński mógłby im przypomnieć, że to on rozdaje karty. Ciężko zatem stwierdzić, który scenariusz jest realny. Musimy poczekać na ostateczne rozstrzygnięcie, na rekonstrukcję rzadu. Jarosław Kaczyński musi przekalkulować swoje ryzyko, ale koalicjanci będą robili to samo. Każdy będzie kalkulował. Tak zresztą od zawsze jest w polityce. Nie uciekniemy od chłodnej kalkulacji.
Rozmawiała Sandra Skibniewska