- PiS w kryzysie – wewnętrzne konflikty i spadające sondaże osłabiają pozycję PiS jako dominującej siły na prawicy, z 54% ankietowanych wierzących w jej utrzymanie.
- Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej łącznie mogą zdobyć ok. 18% głosów, zagrażając hegemonii PiS w nadchodzących wyborach
- Czynniki przyszłości – los PiS zależy od geopolityki (Ukraina, Bliski Wschód), sukcesji po Kaczyńskim i potencjalnego rozłamu frakcji Morawieckiego
Konfederacja depcze po piętach gigantowi
W wyborach parlamentarnych w 2019 r. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło rekordową liczbę głosów – 43,59 proc. Reprezentująca skrajną prawicę Konfederacja uzyskała wówczas poparcie zaledwie 6,81 proc. wyborców. W ciągu kolejnych lat rządów Zjednoczonej Prawicy pod kierownictwem premiera Mateusza Morawieckiego (58 l.), PiS straciło część elektoratu. W wyborach w październiku 2023 r. partia Jarosława Kaczyńskiego (77 l.), mimo zdobycia największej liczby głosów (35,38 proc.), nie była już w stanie samodzielnie utworzyć rządu ani sformować koalicji. Nie zgodziła się na to wówczas Konfederacja, na którą oddało głos 7,16 proc. wyborców.
Podczas ponad dwóch lat rządów koalicji KO-Trzecia Droga-Lewica poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości stopniało jeszcze bardziej. Najwięcej wyborców odeszło do Konfederacji, ale także do ugrupowania europosła Grzegorza Brauna, który zyskał popularność jako kandydat w wyborach prezydenckich w 2025 r.
"Harcerze", "maślarze", "ziobryści" i "zakonnicy". O co chodzi w potyczkach między frakcjami w PiS?
Ten kontrowersyjny polityk, głoszący hasła skrajnie populistyczne, antysemickie i prorosyjskie, zyskuje w sondażach, a PiS traci m.in. jego kosztem. Dowodem jest choćby sondaż wyborczy z końca lutego br., wykonany przez Instytut Badań Pollster dla „Super Expressu”. PiS wciąż cieszy się w nim dość wysokim poparciem, choć najniższym od lat (28,45 proc.). Na Konfederację chce oddać głos już 11,06 proc. ankietowanych, a na Konfederację Korony Polskiej – 7,32 proc. badanych. Łatwo policzyć, że obie Konfederacje mogą łącznie liczyć na ok. 18 proc. głosów w wyborach, do których zostało półtora roku. Są jednak badania, które wskazują, że sumaryczny wynik obu Konfederacji jest wyższy niż PiS, a partia Jarosława Kaczyńskiego notuje w nich historycznie niskie wyniki.
Frakcyjne wojny na prawicy
Z czego wynika odpływ wyborców od PiS? Politolog, dr Bartłomiej Biskup zauważa, że w partii panuje nerwowa atmosfera spowodowana właśnie fatalnymi wynikami sondaży, które mogą zmusić ugrupowanie po wyborach do zawiązania trudnej koalicji. – W PiS pojawiają się różne pomysły. Jedni chcą zaostrzyć przekaz, inni go złagodzić. Jedynym centrum podejmowania decyzji pozostaje Jarosław Kaczyński, ale wszyscy mają z tyłu głowy fakt, że czeka go polityczna emerytura. Przed wyborami różne frakcje starają się wzmocnić swoją rolę, by pokazać, że gdyby Kaczyński chciał za dwa lata przekazać komuś władzę, to oni są gotowi ją przejąć – tłumaczy dr Biskup.
Podziały w PiS pogłębiają się od 2025 roku, ukazując walkę o wpływy kilku frakcji. Główna oś sporu przebiega między stronnikami Mateusza Morawieckiego, nazywanymi „harcerzami”, a grupą „maślarzy”, kojarzoną z otoczeniem prezesa i dawnym „zakonem PC”. Symbolem rozłamu stały się dwa oddzielne spotkania świąteczne – jedno oficjalne na Nowogrodzkiej, a drugie zorganizowane przez Morawieckiego. Były premier zaczął manifestować odrębność, bojkotując m.in. posiedzenia Prezydium Komitetu Politycznego.
Czy prezes wskaże następcę?
Sposobem, jaki znalazł Jarosław Kaczyński na wyprowadzenie partii z kłopotów, jest ogłoszenie kandydata na premiera, którego nazwisko mamy poznać dzisiaj. Chociaż nie wiadomo, czy w razie dalszego spadku poparcia to nadal prezes Kaczyński będzie decydował, kto zostanie w 2027 roku szefem rządu, czy też będzie musiał przystać na kandydata Konfederacji.
PiS wciąż jest liderem prawicy. Największy wzrost poparcia odnotowała jednak Lewica
Instytut Badań Pollster na zlecenie „Super Expressu” zadał ankietowanym pytanie, czy Prawo i Sprawiedliwość pozostanie po wyborach główną partią prawicową. Po wyłączeniu odpowiedzi osób niezdecydowanych wyniki pokazują wyraźny podział opinii, choć z lekką przewagą przekonania, że PiS utrzyma swoją pozycję. Łącznie 54 proc. respondentów uważa, że partia pozostanie najważniejszą siłą po prawej stronie sceny politycznej (14 proc. „zdecydowanie tak” i 40 proc. „raczej tak”).
Przeciwnego zdania jest 46 proc. ankietowanych, którzy nie wierzą w utrzymanie dominacji przez PiS. Wśród nich 29 proc. wybrało odpowiedź „raczej nie”, a 17 proc. „zdecydowanie nie”. Jak widać, opinie są dziś mocno spolaryzowane, choć jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, by PiS miało realną konkurencję po prawej stronie. Badanie opisane w artykule wykonano w dniach 25-26 lutego na próbie 988 dorosłych Polaków.
Eksperci: Czas działa na niekorzyść Kaczyńskiego
Politolog, prof. Kazimierz Kik tak komentuje sytuację w PiS: – W okresie opozycyjnym PiS przestało być pierwszą siłą polityczną w Polsce. Wpływają na to przede wszystkim podziały wewnętrzne, a dalszy los ugrupowania będzie zależał od kilku czynników. Należy do nich rozwój sytuacji na Ukrainie, wojna na Bliskim Wschodzie oraz fakt, że czas działa na niekorzyść Jarosława Kaczyńskiego, który przechodzi na emeryturę. Prezes PiS zaostrza ton, czyli zawęża swoją bazę i nie wiadomo, czy zdoła odzyskać elektorat – uważa prof. Kik. Ekspert wskazuje też na ewentualny rozłam i odejście frakcji Morawieckiego jako czynnik destrukcyjny.
Dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego, uważa, że PiS-owi będzie trudno rywalizować z alternatywami na prawicy. – Wyborcy mają dwie opcje: z jednej strony bardziej systemową Konfederację, a z drugiej zdecydowanie antysystemową Konfederację Korony Polskiej. Radykalizacja raczej nie wchodzi w grę, bo bardziej radykalni są Mentzen i Braun. PiS może skręcić w kierunku centrum, co proponuje Morawiecki, ale tam też są oczywiste alternatywy. Wydaje się, że PiS nie będzie już hegemonem. Kto wie, może po wyborach będzie musiał zawrzeć koalicję nie tylko z Konfederacją, ale też z Braunem, a to będzie wymagało znacznych ustępstw – podkreśla Sergiusz Trzeciak.