Czarnek o Morawieckim: „Sam siebie oskarża”
Mateusz Chłystun w „Porannym Ringu” i „Ósmej Rundzie” rozmawiał z przedstawicielami dwóch prawicowych ugrupowań. Gościem pierwszej części był Witold Tumanowicz, poseł Konfederacji związany z Ruchem Narodowym. W drugiej wystąpił prof. Przemysław Czarnek - poseł, wiceprezes PiS i były minister edukacji narodowej.
Czarnek wykluczył przejście do Rozwoju Plus i ostro odniósł się do wypowiedzi Mateusza Morawieckiego. Przekonywał również, że prawica powinna szukać porozumienia przed wyborami. Nie szczędził przy tym krytyki politykom, z którymi miałaby współpracować.
– Sam siebie oskarża. Nie chcę rozmawiać o człowieku, który dziś zatracił poczucie rzeczywistości – powiedział.
Krytyki nie oszczędził także Michałowi Dworczykowi i pozostałym politykom tworzącym konkurencję dla PiS po prawej stronie sceny politycznej.
– Życzę Michałowi i innym kolegom, żeby powrócili do rozumu i pomyśleli o przyszłości prawicy w Polsce – stwierdził.
„Już mógłby się pakować”. Czarnek chce szerokiej listy prawicy
Mimo ostrych ocen Czarnek opowiedział się za porozumieniem przed wyborami parlamentarnymi. Przekonywał, że PiS jest otwarte na szeroką listę Zjednoczonej Prawicy. Nie wskazał jednak jej ostatecznego składu.
– Jest oczywiste, że gdyby stworzyć jedną wspólną listę Zjednoczonej Prawicy, szeroką, to dzisiejszy obóz koalicji 13 grudnia już mógłby się pakować i rzeczywiście dałoby to zastrzyk prawicowym wyborcom bardzo duży – ocenił.
Osobno mówił o współpracy po wyborach. Według niego zdobycie przez prawicowe ugrupowania wystarczającej liczby mandatów powinno prowadzić do utworzenia wspólnego rządu.
– Jeżeli do Sejmu wejdą ugrupowania prawicowe w taki sposób, że razem mogą mieć większość, to wszyscy mamy święty obowiązek zawiązać koalicję, by odebrać władzę koalicji szkodliwej dla Polski. To obowiązek całej prawicy – powiedział.
Nie przeszkodziło mu to w skierowaniu kolejnych zarzutów pod adresem Konfederacji. Odpowiadając na krytykę Krzysztofa Bosaka, przekonywał, że ugrupowanie skupia się na atakowaniu PiS.
– Prawo i Sprawiedliwość zajmuje się Polską i rozwiązywaniem problemów Polaków, a Konfederacja zajmuje się Prawem i Sprawiedliwością. Współpraca będzie możliwa wtedy, gdy wszyscy przejrzą na oczy – stwierdził.
Działania wobec TVP porównał do Białorusi
Czarnek ostro skrytykował również sposób przeprowadzenia zmian w mediach publicznych. Mówił o wejściu do siedziby telewizji, wyłączeniu sygnału i utracie widowni. Odpowiedzialnością za tę sytuację obarczył obecny obóz rządzący.
– To standardy znane z Białorusi i przewrotów w reżimach totalitarnych. Nikt takich rzeczy nie robił w latach 2015–2016. To domena przemocowców – powiedział.
Zapytany o ewentualne rozliczenia po powrocie PiS do władzy, odrzucił określenie ich jako zemsty.
– Państwo polskie nie jest od tego, żeby się mścić, ani żeby urzędnicy skarbowi kontrolowali po raz szósty Ochotniczą Straż Pożarną. Jesteśmy od tego, żeby przywrócić prawo – przekonywał.
Jednocześnie zapowiedział konsekwencje wobec osób, które — w jego ocenie — naruszają przepisy. Zarzucał rządzącym nieprawidłowości w prokuraturze i działania motywowane politycznie.
Czarnek alarmuje w sprawie ogrzewania. „Dramat dla tysięcy polskich rodzin”
Dużą część wypowiedzi poświęcił kosztom ogrzewania i sytuacji przedsiębiorców. Krytykował Włodzimierza Czarzastego za nieuwzględnienie wniosku PiS dotyczącego posiedzenia Sejmu. Zarzucał rządzącym brak odpowiedniej reakcji na wzrost cen opału.
– Ja nie straszę, ja mówię o rzeczywistości – przekonywał.
Według Czarnka drożejący węgiel i problemy z jego dostępnością uderzają w gospodarstwa domowe. Polityk mówił o osobach, które zapłaciły za opał, ale nadal czekają na dostawę.
– To oznacza spekulacje przy braku reakcji rządu. To dramat dla tysięcy polskich rodzin – ocenił.
Przywołał też przykład przedsiębiorcy wykorzystującego olej opałowy do ogrzewania pieców. Jak relacjonował, koszt jednej dostawy miał wzrosnąć z 4 tys. zł w styczniu do niemal 8,9 tys. zł.
– Pokazujemy, co nas może czekać – powiedział.
„Pełne półki polskiego masła”. Czarnek krytykuje import z Ukrainy
Przemysław Czarnek powiązał spadek cen masła z napływem produktów z Ukrainy. W rozmowie z Mateuszem Chłystunem przekonywał, że niższe ceny w sklepach nie pokazują całej sytuacji. Jego zdaniem trzeba również brać pod uwagę skutki importu dla polskich producentów.
– Wie pan, dlaczego masło dzisiaj jest tańsze? Bo mamy nieprawdopodobny import masła z Ukrainy. Import przetworzonego masła z mleka ukraińskiego wzrósł rok do roku o 371%, a jego wartość wzrosła pięciokrotnie. Jeśli rzuca się na polski rynek ogromne ilości taniego masła z Ukrainy, to ono tanieje, ale co to ma wspólnego z polskim rolnictwem i bezpieczeństwem żywnościowym? – mówił Czarnek.
Krytykował również umowę z państwami Mercosuru, wskazując na zagrożenia dla branży drobiarskiej. Swoje stanowisko podsumował słowami:
– Mercosur dopiero zaczyna działać i już mamy turbulencje na rynku drobiowym, na którym jesteśmy potęgą. Napływ przetworzonej żywności z Ukrainy jest druzgocący dla polskiego rolnika. Bezpieczeństwo żywnościowe to nie pełne półki ukraińskiego masła, tylko pełne półki polskiego masła – stwierdził.
Czarnek o Ukrainie: „Relacje zostały zrujnowane całkowicie”
Wiceprezes PiS ostro ocenił również relacje Warszawy z Kijowem. Wrócił do pomocy udzielonej Ukrainie po rosyjskiej inwazji i przyjmowania ukraińskich uczniów do polskich szkół. Jak przyznał, spodziewał się, że to wsparcie pozwoli zbudować lepsze stosunki między państwami.
– Relacje zostały zrujnowane całkowicie przez Ukraińców. Jako minister edukacji, patrząc na dzieci ukraińskie (prawie 200 tysięcy przyjętych do polskich szkół), byłem przekonany, że to przełom w relacjach. Pomoc, której udzieliliśmy (wyjazd do Kijowa), służyła temu, by Putin nie zajął Ukrainy – powiedział.
Czarnek zarzucił stronie ukraińskiej prowadzenie polityki historycznej szkodzącej wzajemnym stosunkom. Krytykował też kontakty Wołodymyra Zełenskiego z zachodnimi przywódcami, twierdząc, że Polska jest w tych rozmowach pomijana.
– Ukraińcy postanowili zrujnować relacje, stawiając na kult Bandery i glorifikację nazizmu. Co najważniejsze, Ukraina całkowicie pomija Polskę – prezydent Zełenski wylatuje przez lotnisko Jasionka, by rozmawiać z Niemcami i Francuzami bez udziału Polaków – ocenił.