Mało który polityk ma tak bogate CV jak Włodzimierz Cimoszewicz. Był już premierem, ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, szefował MSZ i pełnił funkcję Marszałka Sejmu. Po wielu latach na szczytach władzy w 2005 roku wycofał się z życia publicznego. Zaszył się w ukochanej puszczy, polował i wydawało się, że nic nie ściągnie go z powrotem do stolicy i wielkiej polityki. Ale wrócił! Dlaczego? Dopiero dziś, po 8 latach, zdradził co sprawiło, że zamienił spokojne życie na senacki mandat. - W 2005 roku w naturalny sposób zniknąłem z polityki i faktycznie byłem przekonany, że to koniec mojej działalności politycznej. W 2007 r. wróciłem, bo miałem tak serdecznie dosyć rządów PiS, że postanowiłem im trochę przeszkodzić - zdradził w wywiadzie w TOK FM.
Najwyraźniej 8 lat "przeszkadzania" PiS znużyło już Włodzimierza Cimoszewicza, bo na początku roku ogłosił, że definitywnie żegna się z polityczną działalnością. Żal mu pewnie tylko, że tyle lat starań w rezultacie nie przyniosło efektów, bo jak spełnią się sondażowe prognozy, partia Kaczyńskiego jednak przejmie w Polsce władzę. Wygląda na to, że Cimoszewicz woli wtedy zaszyć się w puszczy i słuchać tylko żubrów...
Wałęsa chwali się OPALONĄ KLATĄ!