Budka o Ziobrze: "Nawet w PiS nikt już nie wierzy w jego niewinność"

2026-01-13 13:37

Borys Budka w rozmowie z „Super Expressem” ostro o Zbigniewie Ziobrze i aferze Funduszu Sprawiedliwości. Wiceszef Koalicji Obywatelskiej przekonuje, że nawet w PiS nikt już nie wierzy w niewinność byłego ministra sprawiedliwości, a jego azyl to dowód strachu przed odpowiedzialnością karną. Polityk KO mówi też o problemach Jarosława Kaczyńskiego, postawie Viktora Orbána oraz przyszłości Polski 2050.

Zbigniew Ziobro

i

Autor: Hojny Artur / Super Express
  • Budka: Ziobro to tchórz – europoseł KO twierdzi, że ucieczka na Węgry jest dowodem strachu przed sądem i materiałem dowodowym.
  • Fundusz Sprawiedliwości nie do obrony – nawet w PiS, zdaniem Budki, nikt nie mówi już o niewinności Ziobry.
  • Problem Kaczyńskiego i PiS – sprawa listu prezesa PiS wraca, a obrona Ziobry staje się politycznie toksyczna.
  • Azyle dla polityków PiS? – Budka ostrzega, że kolejnymi kierunkami mogą być Białoruś lub Rosja.

Ziobro uciekł, bo boi się sądu

„Super Express”: – Zbigniew Ziobro uzyskując azyl na Węgrzech zakpił sobie z Koalicji Obywatelskiej i jej wysiłków, by rozliczyć go za Fundusz Sprawiedliwości?

Borys Budka: – Przede wszystkim Zbigniew Ziobro okazał się tchórzem, który unika odpowiedzialności za swoje czyny. Ciążą na nim oraz na jego współpracownikach bardzo poważne zarzuty dotyczące zorganizowania grupy, która w sposób niezgodny z prawem wydatkowała pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Jeśli Zbigniew Ziobro jest niewinny, nie powinien się bać stanąć przed niezależnym sądem.

– Ziobro twierdzi jednak, że w Polsce nie ma już niezależnych sądów, bo praworządność została zniszczona przez wasze rządy. Deklaruje, że wróci, gdy tylko ją przywrócicie. Czyli co? Wasza wina, że nie może być w kraju sądzony?

– Ziobro jest ostatnią osobą, która może kogokolwiek pouczać o niezależności wymiaru sprawiedliwości. To on nadzorował prokuraturę, tworząc mechanizmy, dzięki którym on i jego koledzy byli przez osiem lat całkowicie bezkarni. To on odpowiadał za całkowite upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa, to on faksami zwalniał prezesów sądów i mianował w ich miejsce swoich zaufanych ludzi. Wreszcie to za jego czasów powstała słynna grupa hejterska w Ministerstwie Sprawiedliwości, a jego zaufany człowiek został zainstalowany na czele Trybunału Konstytucyjnego.

Nikt w PiS nie mówi już o niewinności Ziobry

– Patrząc na to z perspektywy KO – czy to nie jest dla was sytuacja idealna? Proces Ziobry byłby długi, a jego wynik niepewny. A tak macie zbiega, którego możecie go grillować bez konieczności tłumaczenia się z opieszale działającego wymiaru sprawiedliwości. To chyba polityczne złoto.

– Co się odwlecze, to nie uciecze. Obiecaliśmy rozliczyć tych, którzy łamali prawo, i konsekwentnie to robimy. Mamy już pierwszych skazanych w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, poważne zarzuty ciążą na ludziach Morawieckiego z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS), a Obajtek i spółka usłyszeli zarzuty za nielegalne działania w Orlenie.

– Ale jest poza waszym zasięgiem.

– Ziobro widzi tę determinację oraz to, jak mocny jest materiał dowodowy, i dlatego tak boi się stanąć przed polskim prokuratorem. Jestem przekonany, że prędzej czy później zostanie on rozliczony przed sądem. I to właśnie sąd, a nie politycy, wyda wyrok. Tym się różnimy od ekipy Ziobry – on bawił się jednocześnie w prokuratora i sędziego, to oni medialnie skazywali ludzi i robili spektakle z zatrzymania o szóstej rano w asyście reżimowej telewizji. Ziobro udaje, że nie widzi, że czasy się zmieniły i w jego sprawie wyrok wydadzą sędziowie, a nie politycy.

Kaczyński wiedział i ma dziś ogromny problem

– Wracając do politycznego złota, które dostarczył wam Ziobro, to cieszycie się z takiego obrotu spraw? To PiS musi się tłumaczyć za swojego polityka, a wy możecie spokojnie patrzeć, jak kolejni jego politycy wypalają się w obronie Zbigniewa Ziobry.

– Jarosław Kaczyński ma olbrzymi problem. Jednym z zarzutów, za które Sejm pozbawił Ziobrę immunitetu, jest kwestia związana ze słynnym listem Kaczyńskiego. Prezes PiS już dawno temu widział, że Fundusz Sprawiedliwości jest wykorzystywany niezgodnie z prawem. Ziobro od samego początku był problemem Kaczyńskiego i Morawieckiego, a jego obecne zachowanie tylko potwierdza ówczesne obawy prezesa. Nikt w PiS już nawet nie mówi, że Ziobro jest niewinny. Proszę zwrócić uwagę, że narracja PiS nie polega na obronie jego niewinności, lecz na wymyślaniu politycznych oskarżeń wobec obecnego rządu. Nikt poza najwierniejszymi ludźmi Ziobry nie odważy się go bronić, bo to, co robili z Funduszem Sprawiedliwości, jest po prostu nie do obrony.

– Jak pan patrzy na działania rządu węgierskiego, który kolejnemu politykowi mającemu problemy z prawem w Polsce udziela ochrony azylowej?

– Cieszy jasna deklaracja węgierskiej opozycji, że po wyborach i zmianie rządu Węgry przestaną być azylem dla przestępców i staną się na powrót demokratycznym państwem prawa. Ta postawa Viktora Orbána nie dziwi, biorąc pod uwagę olbrzymie interesy rządu PiS i spółek Skarbu Państwa z węgierskimi podmiotami – wyglądało to na kupowanie bezpiecznego miejsca po zmianie władzy.

Azyl na Węgrzech to dopiero początek?

– Robert Biedroń w rozmowie z „Super Expressem” sugeruje, że pielgrzymka Zbigniewa Ziobry po miejscach azylu skończy się w Moskwie. Podziela pan te obawy o przyszłość Ziobry?

– Bez wątpienia podejściem do państwa, do wymiaru sprawiedliwości, do tej zachłanności na władzę obóz PiS przypomina dokładnie Łukaszenkę czy Putina. To są ludzie, którzy dokładnie próbowali zbudować autorytarne państwo w Polsce. Gdyby nadal Polsce rządziła ta ekipa, to z pewnością nikt z łamiących prawo nie znalazłby się przed obliczem sądów. I cóż, może się okazać, że Ziobro, Romanowski, a może i Morawiecki szukać azylu na przykład na Białorusi czy w Rosji, bo tylko tam w Europie zostaną przyjęci.

– Zostawiając Ziobrę, pomówmy o Polsce 2050 i jej problemach z wyborem następcy Szymona Hołowni. Z powodów – podobno technicznych – anulowano głosowanie online na szefa partii. Kabaret?

– Ja trzymam mocno kciuki, żeby jak najszybciej wybory w Polsce 2050 się zakończyły i żeby nasz koalicjant uporządkował swoją sytuację wewnętrzną i znowu był stabilnym partnerem w rządzie.

– Ale czy Polska 2050, wybierając przewodniczącego, nie szuka tak naprawdę negocjatora, który ustali z Donaldem Tuskiem i Borysem Budką warunki wejścia na listy Koalicji Obywatelskiej w 2027 roku?

– Środowisko Polski 2050 to bardzo wartościowi ludzie i my jako Koalicja Obywatelska pokazujemy, że potrafimy w ramach rządu współpracować, a czas pokaże, jaka to będzie formuła współpracy. Myślę, że na dziś każdy scenariusz jest możliwy.

– Czyli nie wyklucza pan tego, że w 2027 roku Polska 2050 nie będzie już samodzielną partią, tylko przybudówką Koalicji Obywatelskiej?

– Jak mówiłem, czas pokaże, w jakiej formule koleżanki i koledzy z Polski 2050 będą startować w kolejnych wyborach. Nie wykluczałbym żadnego ze scenariuszy.

Rozmawiał Tomasz Walczak

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki