Bestialskie morderstwo na polskich żołnierzach. "Na sobotę słów kilka"

Sobotni poranek stoi poz znakiem felietonu Tadeusza Płużańskiego. Felietonista "Super Expressu" odnosi się tym razem do uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych rodzinom ofiar reżimów totalitarnych w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Co na ten temat ma do przekazania Płużański? Zapraszamy do czytania.

zajawka opinie pluzanski
Autor: GRAFIKA SE Katarzyna Matyjaszewska

Powracamy po swoich

Podczas ostatniej uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych rodzinom ofiar reżimów totalitarnych w Pałacu Prezydenckim w Warszawie ujawnione zostały nazwiska 26 osób. Wśród rozpoznanych znalazł się ppor. Wacław Sobolewski ps. Sęk, zastrzelony podczas próby ucieczki w ramach „Małego Katynia”, czyli obławy augustowskiej NKWD (z udziałem 1. Praskiego Pułku Piechoty dowodzonego przez por. Maksymiliana Sznepfa) z lipca 1945 r., kiedy zginęło ok. 2 tys. Polaków.

Najwięcej zidentyfikowanych szczątków pochodzi z wrocławskiej „Łączki” – Cmentarza Osobowickiego, gdzie polskich niepodległościowców komuniści zrzucali do bezimiennych dołów po strzale w tył głowy w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej. Są też dwie ofiary operacji „Lawina” (od pseudonimu AK-owskiego zdrajcy Henryka Wendrowskiego, ps. Lawina), podczas której bolszewiccy okupanci bestialsko zamordowali ponad 100 żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych kpt. Henryka Flamego ps. Bartek. W ramach tej ubeckiej prowokacji wywieźli polskich niepodległościowców w trzech transportach z okolic Baraniej Góry i zlikwidowali, m.in. wysadzając w powietrze na Opolszczyźnie, skąd tamci mieli przedostać się na Zachód.

A ja skupię się na postaci innego Żołnierza Wyklętego – ppor. AK/WiN Zygmunta Libery ps. Babinicz. We wrześniu 1939 r. – jak inni z wolnościowego pokolenia II RP – bronił Ojczyzny przed napastnikami. Wiosną 1944 r. dołączył jako dowódca do oddziału Zdzisława Brońskiego „Uskoka”.

UB i KBW aresztowało Liberę 20 maja 1949 r. w Nowej Woli: „»Babinicz«, uzbrojony w dwa pistolety, stawił zacięty opór, wystrzelił kilkakrotnie, raniąc przy tym lekko strz. Orlickiego w ramię i udo. Gdy został powalony na ziemię, próbował jeszcze rozerwać granat obronny, który miał w kieszeni, mówiąc przy tym do Wójtowicza: »Ja zginę i ciebie szlag trafi«. Ostatecznie uległ przewadze, wytrącono mu broń z ręki i obezwładniono. Przy schwytanym znaleziono dwa pistolety (nagan i colt), jeden granat obronny oraz 52 sztuki amunicji”.

A oto, jak wyglądała obława na dowódcę „Babinicza” – kpt. Brońskiego – we wspomnieniach Ireny Dybkowskiej (łączniczki „Uskoka”): „Gdy wprowadzili »Babinicza« do domu dziadków Lisowskich, poznałam go z trudem. I nawet nie jego opuchnięta, posiniaczona twarz najbardziej mnie zszokowała. Przeraził mnie wygląd jego bosych stóp. Były to dwie kłody! Tak spuchnięte, że chyba nie istniały na świecie buty, w które by weszły te stopy! Domyśliłam się wszystkiego…”.

25 marca 1950 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie skazał Zygmunta Liberę na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 maja 1950 r. na lubelskim zamku. Teraz szczątki „Babinicza” zostały zidentyfikowane.

Express Biedrzyckiej - Michał Kamiński: USA traktuje dziś Polskę jak wroga

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki