Szydło

i

Autor: Super Express TV

Beata Szydło w WIĘC JAK: Chcemy rządzić przynajmniej dwie kadencje, ale to Polacy zdecydują

2016-08-31 4:00

- My jako rząd przede wszystkim musimy się wywiązać z zobowiązań. Nie żałuję środków, które wydawane są dla rodzin i seniorów. Konsekwentnie będziemy to robili. Rząd jest po to, by dostrzegał problemy i bolączki obywateli. Inwestujemy dzisiaj w rodzinę, w rozwój - od tego jesteśmy. - mówi premier Beata Szydło w rozmowie ze Sławomirem Jastrzębowskim podczas programu "Więc jak?".

"Super Exprtess": - Niektórzy mówią, jak długo jeszcze będzie pani premierem?

Beata Szydło: - Umówiliśmy się z obywatelami na cztery lata. Rząd PiS przez cztery lata będzie realizował program, który wyborcy poparli w wyborach. Mam nadzieję, że cztery lata to jest dopiero początek - dziś realizujemy program i spełniamy obietnice. Od naszej pracy będzie zależało, czy Polacy powierzą nam drugą kadencję. Jestem przekonana, że wywiążemy się ze swoich zobowiązań i będziemy pełnili swoją służbę w taki sposób, którego oczekują Polacy. Jeśli będziemy pamiętali o pokorze władzy, to mamy szansę na to, żeby Polskę zmieniać przez kolejne kadencje.

- Jak pani premier wytrzymuje naciski, kiedy mówią, że jest pani marionetką albo zaraz panią zmieni Jarosław Kaczyński? To jest trudne, bo ciągle jest pani pod ostrzałem opozycji.

- Ja zajmuję się sprawami Polaków, a opozycja zajmuje się mną, zresztą nie tylko opozycja.

- A kto jeszcze?

- Kiedy media nie mają o czym pisać, wtedy pojawiają się różne nieprawdziwe opowieści.

- Jak pani to wytrzymuje?

- Ani się tym nie przejmuję, ani tego nie czytam - trzeba z tym żyć. Robię swoje. Polacy zdecydowali, że PiS ma przeprowadzić zmiany opisane w naszym programie. Koncentruję się wyłącznie na pracy. W swoim exposé - kiedy rozpoczynała się praca mojego rządu - powiedziałam, że nie interesują mnie gry i gierki polityczne, bo nie mam na to czasu. Szkoda Polski na takie uprawianie polityki. Jestem od tego, żeby Polacy mieli 500 plus, żeby była polityka prorodzinna, żeby były budowane w Polsce drogi, żeby była lepsza służba zdrowia i oświata, żeby seniorzy mogli mieć darmowe leki - od 1 września będą je mieć. Realizujemy program i wywiązujemy się z obietnic.

- Kiedy będzie lepiej, bo nie możemy się już doczekać?

- 25 października 2015 roku - wtedy nastąpiła dobra zmiana. Nie wszystko jeszcze zostało zrealizowane, ale duża część naszych zobowiązań realizujemy lub już wprowadziliśmy. Rząd PiS realizuje to, co zapowiedział: 500 plus, sześciolatki, minimalne wynagrodzenie za pracę, wiek emerytalny, to wszystko udało się już zrobić.

- Ryszard Petru mówi, że PiS puści nas z torbami, a teraz widzimy, jak nas puszczają. Dziura budżetowa wynosi 60 mld złotych. Zaplanowaliście budżet na przyszły rok. Wydatki są wyższe od wpływów.

- Deficyt jest poniżej 3 proc. i to jest najważniejsza informacja.

- Warto przypomnieć, że może być do 5 procent.

- W procedurze unijnej do 3 proc. Chcemy poprawiać ściągalność podatków - to się dzieje. Pan minister Szałamacha konsekwentnie ten program realizuje. Liczymy na to, że program rozwoju, który w tej chwili firmuje pan wicepremier Mateusz Morawiecki, zacznie przynosić efekty w postaci tego, że będzie szybszy wzrost gospodarczy. My jako rząd przede wszystkim musimy się wywiązać z zobowiązań. Nie żałuję środków, które wydawane są dla rodzin i seniorów. Konsekwentnie będziemy to robili. Rząd jest po to, by dostrzegał problemy i bolączki obywateli. Inwestujemy dzisiaj w rodzinę, w rozwój - od tego jesteśmy. Nasi poprzednicy zadłużali Polskę. Do końca nie wiadomo, na co wydawali pieniądze. Rósł deficyt, wzrosła dziura budżetowa. A Polakom nie żyło się lepiej. Potrafiliśmy w trudnym momencie znaleźć pieniądze, które są przeznaczone na politykę prorodzinną. W przyszłym roku będzie to ok. 23 mld złotych. Od 1 września emeryci będą mieli darmowe leki. Od stycznia będą wyższe emerytury. To są efekty naszej pracy.

- Mieliście dwa sztandarowe pomysły. Chcieliście ściągnąć VAT, który ucieka z Polski. Pieniądze, które planowaliście odzyskać, miały zasypać dziurę budżetową. Drugi pomysł był taki, by ze sklepów wielkopowierzchniowych ściągnąć pieniądze, bo one nie płacą. I co?

- I konsekwentnie te dwa pomysły są realizowane. Weszły już przepisy, które uszczelniają system podatkowy. Kolejne są już przygotowywane. Pan minister Szałamacha zmienia cały system. To, że pieniędzy nie brakuje w tym roku i w przyszłym roku na 500 plus, na darmowe leki dla seniorów - to jest efekt pracy Ministerstwa Finansów.

- Podniesiecie podatki?

- Nie będziemy podnosić podatków. Bez podnoszenia podatków można w Polsce - w budżecie państwa - zabezpieczyć środki na programy prospołeczne. W tej chwili jest skierowana ustawa do Komisji Europejskiej w sprawie sklepów wielkopowierzchniowych. Komisja pracuje i czekamy na opinię, czy Komisja zgodzi się, że jest to prawo, które może obowiązywać i jest zgodne z prawem w Unii Europejskiej. Takie przepisy są w różnych państwach. Komisarzem, który będzie wydawał decyzję w tej sprawie, jest pani minister Bieńkowska.

- Będziecie z nią dobrze współpracować. Wiąże pani z tym nadzieję?

- Jestem przekonana, że pani komisarz pochyli się nad tą ustawą bardzo wnikliwie. Czekamy na opinię.

- Czy żałujecie swoich obietnic dotyczących obniżenia wieku emerytalnego i spraw związanych z frankowiczami?

- Każda obietnica, którą złożyliśmy w kampanii wyborczej, będzie zrealizowana. Waluty frankowe to była obietnica prezydenta i pan prezydent pracuje nad rozwiązaniami. Wiek emerytalny, program prorodzinny, darmowe leki dla osób starszych, reforma służby zdrowia i oświaty, zwiększenie środków na bezpieczeństwo - te obietnice są konsekwentnie realizowane. Przez cztery lata wprowadzimy te założenia programowe, które przedstawiliśmy w kampanii wyborczej. My dotrzymujemy słowa. W ciągu pierwszego półrocza zrealizowaliśmy pierwsze, niełatwe obietnice. Mogliśmy powiedzieć, że mamy cztery lata przed sobą i będziemy czekali z tymi zmianami. Weszło 500 plus i darmowe leki. Przygotowujemy reformę służby zdrowia i oświaty. Jest program rozwojowy. Konsekwentnie wywiązujemy się ze swoich zobowiązań. Teraz naszym priorytetem jest program Mieszkanie plus. Minister Adamczyk przed wakacjami pokazał założenia programu. Dopracowuje projekt ustawy, który będzie przyjęty w najbliższych tygodniach przez rząd.

- Pieniądze na 500 plus są zabezpieczone?

- Tak. W tym roku oraz są już zabezpieczone na przyszły rok. To jest nasz priorytet. Programów w polityce prorodzinnej będzie jeszcze więcej.

- Program 500 plus przynosi efekty? Rodzi się więcej Polaków?

- Podobno w tym roku bardzo wielu Polaków z dziećmi było na wakacjach. Z czego się bardzo cieszę.

- Czytałem w prasie, że Polacy okropnie zachowują się w trakcie wakacji. Ci okropni Polacy.

- Ci wspaniali Polacy. Publikacje, o których pan mówi, to marginalne opinie ludzi z różnych powodów rozżalonych. Ja bardzo się cieszę, że wiele polskich dzieci po raz pierwszy mogło wyjechać ze swoimi rodzicami na wakacje.

- Będą pieniądze na emerytury? Pani powie, że są zabezpieczone.

- (śmiech) Oczywiście, że są zabezpieczone. Natomiast my mówimy przede wszystkim o obniżeniu wieku emerytalnego.

- Kto pójdzie wcześniej na emeryturę, ten będzie biedny.

- Każdy będzie miał prawo wyboru, kiedy będzie chciał pójść na emeryturę. Od tego będzie zależała wysokość emerytury. Przywrócimy poprzedni wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Teraz Polacy muszą pracować do 67. roku życia. Ten przepis wprowadziła PO. Chcemy dać Polakom realny wybór. Natomiast ogromnym problemem w Polsce jest wysokość emerytur. Przypomnę, że podnieśliśmy dziś w Polsce minimalną płacę. Teraz to będzie 2 tys. zł miesięcznie, a także minimalną stawkę godzinową 12 zł.

- Przedsiębiorcy już mówią, jak tego unikać. Czytała pani zapewne: zatrudnimy na pół etatu, ćwiartkę...

- W tej chwili mamy rynek pracownika i już brakuje ludzi do pracy. Jestem spokojna o to, że przedsiębiorcy będą rozwijali swoje firmy i plan Morawieckiego zacznie przynosić efekty. Wracając do niskich emerytur... Mamy emerytury nawet poniżej 1 tys. zł. Chcemy zrobić wszystko, by najniższa emerytura wynosiła 1 tys. To bardzo mało, ale teraz mamy nawet takie około 800 zł. Pod koniec tego roku prezes Uścińska przygotuje raport i propozycje zmian w systemie emerytalnym, by rozwiązać ten problem. Będzie potrzebna zgoda i konsensus z opozycją.

- Spotkała się pani z Angelą Merkel i Grupą Wyszehradzką. Po co w ogóle ta grupa w Unii Europejskiej? Nie rozbija Unii?

- Grupa Wyszehradzka ma coraz większe znaczenie w UE. To forum dyskusyjne, ale z realnym wpływem.

- Grupa Wyszehradzka daje taki sygnał, że musi istnieć, bo ktoś poza grupą nieuczciwie z nami gra, chce nas oszukać. Zatem trzeba się skupić w grupę, żeby ugrać nasze interesy...

- Potrafimy na agendzie europejskiej skutecznie reprezentować interesy naszego regionu. I taki jest cel grupy. Oczywiście pewne rzeczy nas różnią, ale wiele nas łączy. W tej chwili dla Grupy Wyszehradzkiej najważniejszy jest kryzys imigracyjny w UE oraz aktywny udział w zmianie, która powinna nastąpić w Unii. Unia wymaga zmian i jeżeli politycy UE powiedzą, że po Brexicie wszystko zostaje po staremu, to w kolejnych państwach pojawią się pokusy opuszczania tego gremium. I dziś głos rozsądku wypływa przede wszystkim z Grupy Wyszehradzkiej. Regionu bezpiecznego, o najlepszym wzroście gospodarczym.

- Powiedziała pani Angeli Merkel, że kryzys imigracyjny to przez nią?

- Zaproponowałam pani kanclerz kompromis. Jeżeli chcemy zreformować Unię po Brexicie, tak by była silniejsza, musimy szukać tematów wspólnych, a nie takich, które nas dzielą. Kompromis w sprawie polityki migracyjnej: rozwiązujmy problemy tam, gdzie się rodzą, zwiększajmy wydatki na pomoc humanitarną i prowadźmy mądrą politykę na granicach zewnętrznych. Rozwiązujmy kryzys poza granicami UE! Wybór należy do pani kanclerz. W Grupie Wyszehradzkiej i większej liczbie państw takie głosy się pojawiają. Spotkałam się z premierem Rumunii...

- Chcecie go zaprosić do tej grupy?

- Grupa Wyszehradzka to cztery państwa, ale działa jako otwarte forum i dopraszamy tam partnerów, nie rezygnując z rozmów dwustronnych. Są państwa bałtyckie, skandynawskie. Jesienią chce przyjechać do Warszawy prezydent Francji. Ale płynie też wiele innych sygnałów od przedstawicieli państw zainteresowanych wizytą w Polsce. Warszawa staje się coraz poważniejszym graczem w UE i to jest potwierdzenie, że nie trzeba tylko poklepywać się po plecach i na wszystko się zgadzać, tylko pokazywać mądre rozwiązania...

- O, jest kuksaniec dla Platformy Obywatelskiej...

- Kiedy pokazuje się mądre i rozsądne rozwiązania w UE, to budzi szacunek. W tej chwili Polska jest partnerem w Unii.

- Zawsze mnie interesują kulisy wielkiej polityki. Jaką osobą prywatnie jest Angela Merkel? Jest osobą złamaną tym kryzysem? Żelazna dama? Pamiętam historię związaną z Margaret Thatcher, która podawała herbatę i służyła gościom, a później twardo realizowała swoje cele...

- Konsekwentna, konkretna osoba, bardzo dobrze mi się z nią rozmawia. I każda nasza rozmowa jest lepsza...

- Czy to, co się dzieje w Niemczech, taki narastający bunt przeciwko niej, nawet w jej partii... Zmienią ją jakoś?

- Zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji w Europie, ale jest konsekwentna. Problem w UE jest dziś jednak poważny, Dlatego zaproponowałam pani kanclerz kompromis. Walczymy dziś o spokój w całej UE. Wydarzenia w różnych państwach pokazują, że Europa nie jest dziś bezpieczna. Dla Polski najważniejsze jest takie zreformowanie UE, żeby była skoncentrowana na sprawach obywateli Europy. Dziś jest trochę tak, że elity europejskie były zajęte swoimi sprawami, a Unia stanęła pod znakiem zapytania.

- Może elity trzeba zmienić? W Polsce trwa "wymiana elit"...

- Elity polityczne powinny być ukierunkowane na realizowanie zobowiązań, które nakładają na nich obywatele. Politycy mają dostrzegać problemy każdego obywatela. Wiele elit politycznych w Europie oderwało się od tego i zamknęło w partiach. Dlatego, kiedy pytał mnie pan o to, jak długo będę premierem, powiedziałam, że szkoda mi czasu na te dyskusje. Ja mam się zajmować sprawami Polaków i dają mi mandat, dopóki im się nie sprzeniewierzam.

- Kolejny temat: pogrzeb "Inki" i "Zagończyka". Członkowie KOD zrobili prowokację czy zostali pobici przez faszystów?

- Pojawienie się tam KOD nie było przypadkowe...

- Podkreślają, że mieli prawo być na tym pogrzebie.

- Każdy, kto chciał, mógł to zrobić. KOD chciał tam zamanifestować swoją działalność polityczną, zwrócić na siebie uwagę.

- Prowokacja czy nie?

- Byłam na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka", widziałam tysiące ludzi, szczerze wzruszonych. To było święto patriotyzmu i wolnej, niepodległej Polski. Ci, którzy chcieli zakłócić to święto, uderzyć w pamięć "Inki" i "Zagończyka", zachowali się prowokacyjnie i niegodnie.

- Profesor Rzepliński twierdzi, że prokuratura łamie prawo, wszczynając postępowanie w jego sprawie, w sprawie niedopuszczenia do pracy trzech sędziów wybranych przez Sejm.

- Profesor Rzepliński, tak jak wszyscy w Polsce, jest równy wobec prawa.