"Super Express": - Z okazji urodzin gen. Jaruzelskiego SLD będzie walczyć z jego czarną legendą. Da się go w ogóle wybielić?
Antoni Mężydło: - Moim zdaniem, w żaden sposób. Przez niemal całe życie był przecież namiestnikiem obcego mocarstwa, którego obciąża przede wszystkim stan wojenny. Należy też pamiętać o jego niesławnej roli w masakrze w Grudniu '70.
- Były też czystki antysemickie w armii czy bratnia pomoc w Czechosłowacji. Trochę tych czarnych kart się generałowi nazbierało, a SLD chciałby go widzieć jedynie jako ojca III RP.
- Próbuje się przedstawiać go jako człowieka, który pokojowo oddał władzę. A przecież system przez niego reprezentowany zwyczajnie zbankrutował - i gospodarczo, i politycznie. Władzę i tak musieliby oddać. Nie widzę więc żadnych jego zasług w obaleniu komunizmu.
- A we wcielaniu ideałów
lewicowych?
- Nic z nich nie ma zarówno w działalności Jaruzelskiego, jak i w jego obronie przez SLD. Więcej, cała ta sprawa stygmatyzuje tę partię. Niby próbują działać na demokratycznej scenie politycznej, ale jednocześnie bardzo mocno identyfikują się z komunizmem. Istniejący jeszcze sentyment za tamtymi czasami ma im służyć za cały program polityczny. Liczę na mądrość wyborców, którzy przy urnach pokażą, co myślą o partii, która próbuje bronić skompromitowanych peerelowskich aparatczyków.
Antoni Mężydło
Działacz opozycji demokratycznej w PRL