Praca wre - może śmiało powiedzieć Bartosz Arłukowicz. Europoseł Koalicji Obywatelskiej najbliższe tygodnie, jeśli nie miesiące ma zaplanowane co do godziny. Wszystko przez nową funckję jaką od niedawna pełni. W styczniu polityk zrezygnował z rywalizacji o przywództwo w Platformie Obywatelskiej i został szefem sztabu wyborczego Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. I chociaż oficjalnie kampania jeszcze nie ruszyła, bo nie znamy terminu wyborów prezydenckich to polityk wraz Małgorzatą Kidawą-Błońską wyruszli w trasę przekonywać do siebie wyborców. Tak było i tym razem, w piątek kandydatka na prezydenta z ramienia Koalicji Obywtaelskiej wraz z całym zespołem odwiedziła Londyn. Polonia okazała się bardzo gościnna i zastawiła stoły jak za szlacheckich czasów. Pyszności pysznościami, ale politycy musieli gdzieś to wszystko pomieścić. Być może coś niecoś weszło w boczki, a może nawet w bioderka. O planowanej diecie wszyscy musieli zapomnieć.
- Kluski śląskie w #Londyn. Powiem Wam szacun! - napisał Bartosz Arłukowicz na swoim profilu społecznościowym. Przy okazji dodał coś jeszcze: - Z odchudzania nici!
Jak stwierdził polską gościnę w Londynie zapewnili im rodacy Bożena i Darek, którym polityk podziękował za chwilę odpoczynku i kluski śląskie jakich skosztował po spotkaniach z potencjalnymi wyborcami. Taki szczegół nie umknął wyborcom i internautom, którzy z przymrużeniem oka komentowali zaistniałą sytuację. - „Klusek śląskich w Londynie po prostu nie można sobie odmówić. Spalisz kalorie w drodze” - napisał jeden z internautów. - „Kluski to i rolada musiała być”- dodał drugi. - „Polska gościnność to jest to” - stwierdził kolejny miłośnik polskiej kuchni. - „Kluski śląskie mniam” - podsumował inny forumowicz, który zapewne wie co dobre. Byli i tacy, którzy objaśniali skąd kluski śląskie cieszą się takim powodzeniem u rodaków. - „Nie wszyscy wiedzą, że dziurka w środku kluski jest na zołzę. Zołza to właśnie jest sos. Dowiedziałem się tego od mojej dziewczyny ze Śląska” - spuentował internauta.