Średnio już ponad miesiąc, a w niektórych szpitalach nawet sześć tygodni pacjenci muszą czekać na wyniki biopsji. Dla chorych to trwanie w niepewności, dla lekarzy czas stracony, bo nie mając potwierdzonej wstępnej diagnozy raka, onkolodzy nie mogą rozpocząć leczenia.
- Ostatnio skontaktowała się z nami żona pacjenta, który w Centrum Onkologii w Warszawie czekał na wyniki 13 tygodni. Gdy badania potwierdziły, że to rak, kompletnie się załamała. Tak nie powinno być. W cywilizowanym świecie takie badania wykonuje się w ciągu kilku dni – komentuje Wojciech Wiśniewski z Fundacji Alivia.
Dlaczego pacjenci tak długo są trzymani w niepewności? Brakuje patomorfologów czyli lekarzy, którzy wykonują badania i rozpoznają nowotwory. W całym kraju jest ich tylko 577, ale np. na Opolszczyźnie zaledwie dwóch, a w świętokrzyskim – 12. Na jednego patomorfologa przypada więc zbyt dużo badań.
- Dostaję materiał do badań pobrany z 15 ośrodków hematologii dziecięcej. Choć pracujemy zmianowo i koleżanka, która przygotowuje preparaty przychodzi o 5 rano, i tak płynność się momentami zatyka- skarży się Jadwiga Małdyk, mazowiecki konsultant ds. patomorfologii.
Co na to Ministerstwo Zdrowia?
- Dbamy o to, aby lekarzy było więcej i systematycznie zwiększamy liczbę rezydentur z patomorfologii – zapewnia Krzysztof Jakubiak, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.