Szynkowski vel Sęk po 25 latach poza PiS
Poranny Ring rozpoczął się od pytania, czy były minister spraw zagranicznych czuje się zdrajcą. Szymon Szynkowski vel Sęk zdecydowanie temu zaprzeczył, ale przyznał, że rozstanie z partią, z którą był związany przez 25 lat, jest dla niego bolesne.
– Absolutnie się nie czuję zdrajcą. Wie pan, dla mnie to jest przykra sytuacja, że po 25 latach w jednej formacji politycznej zostaje z niej wyrzucony – powiedział poseł Rozwoju Plus w Porannym Ringu.
Polityk podkreślił też, że tuż przed usunięciem z PiS rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim. – Byłem jedną z ostatnich osób, a jeżeli nie w ogóle ostatnią, która rozmawiała z panem prezesem przed decyzją o wyrzuceniu nas z Prawa i Sprawiedliwości. To jest dla mnie trudne, to jest dla mnie przykre, ale w polityce trzeba mieć grubą skórę i idziemy dalej – mówił.
„Czuję po ludzku pewien żal”
Najmocniejsze słowa padły, gdy rozmowa zeszła na kulisy decyzji o wyrzuceniu polityków tworzących dziś Rozwój Plus. Szynkowski vel Sęk przekonywał, że przez cały okres swojej działalności pozostawał lojalny wobec PiS. Jednocześnie zarzucił osobom zabiegającym o jego usunięcie, że same wcześniej działały w różnych ugrupowaniach.
– Czuję po ludzku pewien żal, że z formacji, której oddałem 25 lat swojej pracy, poświęcenia w różnych funkcjach, że ta formacja usuwa mnie rękoma osób, które przez ten czas, kiedy ja byłem cały czas w Prawie i Sprawiedliwości, były w różnych formacjach politycznych. W Platformie Obywatelskiej na przykład był kolega Patryk Jaki czy też w Solidarnej Polsce, prawda? – powiedział w Porannym Ringu.
Poseł nie poprzestał na tej uwadze. Mówił wprost o politykach, którzy – według jego relacji – mieli namawiać prezesa PiS do pozbycia się jego oraz pozostałych posłów.
– Tam byli też koledzy, którzy namawiali prezesa do usunięcia mnie i moich kolegów i koleżanek z partii. Oni przez ten czas zwiedzali różne formacje. Ja byłem wiernym i lojalnym członkiem Prawy i Sprawiedliwości. No i na koniec okazuje się, że nie mogę się w Prawie i Sprawiedliwości dalej przydać, ale nie ma się co użalać, trzeba iść dalej – stwierdził Szynkowski vel Sęk.
„Brutusi” w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego
Prowadzący Poranny Ring użył wyjątkowo mocnego określenia: „Wykrył pan tych Brutusów”. Szynkowski vel Sęk nie podał nazwisk całej grupy, jednak zasugerował, że chodzi o kilka osób forsujących ostrzejszy kurs PiS.
– To jest kilka osób, które namawiały prezesa do tego, żeby stworzyć w Prawie i Sprawiedliwości Solidarną Polskę Bis, żeby pójść radykalnie, powalczyć o wyborców Konfederacji i Brauna – mówił.
Zdaniem byłego ministra taka strategia nie wzmacnia ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Polityk przypomniał, że PiS odnosiło sukcesy jako partia skupiająca różne środowiska.
– Prawo i Sprawiedliwość wygrywało wybory wtedy, kiedy było szeroką formacją, potrafiło łączyć różne nurty – ocenił.
Szynkowski vel Sęk nadal dobrze o Kaczyńskim
Mimo gorzkich słów poseł Rozwoju Plus nie odciął się od Jarosława Kaczyńskiego. Zapewnił, że nadal wysoko ocenia prezesa PiS, choć nie zgadza się z jego decyzją dotyczącą Mateusza Morawieckiego i jego samego. – Ja jestem jak najlepszego zdania o prezesie Jarosławie Kaczyńskim, co nie znaczy, że przez te 25 lat ze wszystkimi jego refleksjami i decyzjami się zgadzałem i co nie znaczy, że zgadzam się z tą decyzją o wykluczeniu Mateusza Morawieckiego i mnie z partii – powiedział.
Na koniec były minister zaznaczył, że nawet polityk, którego uważa za wybitnego stratega, a mianowicie Jarosław Kaczyński, może popełnić błąd. – Wiele razy się nie pomylił, ale nie jest nieomylny. W tej sprawie moim zdaniem się myli – podsumował Szymon Szynkowski vel Sęk w Porannym Ringu.