Wybory na Białorusi: Polski obserwator ujawnił przerażający szczegół!

Na Białorusi cały czas trwają protesty po niedzielnych wyborach prezydenckich, które wygrał Aleksandr Łukaszenka. Protesty te są bardzo brutalnie tłumione przez białoruskie władze. Demonstracje są rozbijane przez oddziały milicji i białoruskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Tymczasem polski obserwator wskazał, że do tłumienia protestów używano także broni pochodzącej z Polski.

Demonstracje po wyborach na Białorusi
Autor: Associated Press Demonstracje po wyborach na Białorusi

Na Białorusi przebywa obecnie także polski dziennikarz i publicysta "Krytyki politycznej", Sławomir Sierakowski. To on poinformował, że przeciwko demonstrantom, białoruska milicja użyła pochodzących z Polski pocisków.

"Załączam więcej zdjęć pocisków z Polski. Już wiemy, że te poniżej są hukowe, mimo to w dalszym ciągu niebezpieczne. I dlaczego trzeba było sprzedawać je akurat Łukaszence??? (...) Nie wiem, który polski rząd dostarcza/ył ich Łukaszence i nie wiem, czy przez państwa trzecie, czy bezpośrednio, ale takie towary według prawa powinny być ściśle kontrolowane przez służby, także wtedy, jeśli mają być sprzedawane dalej." - napisał na swoim koncie na Faceboooku Sierakowski.

Okazało się, że pociski były to broni gładkolufowej (strzelb), wyprodukowane przez fabrykę w Pionkach. Według naszych ustaleń, politycy opozycji zamierzają zająć się sprawą i sprawdzić w jaki sposób amunicja trafiła na Białoruś. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki