Tadeusz Płużański: JPII nie byłby idiotą

2016-12-28 3:00

Rozbił się rosyjski tupolew z niemal całym Chórem Aleksandrowa. Szkoda ludzi i chyba nikt o zdrowych zmysłach - ani z lewicy, ani z prawicy, nie będzie się z tego cieszył. I pewnie nigdy też nie poznamy przyczyn tragedii - w Rosji prawda była i jest pojęciem zdewaluowanym, jest jak dziennik "Prawda".

Warto jednak przypomnieć, że nie był to zwykły chór. Bo czymś niezwykłym są, przyznają państwo, występy na Krymie, propagujące aneksję półwyspu przez Rosję. Czyli chór propagandowy, putinowski, finansowany przez rosyjskie MON. W 2013 r. wystąpił w Moskwie pod ogromnym portretem: "Za Ojczyznę, za Stalina, za socjalizm!". Bo chór był nie tylko putinowski, ale stalinowski. Był taki za życia generalissimusa i pozostał stalinowski do końca. Bo wychwalał nie tylko okupacyjną wobec Krymu i Donbasu armię rosyjską, ale jej bezpośrednią poprzedniczkę - armię radziecką, która okupowała Polskę w latach 1939-1993. Nawet jeśli zrzucił na chwilę sowieckie mundury i zaśpiewał jedną pieśń o Stalinie mniej. Od 1937 r., kiedy zaczął wyjeżdżać za granicę, aby promować czerwony totalitaryzm, Sowieci - w ramach operacji polskiej NKWD - wymordowali nawet 200 tys. Polaków, obywateli ZSRS.

I słuszne były protesty Polaków przeciw koncertom Chóru Aleksandrowa, choć melomani mogli stracić solidną dawkę rozrywki. Protestować należało tak samo, jak przeciw przejazdowi przez nasz kraj innej grupy wychwalającej Stalina i Putina: Nocnych Wilków (też brali udział w aneksji Krymu). I dalej musimy protestować przeciwko stalinowskim i putinowskim kłamstwom.

Wracając do propagandowego chóru. Wykonanie przezeń "Czerwonych maków na Monte Casino" przed Janem Pawłem II mogłoby źle wpłynąć na zdrowie papieża Polaka, ale nie z powodu nadmiernego wzruszenia - jak sugeruje Leszek Miller - ale zdenerwowania prowokacją. Bo Karol Wojtyła nie tylko świetnie znał historię Polski, ale aktywnie w niej uczestniczył. Wątpię również, aby JPII był poruszony muzycznym zamiennikiem "Czerwonych maków", czyli "Oką". Wiedział przecież, że to komunistyczna pieśń, napisana w lipcu 1943 r. w obozie 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki w Sielcach nad Oką przez czerwonego poetę Leona Pasternaka, wielokrotnie skazywanego w II RP za działalność antypolską.

I dziś, gdyby żył, JPII zapewne zapłakałby nad śmiercią ludzi - członków Chóru Aleksandrowa, ale nie byłby idiotą, który wychwala rosyjskich i sowieckich okupantów.

Zobacz: Janusz Korwin-Mikke: Miałem sen...

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE