- Szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, alarmuje o nowym, niepokojącym scenariuszu rosyjskiej prowokacji wymierzonej w Polskę lub inne państwa NATO.
- Minister wskazał na możliwość wykorzystania przez Rosję przejętych ukraińskich dronów do upozorowania ataku, mającego na celu rozbicie jedności Sojuszu.
- Odkryj, dlaczego publiczne ostrzeżenie może być kluczowe i jak Polska przygotowuje się na wojnę hybrydową, która już teraz zagraża naszemu bezpieczeństwu.
Radosław Sikorski ostrzega przed kolejnymi działaniami Rosji wymierzonymi we wschodnią flankę NATO. Wicepremier i minister spraw zagranicznych nie wyklucza, że Moskwa mogłaby wykorzystać zdobyte ukraińskie drony, aby upozorować atak i próbować skłócić państwa Sojuszu.
– Rosja przejmuje oczywiście część ukraińskich dronów i wiemy, że Putinowi źle idzie - od 14 lat nie jest w stanie podbić Donbasu, a co dopiero Ukrainy - więc pewnie kombinuje różne scenariusze, jak by tu podzielić NATO – powiedział Sikorski w TVN24.
Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że próba rozbicia jedności Sojuszu nie musi zakończyć się sukcesem. Nie wyklucza jednak, że Kreml zdecyduje się ją podjąć.
– To mu się i tak nie uda, ale to nie znaczy, że nie może spróbować – dodał.
Rosja może użyć przejętych ukraińskich dronów?
Sikorski został zapytany wprost, czy Rosja może przeprowadzić operację przeciwko Polsce, wykorzystując ukraiński sprzęt przejęty na froncie.
– To jest jeden ze scenariuszy. Czy i który będzie uruchomiony, wie tylko jedna osoba – odpowiedział wicepremier.
O podobnym zagrożeniu mówił wcześniej minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Oceniał, że przejęte przez Rosjan drony mogą zostać wykorzystane przeciwko Polsce, państwom bałtyckim, Finlandii lub Rumunii.
Sikorski: trzeba budować odporność
Minister spraw zagranicznych zaznaczył, że publiczne ostrzeganie przed możliwymi działaniami Kremla może zmniejszać ryzyko ich przeprowadzenia.
– Im bardziej przekonamy Putina, że wiemy, co planuje, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że to zrobi. Ale trzeba budować odporność, trzeba ostrzegać, także przed rosyjską dezinformacją i manipulacjami w sieciach społecznościowych – wyjaśnił.
Według NATO działania hybrydowe mogą obejmować nie tylko operacje militarne, lecz także dezinformację, cyberataki, sabotaż, presję gospodarczą oraz prowokacje prowadzone w sposób utrudniający jednoznaczne wskazanie sprawcy.
21 rosyjskich dronów przekroczyło granicę
Sikorski nawiązał również do wydarzeń z września 2025 roku. W nocy z 9 na 10 września rosyjskie drony wielokrotnie naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Według informacji przedstawianych później przez szefa MSZ granicę przekroczyło 21 maszyn, a część z nich została zestrzelona przez polskie i holenderskie siły.
– Całe spektrum wojny hybrydowej to jest codzienność. A tu mówimy o czymś, co byłoby, być może, bo to są przecież wszystko hipotetyczne scenariusze, powtórzeniem na większą skalę tego, co mieliśmy we wrześniu ubiegłego roku, pod fałszywą flagą, udając, że to są drony nie rosyjskie, tylko ukraińskie – podsumował Sikorski.
Po tamtym incydencie w polskim internecie pojawiła się fala fałszywych przekazów. Rosyjskie i białoruskie źródła próbowały przerzucać odpowiedzialność na Ukrainę, podważać działania polskich służb oraz wzbudzać nieufność wobec państwa i NATO. Ministerstwo Cyfryzacji oceniało, że kampania dezinformacyjna była skoordynowana z naruszeniem przestrzeni powietrznej.
Rosyjskie operacje nie kończą się na dronach
Z opublikowanego w maju raportu ABW za lata 2024–2025 wynika, że rosyjskie służby prowadziły przeciwko Polsce operacje wywiadowcze, dywersyjne i dezinformacyjne. Od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie status podejrzanego otrzymało 91 osób, a 62 zostały zatrzymane.
Ostrzeżenie Sikorskiego dotyczy więc scenariusza hipotetycznego, ale wpisuje się w szerszy problem rosyjskich działań prowadzonych poniżej progu otwartego konfliktu z NATO.