Płonące rosyjskie rafinerie, ataki na centra logistyczne i coraz większe problemy budżetowe Moskwy mogą sprawiać wrażenie, że Kreml rzuca do walki ostatnie rezerwy. Marek Budzisz, publicysta i analityk Strategy and Future, studzi jednak takie oczekiwania. W rozmowie w „Porannym Ringu” stanowczo odrzucił scenariusz rychłego gospodarczego załamania Rosji. – Cóż, ten opis jest moim zdaniem błędny. Otóż Rosja ma środki na finansowanie i kontynuowanie wojny – powiedział Marek Budzisz w „Porannym Ringu”.
Rosyjska gospodarka ma problemy, ale Kreml nie upadnie tej zimy
Rosja mierzy się z rosnącymi kosztami wojny. Władze w Moskwie przeprowadziły poważne cięcia budżetowe, oszczędzając jednak wydatki wojenne. Do tego dochodzą ukraińskie ataki na rafinerie, magazyny i zaplecze logistyczne. Zdaniem Budzisza nie są to jednak problemy, które mogłyby w najbliższym czasie uniemożliwić Kremlowi kontynuowanie działań zbrojnych.
– Co oczywiście nie zmienia faktu, że rzeczywiście obserwujemy narastające problemy rosyjskiej gospodarki, ale one nie są tego rodzaju, iż można by w ogóle mówić o scenariuszu załamania się. Jeśli w ogóle tego rodzaju ewentualność brać pod uwagę, to jest znacznie bardziej odległa perspektywa niż tego niż tej zimy – ocenił ekspert.
Oznacza to, że Władimir Putin nadal może finansować armię i utrzymywać wysoką intensywność działań. Co więcej, Budzisz zwrócił uwagę, że rosyjskie uderzenia już stają się silniejsze. Ich celem jest między innymi ukraińska infrastruktura energetyczna oraz sieci umożliwiające import prądu z Zachodu.
– Intensywność tych uderzeń jest większa niż wcześniej. Używają też broni, która ma na celu niszczenie infrastruktury energetycznej i przesyłowej, jeśli chodzi o zdolności do przesyłu prądu Ukrainy, to oznacza, że celem Rosji jest pozbawienie Ukrainy nie tylko zdolności generowania energii elektrycznej, ale również importu – mówił gość „Porannego Ringu”.
Ukrainie brakuje miliardów na dalszą walkę
Znacznie poważniejsze problemy finansowe mogą wystąpić po stronie ukraińskiej. Jak mówił Budzisz, według oficjalnych obliczeń rządu w Kijowie do końca roku Ukrainie ma brakować 8 miliardów dolarów na utrzymanie wojny na obecnym poziomie intensywności. Wołodymyr Zełenski miał natomiast mówić nawet o 25 miliardach dolarów dziury w budżecie.
– Według oficjalnych obliczeń rządu Ukrainy, mówił o tym premier Korecki, Ukrainie w tym roku, do końca tego roku, czyli mówimy o perspektywie kilku najbliższych miesięcy, brakuje 8 miliardów dolarów na kontynuowanie operacji wojskowych, czyli na kontynuowanie wojny o obecnym poziomie intensywności – powiedział Marek Budzisz.
Te braki mogą przesądzić o tym, czy Kijów będzie w stanie nie tylko utrzymać front, ale również rozszerzyć operacje prowadzone na terytorium przeciwnika.
Tysiąc dronów dziennie. Ukraina chce przenieść wojnę do Rosji
Ukraińska strategia ma zakładać coraz częstsze atakowanie rosyjskich rafinerii, składów, zakładów przemysłowych oraz wojskowego zaplecza położonego daleko od linii frontu. W „Porannym Ringu” przywołano deklarację Zełenskiego dotyczącą używania nawet tysiąca dronów dziennie przeciwko celom na rosyjskich tyłach.
Taka skala działań oznaczałaby faktyczne przeniesienie wojny w głąb Rosji. Budzisz podkreślił jednak, że wyprodukowanie i użycie ogromnej liczby bezzałogowców wymaga dodatkowych pieniędzy, których nie przewidziano w dotychczasowym budżecie ukraińskiej armii.
Odpowiedź na pytanie, czy Ukrainę stać na taką operację, zależy więc przede wszystkim od Zachodu. Bez kolejnej transzy pomocy wojskowej i finansowej Kijów może nie mieć środków potrzebnych do jednoczesnej obrony, utrzymywania frontu i prowadzenia masowych ataków na cele w Rosji.
Putin chce zniechęcić Zachód?
W tym kontekście ponownie pojawia się sprawa rosyjskich aktywów zamrożonych w Belgii. Pieniądze te mogłyby zostać wykorzystane do wsparcia Ukrainy, ale państwa zachodnie nadal nie wypracowały rozwiązania, które pozwoliłoby Kijowowi otrzymać środki w oczekiwanej skali.
Zdaniem Budzisza rosyjska eskalacja ma nie tylko niszczyć ukraińską infrastrukturę. Jej politycznym celem może być wywołanie strachu w państwach pomagających Kijowowi i doprowadzenie do ograniczenia zachodniego finansowania.
– Ta eskalacja rosyjska ma prowadzić do wymuszenia do zaprzestania finansowania Ukrainy przez Zachód – podsumował Marek Budzisz w „Porannym Ringu”.
Zobacz całą rozmowę!