Przemysław Czarnek grzmi. "Albo idziemy razem, albo służycie Tuskowi"

Poseł Przemysław Czarnek wzywa do jedności prawicy, stawiając ultimatum swoim sojusznikom. Podczas sobotniej manifestacji padły mocne słowa o "służeniu Tuskowi" i groźby więzienia dla premiera. Stawką sporu o Trybunał Konstytucyjny ma być niepodległość Polski.

Przemysław Czarnek przemawia do mikrofonu na tle drzew. O ultimatum posła dla prawicy przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Marek Kudelski/Super Express

Ultimatum Przemysława Czarnka dla prawicy

W sobotnie popołudnie atmosfera przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie była gorąca. Wśród manifestantów, obok prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, głos zabrał poseł Przemysław Czarnek. Jego wystąpienie szybko przerodziło się w mocny apel, a w zasadzie ultimatum, skierowane do całej prawicowej sceny politycznej.

Polityk nie owijał w bawełnę. Zwrócił się bezpośrednio do "przyjaciół na prawicy", wymieniając imiona Mateusz, Krzysztof i Sławomir. Choć nie padły nazwiska, kontekst polityczny nie pozostawia wątpliwości, kogo mógł mieć na myśli. Przekaz był prosty i brutalny: albo jedność, albo polityczna klęska.

Albo idziemy razem i wygrywamy Polskę w przyszłości, albo będziecie służyć Tuskowi

– grzmiał z mównicy Czarnek. Podkreślił też, że każdy, kto dzisiaj podważa jedność prawicy i wprowadza niepokój, działa na rzecz rządu premiera Donalda Tuska i przeciwko państwu polskiemu. Jego słowa, wypowiedziane w obecności lidera partii, brzmią jak wyraźne ostrzeżenie dla wszystkich, którzy mogliby myśleć o politycznym rozłamie.

Ostre zarzuty wobec rządu Donalda Tuska

Apel o jedność to jednak nie wszystko. Wystąpienie było przede wszystkim frontalnym atakiem na rząd premiera Donalda Tuska. Były minister edukacji i nauki nie przebierał w słowach, kilkukrotnie nazywając szefa rządu "oszustem". Zarzucił mu rujnowanie i wyprzedawanie majątku narodowego. Padły też słowa, które z pewnością odbiją się szerokim echem na scenie politycznej.

Przemysław Czarnek posunął się nawet do stwierdzenia, że premier Donald Tusk, zanim "wyjedzie do Berlina", powinien najpierw trafić do więzienia. To zapowiedź twardego kursu i politycznego rozliczenia, które według polityka PiS ma nadejść po ewentualnym odzyskaniu władzy. Czarnek zapowiedział również powrót Izby Dyscyplinarnej, co pokazuje, że spór o sądownictwo wciąż jest jednym z głównych punktów zapalnych.

Zdaniem polityka, obecne działania rządu Donalda Tuska wokół Trybunału Konstytucyjnego mają jeden cel. Oskarżył rządzących, że po latach kwestionowania legalności TK i blokowania wyboru sędziów, teraz sami chcą go w pełni obsadzić, aby ratować swoją władzę.

"Nie o Trybunał tu chodzi". Jaka jest stawka gry?

Choć całe zgromadzenie odbywało się pod gmachem Trybunału Konstytucyjnego, poseł Przemysław Czarnek dał jasno do zrozumienia, że spór nie dotyczy tylko tej jednej instytucji. W jego narracji obrona sędziów i prezesa Bogdana Święczkowskiego to coś znacznie większego. To bitwa o fundamentalne wartości i przyszłość całego kraju.

Nie o Trybunał tu chodzi. Tu chodzi o naród polski. Tu chodzi o suwerenność. Tu chodzi o niepodległość. Tu chodzi o wolność

– podkreślił polityk. Tymi słowami Czarnek próbuje nadać konfliktowi znacznie wyższą rangę. Przekonuje swoich zwolenników, że nie walczą jedynie o skład sędziowski, ale o samą istotę polskości. W tej narracji spór o Trybunał Konstytucyjny przestaje być prawniczym klinczem, a staje się symbolem oporu przeciwko siłom, które zdaniem posła chcą odebrać Polsce suwerenność.

PROF. PIETRZYK-ZIENIEWICZ BEZLITOŚNIE: „Czarnek prymitywnie posługuje się językiem Kremla!”
QUIZ. Przemysław Czarnek namaszczony! Co wiesz o ewentualnym premierze?
Pytanie 1 z 10
Przemysław Czarnek urodził się w Kole. W którym roku?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki