Spis treści
Kaczyński wzywa do obrony NBP. "To ostatnie bastiony"
Emocje wokół kluczowych instytucji państwa nie słabną. W sobotę przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego odbyła się manifestacja, na czele której stanął prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Zwrócił się on bezpośrednio do zgromadzonych, przedstawiając swoją ocenę obecnej sytuacji politycznej.
Według Jarosława Kaczyńskiego, Trybunał Konstytucyjny i Narodowy Bank Polski to dwie ostatnie instytucje, które nie zostały jeszcze opanowane przez rząd Donalda Tuska. Jego zdaniem, obrona tych instytucji jest kluczowa dla przyszłości kraju.
Musimy zabezpieczyć Polskę raz na zawsze przed takimi wydarzeniami jak te, które mają miejsce w gmachu, przed którym stoimy. W jednym z dwóch ostatnich gmachów, dwóch ostatnich instytucji, które jeszcze nie zostały opanowane przez tę władzę – Trybunał Konstytucyjny i Bank Narodowy
– mówił prezes PiS.
Jarosław Kaczyński poszedł o krok dalej, zapowiadając, że podobne działania mogą być wkrótce konieczne w odniesieniu do banku centralnego. "Być może niedługo przyjdzie moment, kiedy przyjdzie stanąć pod Bankiem Narodowym i bronić" – stwierdził, co pokazuje, że spór o Narodowy Bank Polski może być kolejnym polem politycznego starcia. Według niego, celem tych działań jest ochrona Polski przed polityką, która "prowadzi do biedy, do nędzy" i jest realizowana w interesie Niemiec.
O co chodzi w sporze o sędziów Trybunału Konstytucyjnego?
Sobotni protest jest kulminacją napięć, które narastają od miesięcy. Sedno problemu leży w obsadzie stanowisk sędziowskich w Trybunale Konstytucyjnym. Choć Sejm obecnej kadencji wybrał już ośmioro sędziów, to aż pięcioro z nich wciąż czeka na kluczowy krok – złożenie ślubowania przed głową państwa.
Główną osią konfliktu o Trybunał Konstytucyjny jest brak zaprzysiężenia przez prezydenta Karola Nawrockiego pięciorga sędziów wybranych przez Sejm obecnej kadencji. Bez tego formalnego aktu nie mogą oni rozpocząć orzekania.
Sytuacja stała się wyjątkowo napięta w ostatnich dniach za sprawą sędziego Macieja Berka. Został on wybrany do TK jeszcze we wrześniu. Zniecierpliwiony brakiem zaproszenia do Pałacu Prezydenckiego, zdecydował się na nietypowy krok: złożył ślubowanie w Sejmie "wobec prezydenta", a następnie dokument z notarialnie poświadczonym podpisem dostarczył do Kancelarii Prezydenta. Podobne rozwiązanie zastosowało wcześniej czworo innych sędziów.
Następnie Maciej Berek, wraz z innymi nowo wybranymi sędziami, udał się do siedziby TK. Na miejscu doszło do przepychanek i próby blokowania wjazdu przez demonstrantów. Ostatecznie prezes Trybunału Bogdan Świeczkowski poinformował, że sędzia Berek nie został dopuszczony do orzekania. Stwierdził, że czeka na opinię prezydenta w sprawie legalności takiego ślubowania.
Prezydent kontra premier. Ostry spór o ślubowanie sędziów TK
Sprawa Macieja Berka i pozostałych niepowołanych sędziów stała się polem otwartego starcia między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera. Obie strony mają zupełnie odmienną interpretację przepisów i wzajemnie oskarżają się o łamanie prawa.
Prezydent Karol Nawrocki ma w tej sprawie jasne i nieugięte stanowisko. W jego ocenie ślubowanie złożone poza Pałacem Prezydenckim, bez jego osobistego udziału, jest po prostu nieważne. W środę oświadczył wprost, że jeśli sędzia Maciej Berek nie dopełnił tej formalności, to "z pewnością nie jest sędzią TK". Dla głowy państwa procedura jest jednoznaczna i nie ma od niej odstępstw.
Zupełnie inaczej widzi to premier Donald Tusk. Szef rządu podkreśla, że sędziowie zostali wybrani przez Sejm zgodnie z prawem. Zdaniem premiera Donalda Tuska, prezydent Karol Nawrocki, odmawiając przyjęcia ślubowania, "abdykuje" ze swoich konstytucyjnych obowiązków. To bardzo mocne słowa, które pokazują, jak głęboki jest ten kryzys.
Premier Donald Tusk zapowiedział też, że jego rząd będzie konsekwentnie przywracał ład prawny "dostępnymi państwu metodami". To zapowiedź, która sugeruje, że rząd nie zamierza czekać bezczynnie na decyzję prezydenta. Wszystko to, w połączeniu z protestami organizowanymi przez Jarosława Kaczyńskiego, sprawia, że spór o Trybunał Konstytucyjny i Narodowy Bank Polski będzie jednym z najważniejszych i najgorętszych tematów politycznych w najbliższych miesiącach.