Spis treści
Prezydent Nawrocki odpowiada na zarzuty. "Istny cyrk"
Spór między Pałacem Prezydenckim a rządem premiera Donalda Tuska robi się coraz bardziej gorący. Prezydent Karol Nawrocki nie gryzł się w język w Polsat News, komentując próbę zaprzysiężenia Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego w Sejmie. Jego zdaniem marszałek Włodzimierz Czarzasty nie miał żadnych uprawnień, by organizować taką uroczystość.
Szczególnie po tym, kiedy zdecydował się powtórzyć scenariusz istnego cyrku, a więc przyjmowania zaprzysiężenia przez osobę do tego nieuprawnioną prawnie, czyli przed marszałkiem Sejmu – stwierdził prezydent Karol Nawrocki w wywiadzie dla Interii i Polsat News.
To bezpośrednia odpowiedź na zarzuty premiera Tuska, który uznał, że prezydent, odmawiając przyjęcia ślubowania, „abdykuje z obowiązków”. Karol Nawrocki stanowczo odrzuca taką interpretację. Podkreśla, że jego działanie to nie unikanie odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie – sumienne wykonywanie konstytucyjnych zadań.
Głowa państwa jasno dała do zrozumienia, że nie ugnie się pod presją i nie zamierza akceptować kandydatur, co do których ma jakiekolwiek wątpliwości.
To nie jest abdykacja, to wykonywanie swoich obowiązków. A moim obowiązkiem jest nieuwzględnianie tego typu kandydatur – zaznaczył.
Dlaczego prezydent nie zaprzysięgnie Macieja Berka?
Sedno problemu tkwi w formalnościach, a konkretnie – w kwalifikacjach kandydata. Pałac Prezydencki twierdzi, że nie otrzymał dokumentów, które jednoznacznie potwierdzałyby, że Maciej Berek spełnia konstytucyjne wymogi do objęcia urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o udokumentowanie 10 lat pracy w zawodzie radcy prawnego.
Pałac Prezydencki ciągle czeka na dopełnienie obowiązku i potwierdzenie 10 lat pracy ministra Berka jako radcy prawnego – zapewnił prezydent Nawrocki.
Choć w obiegu publicznym pojawił się dokument z Okręgowej Rady Radców Prawnych, który ma poświadczać uprawnienia Berka, zdaniem głowy państwa to za mało. Jak stwierdził, pismo to nie jest równoznaczne z potwierdzeniem odpowiedniego stażu. Prezydent Karol Nawrocki podkreśla, że bez twardych dowodów na spełnienie wymogów formalnych, nie przyjmie ślubowania od kandydata rządu Tuska.
Prezydent porównał sytuację do zwykłej rekrutacji, zarzucając obozowi rządzącemu stosowanie podwójnych standardów.
Aplikujący do zwykłej, codziennej pracy w korporacji, student czy pracownik, musi wykazać się swoim doświadczeniem - inaczej tej pracy nie dostanie. A pan minister Berek nie musi, bo jest od Donalda Tuska – ocenił gorzko prezydent.
Dodał, że Kancelaria Prezydenta dysponuje dwiema opiniami prawnymi od "wybitnych konstytucjonalistów", które potwierdzają, że w przypadku takich wątpliwości ma obowiązek odmówić przyjęcia przysięgi.
Czarzasty "zastępcą Tuska" w Sejmie?
Prezydent nie ukrywa też niechęci do działań marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Pytany przez Joannę Mizołek o to, czy czuje się przez niego lekceważony, odparł, że marszałek nie jest w stanie go obrazić, wskazując na jego – zdaniem prezydenta – "minimalne poparcie społeczne" oraz fakt, że jest jedynie "zastępstwem Donalda Tuska w Sejmie".
Taka osoba nie może mnie obrazić - podkreślił prezydent RP.
Reset TK? Prezydent: "Koniec ery polityków"
Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział "reset Trybunału Konstytucyjnego", który ma zakończyć wieloletni chaos w tej instytucji. Głowa państwa odcina się od dotychczasowych sporów i proponuje rozwiązanie po wyborach w 2027 roku, które ma oznaczać "koniec ery polityków" w TK.
W wywiadzie dla Polsat News prezydent Nawrocki wprost stwierdził, że nie czuje się odpowiedzialny za wieloletni chaos w Trybunale Konstytucyjnym i nie zamierza brać udziału w politycznych sporach wokół tej instytucji. Zamiast tego, chce go rozwiązać.
Ja za ten chaos w Trybunale Konstytucyjnym, który trwa od wielu lat, jako prezydent Polski nie odpowiadam i nie chcę w nim uczestniczyć, natomiast chcę go rozwiązać – i stąd moje decyzje – powiedział prezydent.
Jak dodał, Polacy zdążyli się już pogubić w tym, co działo się od 2015 roku, a na głowie mają ważniejsze sprawy, takie jak ceny paliw, stan opieki zdrowotnej czy rosnące zadłużenie kraju.
Na czym ma polegać reset?
Prezydent nie mówi o doraźnych działaniach, ale o dalekosiężnym planie. Zdaniem głowy państwa, kluczowy jest tzw. reset Trybunału Konstytucyjnego, który miałby nastąpić po wyborach parlamentarnych jesienią 2027 roku. Idea jest prosta: nowa większość sejmowa, niezależnie od tego, kto wygra wybory, miałaby zgodzić się na generalne uporządkowanie sytuacji w TK.
Celem jest przywrócenie tej instytucji autorytetu, który – zdaniem prezydenta – opiera się na profesjonalizmie sędziów, a nie na politycznych nominacjach. Karol Nawrocki podkreślił, że Trybunał nie może być traktowany jak "łup polityczny".
Ja zupełnie nie czuję się zobowiązany tym, co działo się w latach 2015-2025 do momentu, gdy zostałem prezydentem RP. Mnie ten chaos jako zwykłego obywatela też bardzo męczył, ale jego rozwiązaniem nie jest dokładanie kolejnych polityków do puli w TK, tylko zbliżanie się do jesieni 2027 i pewnego resetu – wskazał.
Na razie prezydent nie zdradza technicznych szczegółów tego planu, przyznając, że to "rzecz bardzo trudna". Zaznaczył jednak, że wola polityczna do przeprowadzenia takiej zmiany istnieje po wielu stronach sceny politycznej.
Sędziowie bez przysięgi nie podejmą pracy
Prezydent Nawrocki jasno dał do zrozumienia w Polsat News, że do czasu systemowego rozwiązania problemu nie będzie tolerował prób obchodzenia obowiązujących procedur. Odniósł się bezpośrednio do sytuacji sędziego Berka, stwierdzając, że ten "nie jest sędzią TK" i nie może rozpocząć pracy w Trybunale.
Zapowiedział też bardzo stanowczą reakcję na każdą próbę podjęcia obowiązków sędziowskich przez osobę, która nie złożyła przed nim ślubowania.
Zamierzam być konsekwentny: podejmowanie pracy przez sędziów, którzy nie złożyli przysięgi wobec prezydenta, spotka się z twardą odpowiedzią – zadeklarował w Polsat News i Interii prezydent Karol Nawrocki.