- Debata paliwowa w Sejmie nabrała międzynarodowego wymiaru, gdy koalicja rządząca oskarżyła prezydenta USA Donalda Trumpa o wywołanie kryzysu.
- Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk ostro skrytykował te zarzuty, nazywając je "ruskimi onucami" i broniąc Trumpa jako strategicznego partnera Polski.
- Jakie są dalsze implikacje tych oskarżeń dla polskiej sceny politycznej i stosunków międzynarodowych?
Niespodziewany obrót debaty paliwowej
Alarm w Pałacu Prezydenckim? Notowania Nawrockiego lecą w dół
Debata nad projektami ustaw obniżających akcyzę i wprowadzających maksymalne ceny paliw, będącymi częścią pakietu CPN premiera, niespodziewanie nabrała międzynarodowego wymiaru. Zamiast skupiać się wyłącznie na krajowych rozwiązaniach, posłowie koalicji rządzącej skierowali oskarżenia w stronę... prezydenta USA Donalda Trumpa. Jarosław Urbaniak, przedstawiając stanowisko KO w sprawie omawianych projektów, mówił jeszcze w czwartek do posłów opozycji: "Nikt na tej sali nie wywołał wojny w Iranie. Wszystkie zarzuty, że jest kryzys paliwowy na świecie, kierujcie nie do rządu, ale do Waszyngtonu i Tel Awiwu". Twierdził, że to działania Trumpa, w tym wywołanie wojny w Iranie, odpowiadają za światowy kryzys paliwowy i wzrost cen w Polsce.
Kuźmiuk odpowiada: "To są dopiero ruskie onuce"
Takie oskarżenia nie mogły pozostać bez odpowiedzi. Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, wyraźnie oburzony, stanął w obronie Donalda Trumpa, nazywając go "naszym strategicznym partnerem", który gwarantuje Polsce bezpieczeństwo i udostępnia najwyższe technologie obronne.
Z sejmowej mównicy grzmiał: "Wczoraj tu się odbyły gremialne ataki na prezydenta Trumpa i na Stany Zjednoczone. Nasz strategiczny partner, który udostępnia nam najwyższe technologie, jeśli chodzi o obronność. Powoduje, że tutaj stacjonuje 11 tys. żołnierzy. A państwo sobie, za przeproszeniem, gęby wycieracie Trumpem, który gwarantuje nam bezpieczeństwo. To są dopiero ruskie onuce, to jest dopiero prorosyjskość".
Reakcje i dalsze oskarżenia
Słowa Kuźmiuka wywołały natychmiastową reakcję. Poseł Urbaniak określił jego wystąpienie jako "desperackie", dodając: "Wy z Trumpem robicie sobie zdjęcia, zamiast z nim o tym rozmawiać. To miała być wojna kilkudniowa, a trwa już kilka tygodni. Projekty są właśnie teraz, bo przestaliśmy wierzyć, że problem zostanie w najbliższym czasie rozwiązany". Podkreślił również, że projekty ustaw są konieczne, ponieważ koalicja przestała wierzyć w szybkie rozwiązanie problemu kryzysu paliwowego.
Wtórował mu Tomasz Trela z Lewicy, wskazując na odpowiedzialność prezydenta USA i dodając: "Jeśli uważacie, że ten kryzys wziął się znikąd, to jesteście oderwani od rzeczywistości". Sejmowa debata pokazała, że kwestia cen paliw w Polsce jest silnie powiązana z geopolityką i staje się polem do ostrej walki politycznej, gdzie oskarżenia o "prorosyjskość" padają z obu stron.
Poniżej galeria zdjęć: Żurek został wyproszony przez Czarzastego