Ordynator z wrocławskiego szpitala zwrócił uwagę ministrowi Zembali, więc... wyrzucili go ze szpitala!

Czy ministrowi zdrowia Marianowi Zembali (65 l.) nie można powiedzieć prawdy, jeśli ta nie jest dla niego wygodna? Najwyraźniej tak właśnie jest. Na własnej skórze przekonał się o tym dr Janusz Malinowski, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu. Zembala gościł tam kilka dni temu. Spotkał się z lekarzami z całego miasta. A Malinowski ośmielił się powiedzieć, że... kobiety we Wrocławiu rodzą w skandalicznych warunkach. I słono za to zapłacił.

Odważny ordynator wytykał szefowi resortu zdrowia, że na przykład w salach dla rodzących nie ma toalet. Gdy Zembala usłyszał opinię ordynatora, nie ukrywał złości. Na spotkaniu powiedział, że być może Malinowski nie radzi sobie z obowiązkami. I zapowiedział kontrolę. Na nią nie trzeba było zresztą długo czekać, bo rozpoczęła się kilka godzin po zakończeniu spotkania z ministrem. Raport też powstał wyjątkowo szybko. Czytamy: "Oddział pod względem merytorycznym, sanitarno-epidemiologicznym oraz specjalistycznym jest bez zastrzeżeń".

Skandaliczny wydaje się jednak fakt, że dr Malinowski został już zawieszony przez dyrektora placówki profesora Wojciecha Witkiewicza (71 l). - Przez takie wypowiedzi kobiety, które u nas rodzą, wpadły w panikę. Pracownik szpitala nie może się w tak lekkomyślny sposób wypowiadać. Mnie nigdy nie zgłaszał takich uwag - tłumaczy nam Witkiewicz.

Z kolei zawieszony lekarz tłumaczył na antenie Radia Wrocław, że przez 13 lat kierowania oddziałem nie słyszał uwag pod swoim adresem, a cała jego praca została przekreślona zabraniem głosu przed ministrem.

Tymczasem afera z Zembalą wywołała kolejną. - Zgłosiły się kobiety, które opowiedziały mi o tym, że doktor Malinowski je źle traktował. Podobne opinie można przeczytać również w internecie - mówi Witkiewicz.

Zobacz: Minister Zembala poucza dziennikarzy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki