"Super Express":– Panie ministrze, wczoraj benzyna 95 maksymalnie 6,41 zł, diesel 7,37 zł. Jakie ceny będą 1 września?
Miłosz Motyka: – To będzie zależało od sytuacji na rynkach. Dzisiaj chyba nie da się jej przewidzieć, bo ta sytuacja jest niezwykle dynamiczna. Jeżeli chodzi o pakiet osłonowy, planujemy go na ostatnie dwa tygodnie sierpnia. Na ten moment nie ma decyzji o przedłużeniu.
– A może być?
– Nie ma na ten moment decyzji o przedłużeniu. Byłaby taka decyzja już podjęta, gdyby pan prezydent podpisał ustawę o podatku od nadmiarowych zysków.
– Te dwa tygodnie tańszego paliwa będą kosztować budżet prawie pół miliarda złotych. Ale to kierowcy sami sobie finansują tę obniżkę.
– Budżet państwa, czyli my, pan, ja, wszyscy obywatele chcieli wskazać inne źródło finansowania, gdy pakiet CPN był wprowadzany w marcu, ale w tym zakresie przeszkodziła nam decyzja pana prezydenta.
– Nazywa pan Karola Nawrockiego prezydentem koncernów naftowych. Czy minister konstytucyjny tak powinien mówić o prezydencie, o głowie państwa?
– W tej sytuacji jest to po prostu prawda. Pan prezydent stanął po stronie koncernów naftowych, paliwowych i tak będę mówił. Liczy się dla mnie przede wszystkim dobro polskich kierowców. Pan prezydent wiedział, jak kształtowana była ustawa na etapie prac parlamentarnych. Niestety...
– Czyli to jest jego wina.
– Tak, to nie jest kwestia winy, tylko jego decyzja jest szkodliwa z punktu widzenia budżetu państwa i kierowców, bo to dzisiaj gwarantowałoby przedłużenie pakietu CPN do końca roku.
– Maciej Berek został oficjalnie zgłoszony do Trybunału Konstytucyjnego jako kandydat. Minister prosto z rządu do TK. Tak ma wyglądać to odpolitycznienie Trybunału?
– Maciej Berek jest konstytucjonalistą, jest dobrym prawnikiem, jest w rządzie, natomiast nie jest politykiem, nie jest członkiem partii politycznej.
– Ale jest w rządzie. Pamięta pan ten projekt, według którego do Trybunału mieli nie wchodzić od razu między innymi politycy, którzy pracowali w rządzie.
– Rozumiem, że pan pije teraz do pana prezydenta, który zawetował tę ustawę.
– Nie, piję do tego, co wyście proponowali.
– Tylko że pan minister Berek jest przede wszystkim prawnikiem i konstytucjonalistą. Ustawa nie weszła w życie, więc nie ma żadnych przeszkód formalnych do tego, by mógł być w Trybunale.
– A to była wasza ustawa, to był wasz pomysł na odpolitycznienie.
– Oczywiście, oczywiście. I w tej sytuacji ekstraordynaryjnej uważam, że to jest kandydatura, która jest warta uwagi. O tym, jak zachowa się klub Polskiego Stronnictwa Ludowego w głosowaniu, będziemy decydowali.
– Ale Lewica już dzisiaj rozdziera szaty, że nie wiedzieli, dowiedzieli się z mediów społecznościowych. Pan też się dowiedział z mediów społecznościowych?
– Nie, ja się nie dowiedziałem z mediów społecznościowych. Natomiast wiem jedno, Trybunał Konstytucyjny wymaga zmiany.
– Będzie wspólna lista – mówię o przyszłym roku w wyborach do Sejmu? Wspólna lista całej koalicji?
– My jako Polskie Stronnictwo Ludowe przygotowujemy się do samodzielnego startu.
– Dzisiaj – a mamy końcówkę sierpnia – absolutnie PSL idzie do wyborów samodzielnie.
– Samodzielnie.
– A jeżeli byłaby taka sytuacja, że premier Tusk ogłasza: „ja się wycofuję”, ale premierem przyszłego rządu, tego koalicyjnego, byłby Władysław Kosiniak-Kamysz, to widzi pan taką opcję, że PSL by wszedł w taki układ?
– Po pierwsze nie ma takiej propozycji na stole, więc to jest gdybologia. Taki scenariusz dzisiaj jest pewną fantasmagorią. Nie ma go na stole. Władysław Kosiniak-Kamysz – gdy będzie do tego możliwa arytmetyka wyborcza po kolejnych wyborach, jeżeli będzie taka możliwość, to na pewno byłby świetnym premierem.
– Panie ministrze, ciężko pracujecie. Macie czterech kluczowych ministrów: ministra obrony, ministra rolnictwa, pana jako ministra energii i infrastrukturę. Co się dzieje? Czemu naród nie „kupuje” tego, co wy robicie?
– To nie tak. Po prostu premie za cały rząd dzisiaj przede wszystkim są w zakresie sondażowym przekazywane największej partii koalicyjnej – Koalicji Obywatelskiej.
– Może za mało się wybijacie na taką niepodległość polityczną?
– Ale jesteśmy tymi, którzy grają zespołowo-drużynowo. Na pewno nie będziemy tymi, którzy w ramach jednej drużyny grają, kopią po ścianach albo siebie wzajemnie po kostkach. Więc tego proszę od nas nie wymagać. Będziemy przede wszystkim dbali o interes obywateli. Więc jeżeli jest dobra ustawa całego rządu, ale autorstwa Polskiego Stronnictwa Ludowego, to może tutaj w warstwie komunikacyjnej należy wzmocnić przekaz, bo na pewno nie będzie tak, że będziemy wbrew temu rządowi, w którym jesteśmy, w którym pełnimy ważne funkcja.
– Co trzeba komunikacyjnie poprawić? Bardziej właśnie na tę niepodległość się wybijać?
– Myślę, że i skuteczność, i dotarcie także do mas, do powiatów, do Polski lokalnej.
– Może KO was tak komunikacyjnie ogrywa?
– To nie jest kwestia ogrywania. Ja też tego nie odbieram w taki sposób.
– Ja tak to trochę odbieram, bo jeżeli rosną ceny paliw, to jest winny Miłosz Motyka, a jak obniżamy ceny paliw, to jest sukces całego rządu.
– Po pierwsze sukces ma zawsze wielu ojców, więc na to się nie można obrażać, tylko trzeba tłumaczyć. Pokazujemy też własny wkład i własne dokonania w rządzie: i w zakresie armii, i w zakresie infrastruktury, i w zakresie energii, rolnictwa, więc kwestia dotarcia jest tym, co przede wszystkim będzie wymagało od nas pracy na kolejne miesiące.
– Ale to wasi działacze mówią, że trzeba się szlachetnie różnić. Gdzie jest ta szlachetna różnica między Polskim Stronnictwem Ludowym a Koalicją Obywatelską?
– To jest kwestia przede wszystkim właśnie podejścia do spraw światopoglądowych.
– Macie jakiś sukces w tej sprawie?
– Ustawa o statusie osoby bliskiej i ta ustawa pierwszy raz w ogóle została przygotowana. Pierwszy raz przeszła przez parlament i została uchwalona przez ten parlament. Nigdy żadna ustawa dotycząca statusu osoby bliskiej nie została przeprowadzona. Wreszcie to są też kwestie związane z rolnictwem i tutaj sukcesy Polskiego Stronnictwa... i bez wkładu Polskiego Stronnictwa Ludowego nie byłoby zablokowania chociażby importu ukraińskiego zboża. To jest kwestia chociażby polityki historycznej. Ostatnie głosowania i tu też nie ukrywaliśmy różnych zdań pomiędzy nami a Platformą Obywatelską były widoczne w zakresie kandydatury pana Mateusza Szpytmy.
– ...ale z jednej strony blokuje was prezydent z waszymi ustawami, a z drugiej strony macie kandydata na prezesa IPN-u. A KO w Senacie blokuje wam tę kandydaturę. Dostajecie ciosy i z prawej, i z lewej strony.
– No to albo się mamy dobrze różnić i podkreślać własną tożsamość, ale też się nie dziwić, że inni będą mówili swoje. No dobrze.
– Pojawił się sondaż, który pokazuje, że 39 procent Polaków daje szansę obecnie rządzącym na drugą kadencję, ale ponad 45 procent mówi, że dość już, więcej wam nie powierzy władzy. I to już nie jest tylko kwestia Polskiego Stronnictwa Ludowego, tylko całej koalicji. To tutaj pan ma jaką diagnozę? Dlaczego tak to wygląda?
– Po pierwsze, znaczny wpływ na to mają różne czynniki. Jednym z tych najistotniejszych jest na pewno to, że Polacy muszą czuć, że jako koalicja dowozimy konkretne tematy i działamy razem. Jeżeli się na coś umówiliśmy, próba szukania właśnie różnic albo przekładanie tych różnic do programów telewizyjnych jest błędem. Wynik sumaryczny z sondaży jest na pewno wyższy niż te 39 procent dla wszystkich partii koalicyjnych razem, więc ten wynik sondażowy też powinien być lepszy. Wskazuje, że tym sporem zmęczeni są także wyborcy koalicji.
Rozmawiał Marek Balawajder