Marek Król: Plecy Putina

2012-11-05 3:00

Czy walczyłem pod Grunwaldem? Nie. Choć niewiele brakowało, tylko jakieś 550 lat. Równie zabawnie na pytanie, czy 10 kwietnia 2010 r. był w Smoleńsku, odpowiedział dr Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. "Nie, choć niewiele brakowało". Nie warto go zatem pytać, czy był bohaterem ZSRR, bo odpowie, że nie, choć…

Marek Król
Autor: Archiwum serwisu,

W opinii Laska wszyscy, którzy podważają raporty MAK i komisji Millera, są niewiarygodni i niekompetentni. To typowa postawa użytecznego badacza wypadków lotniczych. Wymienieni przez Laska profesorowie z komisji Macierewicza mylą się notorycznie. Ich błędy wytknęło paru profesorów, niestety niewymienionych przez Laska. Wg Laska każde wygięcie blachy poszycia tupolewa zaprzecza podłym insynuacjom o eksplozji. Do opętańczej obrony doktryny Anodiny i Millera doprowadził oczywiście Cezary Gmyz, ujawniając w "Rzepie", że polscy śledczy znaleźli ślady trotylu w tupolewie. Gmyz zapomniał, że tak jak nie mówi się o sznurze w domu powieszonego, tak nie wolno pisać o trotylu w tupolewie. W dodatku te podłe insynuacje ujawnił Gmyz w dramatycznej sytuacji, kiedy Putina bolą plecy i jest na chorobowym, a Michnik z trudem trzyma pióro w dłoni. W sukurs przyszli nasi medialni masażyści pleców Putina, przekonując, że nawet gdyby trotyl był, to Rosjanie nie mają z tym nic wspólnego. Raz że w Smoleńsku jest pełno prochu z II wojny światowej. Nowy Tumanowicz TVP pokazał liczne niewybuchy znalezione przy smoleńskim lotnisku. Dwa że przed tragicznym kwietniowym lotem tupolewem latali żołnierze z Afganistanu. A każde dziecko wie, panie Gmyz, że wracający z pola walki są wprost oblepieni trotylem. Ujawniono też pilnie strzeżoną tajemnicę kosmetyczną. W kremach kobiet lecących tupolewem znajdowały się składniki trotylotwórcze. Nie wiadomo, dlaczego oszczędzono księży, którzy przecież mają proch na ustach. Palikot przespał okazję, by przypomnieć, w jakich okolicznościach duchowni mówią "z prochu powstałeś, w proch się obrócisz". Takie gapiostwo palikociarni zapewne wzmogło bóle pleców Putina. I tak niewinna informacja o trotylu po raz kolejny ujawniła bezgraniczną głupotę propagandy III RP. Użyteczny idiota dziennikarski ścigał się z nadgorliwym kretynem i razem popędzali ociężałego debila z państwowej komisji. Komentując nadgorliwość rządowych funkcjonariuszy mediów, Jan Pietrzak powtarza, że nawet w PRL nie atakował opozycji. Dlatego uważam, że Kaczyński miał prawo i obowiązek powiedzieć o zamordowaniu 96 wybitnych Polaków. Jeżeli z tego powodu Tusk nie może żyć razem w jednym kraju z Kaczyńskim, to droga wolna. Może wyjechać, co będzie jeszcze jednym sukcesem C. Gmyza.

W czasie tej antytrotylowej propagandy uratowało mnie poczucie humoru ludu handlującego na konstancińskim targu. "Wie pan, gdzie poznali się rodzice Obamy?" - zapytała mnie wesoła przekupka. "Na kursach rosyjskiego". Proszę tego jednak nie upowszechniać, bo Graś będzie musiał znowu przepraszać po rosyjsku, a Putina rozbolą plecy, kiedy zapuści żurawia do Polski.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki