Janusz Korwin-Mikke: Problem wiedzy

Świat dziś jest przepełniony informacją. Mamy przerażający jej natłok. Mamy też pełno ludzi, którzy wszystko wiedzą najlepiej. Tacy besserwisserzy zawsze byli. Tylko teraz oni nie zgadują. Oni naprawdę mają informacje. Z tego natłoku informacji każdy z nich wyciąga te, które jemu pasują! Innych zaś po prostu nie słucha. W wyniku tego wiemy dziś chyba mniej, niż wiedzieli nasi pradziadowie.

Janusz Korwin-Mikke
Autor: Archiwum serwisu,

Weźmy sprawę stanu wojennego. Jedni wiedzą na pewno, że gdyby nie p. gen. Wojciech Jaruzelski, to Sowieci by weszli i zrobili nam krwawą jatkę. I powołują się, a jakże, na wypowiedzi różnych sowieckich partyjniaków albo marszałków i generałów. Drudzy zaś wiedzą na pewno, że Sowieci by nie weszli - i p. Generał zrobił zamach stanu, by ich wyręczyć i uratować władzę komunistów.

I też powołują się na wypowiedzi - innych - partyjniaków, marszałków i generałów. Jaka jest prawda?

Prawda jest taka, że nie wiemy. I nigdy wiedzieć nie będziemy. P. gen. Jaruzelski też tego nie wiedział. Wiedział za to na pewno, że Sowietom wierzyć nie można - ostatecznie przekiblował trochę na Syberii. I choćby Go zapewniali, że wejdą - to nie znaczyło, że wejdą. I jeśli zapewniali, że nie wejdą - to nie znaczyło, że nie wejdą... Podjął decyzję. Nikt nie wie, czy słuszną.

Ja nie mam nic przeciwko zamachom stanu. Pod warunkiem że z nich wyjdzie coś dobrego. Np. Chile. Chile było kompletnie zrujnowane przez socjalistów; fanatycznych socjalistów - nawet Moskwa odradzała im takie skrajne eksperymenty! Śp. gen. August Pinochet zrobił zamach stanu - i Chile po dwóch latach stało się najbogatszym krajem Ameryki Łacińskiej. Ale bardzo wielu dyktatorów brało władzę - a ich państwa popadały w ruinę lub stagnację. Bo nie wystarczy wziąć władzę. Trzeba jeszcze wiedzieć: PO CO?

P. gen. Jaruzelski wziął władzę, bo w kraju panowało rozprzężenie, Same strajki, protesty - a jeszcze na 17. SOLIDARNOŚĆ zapowiadała wielki wiec. Chodziły plotki, że sowieccy agenci będą chcieli dokonać wtedy prowokacji - i wziąć władzę. Nerwowo było. Więc p. Generał postanowił wziąć sprawę w swoje ręce, zaprowadzić Prawo i Porządek... I zaprowadził. Tyle tylko, że i Prawo, i Porządek muszą służyć jakiemuś celowi. Co z tego, że w domu jest porządek, jeśli nie da się w nim żyć? I najważniejsze: JAKIE Prawo?

Gdyby p. gen. Jaruzelski zrobił to, na co pozwolił w 1988 roku - czyli na ustawę Wilczka-Rakowskiego; gdyby wtedy pozwolił na prywatyzację - ale nie taką złodziejską, tylko robioną po wojskowemu: licytacja, kto wygrywa - ten ma, żadnych szacherek - to dziś Polska byłaby znacznie bogatsza od Niemiec, a zapewne i od Ameryki!

To naprawdę żaden problem - gdy Niemcy pod okupacją Unii Europejskiej "rozwijają się" w tempie MINUS jednego procentu - a USA w tempie plus 1 proc. Proszę sobie policzyć: byliśmy trzy razy biedniejsi, a rozwijalibyśmy się w tempie 15 proc. rocznie...

Cóż: p. Generał na polityce i gospodarce się nie znał... i szansa została zmarnowana!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki