Generał Mirosław Różański w ciągu ostatnich lat zajmował się polityką. Zasiadał w Senacie XI kadencji, a jako doświadczony wojskowy w stanie spoczynku pełnił funkcję przewodniczącego senackiej komisji obrony narodowej, zajmującej się m.in. opiniowaniem kluczowych dla obronności ustaw. Do Senatu w wyborach 2023 roku gen. Mirosław Różański dostał się do parlamenty z ramienia Trzeciej Drogi, startując z okręgu nr 20, obejmującego część województwa lubuskiego z Zieloną Górą.
Gdy zakończył służbę wojskową odwiedziły go kamery programu "Uwaga" TVN. Generał w domowym zaciszu zajmował się ogrodem, miał w nim nawet masz z biało-czerwoną flagą: - Żona żartowała, że zrobiłem z naszej posesji plac apelowy. To prawda - śmiał się wówczas.
Wspominał również czas na misjach. Jak mówił trudno było mu podejmować decyzje, gdy sam zostawał w bazie, a jego żołnierze ruszali w teren. - Człowiek nie kładł się tak od razu spać, tylko usypiał o czwartej nad ranem, a jak była jakaś poważna operacja, to nie spał całą noc. Rozpatrywał, czy może nie powiedzieć "stop" - opowiadał. W czasie takich wyjazdów starał się oszczędzać stresu najbliższym. Opowiedział wówczas, jak wyglądały jego kontakty z najbliższymi:
- Miałem wyznaczoną godzinę do kontaktu z żoną. Rozmawialiśmy przez skype'a. W trakcie rozmowy usłyszałem, że już lecą rakiety. Szybko kończyłem rozmowę, mówiąc, że zapomniałem, że muszę coś szybciutko zabrać ze swojego biura - mówił dodając, że nie chciał, by kobieta słyszała huk spadających pocisków. - To jest kanonada, wszystko drży. Nie chciałem przenosić takich emocji do domu - wspominał generał.
Gen. Mirosław Różański pozostawił troje dzieci: syna i dwie córki. To dorośli ludzie, co ciekawe najmłodsza córka studiowała medycynę. Jak wspomniano w reportażu "Uwagi" TVN córka za namową ojca wybrała wydział wojskowy. O swojej małżonce generał opowiadał tak:
- Kilka lat temu zacząłem przekonywać żonę, że może kupię motor. Chyba na odczepnego zgodziła się, że "jak będziesz miał 50 lat, to pogadamy". Poczekałem. Jak miałem pięćdziesiątkę, to się przypominałem: "kochanie, słowo się rzekło" - komentował wówczas z uśmiechem.