Donald Tusk pojawił się w Sejmie w środę 8 maja, gdzie czekali na niego dziennikarze. Wśród nich znalazła się dziewczynka, która przykuła uwagę polityka. Zapytał, czemu nie jest w szkole. W odpowiedzi 10-latka przedstawiła się, powiedziała, że pochodzi z Gdańska i uczy się w tej szkole, do której kiedyś chodził lider PO. Potem zadała mu pytanie: chciała wiedzieć, czy pamięta jak zakończyła się wojna w Jugosławii.
- Trudno mówić o jednym końcu, ale generalnie zakończyła się rozpadem Jugosławii i powstaniu siedmiu państw - usłyszała w odpowiedzi.
10-latka przypomniała, że wtedy wysłano ONZ w celu stabilizacji sytuacji. Zapytała też, czy tego samego nie można zrobić obecnie jeśli chodzi o Ukrainę. Donald Tusk stwierdził, ze "ONZ nie jest do wojny".
- To dość skomplikowana historia i nie chcę cię też straszyć, bo to jest straszna historia, ale wojska ONZ w Jugosławii nie zdały egzaminu. Żołnierze ONZ-u byli takimi niemymi świadkami zbrodni na mieszkańcach Srebrenicy. Więc to nie jest najlepszy przykład - odparł.
To jednak nie wystarczyło, by zaspokoić ciekawość dziecka. Dziewczynka dociekała, czy zamiast tego wojska NATO nie mogłyby zostać wysłane do Ukrainy.
- NATO bardzo pomaga Ukrainie, ale nie chce bezpośrednio się zaangażować, czyli wysłać wojsk, bo wszyscy sojusznicy się boją, że mogłoby dojść do wybuchu wojny atomowej i wszyscy bylibyśmy w dramatycznej, wręcz tragicznej sytuacji - stwierdził premier. - Ale na tyle, na ile to jest możliwe, dzisiaj NATO już pomaga. Bez pomocy organizacji Ukraina nie dałaby rady się tak długo bronić - dodał.
10-latka chciała dalej rozmawiać, ale polityk zakończył mówiąc, że musi iść "do roboty". Trzeba przyznać, że dziewczynka zabłysnęła niezwykle wnikliwymi i trudnymi pytaniami jak na osobę w swoim wieku! Do tego pokazała, ze doskonale zna historię i nie boi się rozmawiać nawet z jedną z najważniejszych osób w kraju. Tego na pewno nikt się nie spodziewał!
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Donald Tusk: