- Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Jana S. od zarzutów podżegania do zabójstwa b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz prokuratora i policjantów, jednocześnie wymierzając mu karę dwóch lat więzienia za groźby i próbę przekupstwa.
- Głównym powodem uniewinnienia od zarzutów podżegania do zabójstwa była niewiarygodność i chaotyczność zeznań kluczowego świadka, które sąd uznał za budzące wątpliwości i oparte na osobistych ocenach, a nie faktach.
- Jan S. jest również oskarżony i nieprawomocnie skazany na 12 lat więzienia w innym procesie, dotyczącym kierowania grupą handlującą dopalaczami i narażania życia wielu osób, jednak wyrok ten został uchylony w apelacji i sprawa trafi do ponownego rozpatrzenia.
22 października, po blisko sześcioletnim postępowaniu i trzykrotnych zmianach składu sędziowskiego, Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosił wyrok w sprawie Jana S., znanego jako „król dopalaczy”. Sąd podjął decyzję o uniewinnieniu oskarżonego od zarzutów podżegania do zabójstwa byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a także prokuratora oraz funkcjonariuszy policji. Jednocześnie Jan S. został skazany na karę dwóch lat pozbawienia wolności za inne czyny, w tym groźby kierowane pod adresem osób odpowiedzialnych za obsługę strony internetowej jego sklepu. Orzeczenie sądu jest nieprawomocne. Sędzia Jolanta Marek-Trocha w ustnym uzasadnieniu podkreśliła, że pierwotny akt oskarżenia obejmował 14 zarzutów, z czego sąd uznał Jana S. winnym czterech z nich.
Uzasadnienie sądu
Kluczowym elementem uniewinnienia od zarzutów podżegania do zabójstwa były zeznania głównego świadka. Sędzia Jolanta Marek-Trocha wskazała, że zeznania te były niejednolite i problematyczne.
- Sąd miał do czynienia z wieloma protokołami zeznań świadków. [...] Trudno tutaj nie zauważyć, że kompletnie chaotyczne są te zeznania. [...] Gdybyśmy mieli do czynienia z faktami, to jeszcze byłoby dobrze - cytowała sędzia.
Podkreśliła również, że świadek „dozował informacje”, a jego relacje zamiast prezentować fakty, zawierały osobiste oceny i interpretacje zdarzeń.
- Takie zeznania muszą budzić wątpliwości - dodała.
Ponadto, deklarowane przez świadka umiejętności, takie jak trenowanie sztuk walki, nie znalazły potwierdzenia ani w postępowaniu przygotowawczym, ani przed sądem.
Sąd podjął decyzję ws. paszportu Ziobry! Cios w rządzących
W odniesieniu do wymierzonej kary dwóch lat pozbawienia wolności, sędzia uzasadniła ją groźbami pozbawienia życia, kierowanymi m.in. wobec osób obsługujących stronę internetową sklepu z dopalaczami, a także próbą przekupienia funkcjonariusza aresztu kwotą 20 tys. zł w zamian za dostarczenie telefonu komórkowego. Sąd zaznaczył, że Jan S., dążąc do anonimowości, komunikował się poprzez komunikatory, kreując się na osobę zamożną i wpływową w kręgach przestępczych.
- Wymagał posłuszeństwa, wzbudzał respekt. [...] Osoby te były młode, niedoświadczone. [...] Oskarżony dawał im znać, że jest w stanie zlecić zrobienie im krzywdy. [...] Miało to wzbudzić w tych osobach poczucie zagrożenia - mówiła sędzia, oceniając karę jako adekwatną do popełnionych czynów.
Kulisy planowanych przestępstw
Zgodnie z aktem oskarżenia, który wpłynął do sądu w czerwcu 2020 roku, Jan S. miał oferować kwotę 100 tys. zł za zabójstwo byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Prokuratura twierdziła, że celem tych działań było powstrzymanie zaostrzania przepisów dotyczących produkcji i handlu dopalaczami, a Jan S. obwiniał Zbigniewa Ziobrę o „zepsucie interesu” jego firmy zajmującej się importem i eksportem substancji chemicznych z Holandii. Oskarżony rzekomo planował zamach na ministra, rozważając użycie materiałów wybuchowych, trucizny lub pierwiastka radioaktywnego, a do realizacji zlecenia miał namawiać osobę zdolną do skonstruowania ładunku wybuchowego.
Zarzuty obejmowały również podżeganie do zabójstwa prokuratora prowadzącego śledztwo w sprawie dopalaczy oraz funkcjonariuszy Wydziału Narkotykowego Komendy Stołecznej Policji. Ponadto, Jan S. miał nakłaniać do nękania policjantów poprzez podszywanie się pod nich w internecie oraz tworzenie fałszywych materiałów mających na celu ich zdyskredytowanie. Jan S. był ścigany międzynarodowymi listami gończymi, dwoma europejskimi nakazami aresztowania oraz czerwoną notą Interpolu, zanim został zatrzymany w styczniu 2020 roku w Milanówku pod Warszawą.
Sprawa handlu dopalaczami
Warto zaznaczyć, że Jan S. był również oskarżony w odrębnym postępowaniu, prowadzonym przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga, dotyczącym kierowania grupą przestępczą handlującą dopalaczami. W ramach tego procesu zarzucono mu narażenie życia i zdrowia ponad 16 tysięcy osób, z czego pięć poniosło śmierć. W październiku 2023 roku w tej sprawie zapadł nieprawomocny wyrok. Jan S. został skazany na 12 lat pozbawienia wolności, grzywnę w wysokości 225 tys. zł oraz obligatoryjny przepadek korzyści majątkowych o wartości 28 mln 750 tys. zł. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiedli: jego ojciec Jacek S., partnerka Paulina C. oraz Tobiasz N. Paulina C. otrzymała wyrok 2 lat i 3 miesięcy więzienia oraz 20 tys. zł grzywny za udział w procederze wprowadzania niebezpiecznych substancji do obrotu i pranie brudnych pieniędzy. Tobiasz N., oskarżony o udostępnianie rachunków bankowych i tworzenie spółki na Słowacji w celu ukrycia przestępczego pochodzenia środków, został skazany na 1 rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz 2 tys. zł grzywny. Ojciec Jana S., Jacek S., oskarżony o pranie brudnych pieniędzy, został uniewinniony.
Od tego wyroku złożono apelacje. W czerwcu Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił zaskarżoną część orzeczeń dotyczących Jana S. oraz w całości uchylił wyroki Pauliny C., Tobiasza N. i Jacka S., kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Zbigniew Ziobro: