- Konflikt na Bliskim Wschodzie znów rozgrzał rynki surowców. Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, wyjaśnia, co to oznacza dla cen ropy i gazu.
- Cieśnina Ormuz odgrywa kluczową rolę w transporcie ropy, a jej potencjalna blokada może wpłynąć na koszty frachtu i ubezpieczeń.
- Czy Polacy odczują podwyżki cen paliw i energii? Krótkoterminowo nie, ale eskalacja konfliktu może zmienić wszystko.
- Sprawdź, dlaczego gaz jest bardziej wrażliwym czynnikiem ryzyka dla Polski i jakie aktywa zyskują na wartości w obliczu globalnego niepokoju.
Ropa już reaguje. „To już obserwujemy” — powiedział Piotr Arak dla Radia ESKA
Rynek ropy zaczął wyceniać ryzyko natychmiast, zanim pojawią się jakiekolwiek twarde dane o realnych brakach w dostawach. Jak podkreśla Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, Uniwersytet Warszawski, pierwsze ruchy cen widać już teraz.
Marta i Karol Nawroccy adoptowali psa, ratując go przed schroniskiem. Wzruszająca historia
„Na pewno takie podwyższone ryzyko powoduje wzrosty cen ropy i to już obserwujemy w zasadzie od wczoraj, kiedy ten atak został przeprowadzony przez Izrael i Stany Zjednoczone. Dzisiaj baryłka kosztuje 73 dolary” — powiedział Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku (Uniwersytet Warszawski), w rozmowie dla Radia ESKA.
Ekspert zaznaczył też, że istotny może być powrót normalnego handlu po weekendzie.
„Możemy spodziewać się tego, że w kolejnych dniach, kiedy od poniedziałku wróci handel normalny, no to te ceny mogą pójść do góry” — dodał Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, dla Radia ESKA.
Ubezpieczenia i fracht. „Będzie podnoszony koszt” — tłumaczy ekonomista Radia ESKA
W rozmowie dla Radia ESKA Arak zwrócił uwagę, że na ceny może wpływać nie tylko sama ropa, ale też koszty jej transportu i ubezpieczania statków. To element, który potrafi podbić ceny nawet bez formalnej blokady szlaku.
„Są informacje o tym, że ubezpieczyciele wycofują się z ubezpieczenia statków, które będą wypływały z Zatoki Perskiej i będą przez cieśninę Ormuz przepływać. W związku z tym będzie podnoszony koszt frachtu” — tłumaczył Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku.
Czy benzyna w Polsce zdrożeje? „Krótkoterminowo na pewno nie” — powiedział Arak w Radiu ESKA
Najczęstsze pytanie wraca jak bumerang: czy Polacy zobaczą wzrost cen na pylonach stacji. Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, uspokaja w krótkiej perspektywie.
„Czyli na stacjach benzynowych w Polsce nie powinniśmy zobaczyć skutków tego ataku na Iran? Krótkoterminowo na pewno nie” — powiedział Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, w rozmowie dla Radia ESKA.
Jednocześnie podkreślił, że scenariusz eskalacji zmieniłby wszystko.
„Jeżeli by rzeczywiście doszło do eskalacji, nie wiem, no Iran by próbował rzeczywiście blokować przepływ tankowców z Zatoki Perskiej, to tak” — ocenił Piotr Arak, ekonomista VeloBanku, dla Radia ESKA.
Jeśli nie będzie eskalacji, ceny mogą wrócić. „Powinny powrócić” — podkreślił Arak
Ekspert wskazał, że dopóki nie dojdzie do zamknięcia kluczowych szlaków, rynek może wracać do punktu wyjścia — bo globalna podaż była zakładana jako wystarczająca.
„Jeżeli to nie nastąpi jakaś dalsza eskalacja w postaci zamknięcia cieśniny Ormuz przez Iran (…) no to ceny powinny powrócić mniej więcej do podobnych poziomów, ponieważ OPEC Plus zakładał do tej pory produkcję wystarczającej, a nawet ponadnormatywnie wystarczającej ilości ropy na rynek globalny” — podkreślił Główny Ekonomista VeloBanku.
„Czyli nie mielibyśmy jakiegoś ryzyka tego, że trwale te ceny ropy się podniosły” — dodał.
Złoto i srebro mogą drożeć. „Aktywa popłyną” — mówił Arak dla ESKI
Arak zwrócił uwagę, że rosnący niepokój na świecie przekierowuje kapitał w stronę „bezpieczniejszych” aktywów.
„To co będzie drożało, to natomiast surowce takie jak złoto, srebro w związku z ryzykiem, które się po prostu pojawiło globalnie. Tego, że mamy kolejny element niepokoju, no i jakaś część aktywów po prostu będzie płynęła w stronę rynku złota i srebra” — powiedział Piotr Arak.
Gaz i LNG. „To o wiele istotniejszy czynnik ryzyka” — zaznaczył ekonomista Radia ESKA
Wątek gazu Arak określił jako potencjalnie bardziej wrażliwy dla Polski niż sama ropa — szczególnie, gdy giełdy wrócą do normalnego handlu.
„Tak, no to jest o wiele istotniejszy czynnik ryzyka, to znaczy moment, w którym byśmy zobaczyli wzrosty ceny gazu, który płynie m.in. w kierunku naszego kraju. No i na razie jeszcze, bo jest weekend, na razie giełdy jeszcze nie zareagowały” — zaznaczył Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku i związany z Uniwersytetem Warszawskim, w rozmowie dla Radia ESKA.
Chiny? „To pytanie bardzo geopolityczne” — ocenił Arak
Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, w rozmowie z Radiem ESKA przeanalizował potencjalne skutki gospodarcze ostatnich napięć geopolitycznych. Jego zdaniem, w krótkiej perspektywie możemy spodziewać się wzrostu cen kontraktów terminowych na gaz. Jak tłumaczył, przełożyłoby się to bezpośrednio na wyższe koszty produkcji opartej na tym surowcu, czego przykładem są chociażby nawozy.
Ekspert odniósł się również do roli Chin jako kluczowego odbiorcy surowców z regionu, określając tę kwestię jako „pytanie bardzo geopolityczne”. Zauważył, że w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, Chiny nie posiadają globalnych zdolności operacyjnych do militarnego reagowania i dotychczas raczej przyglądały się podobnym interwencjom z boku.
„To jest pytanie bardzo takie geopolityczne. Co Chiny mogą zrobić? Wydaje się, że do tej pory one raczej patrzyły na te interwencje zbrojne amerykańskie z boku” — ocenił Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, w rozmowie dla Radia ESKA.
„To też wynika z tego, że Chiny w odróżnieniu do Stanów Zjednoczonych nie mają zdolności operacyjnych, militarnych do reagowania na każdej szerokości geograficznej na świecie” — powiedział Arak.
Mimo tych zagrożeń, ekonomista uspokaja, że długofalowe skutki dla gospodarki mogą być ograniczone, pod warunkiem że nie dojdzie do eskalacji konfliktu. Jednocześnie podkreślił, że kluczowym „przełącznikiem” ryzyka pozostaje sytuacja w cieśninie Ormuz. Jak zaznaczył, przez ten strategiczny punkt przepływa jedna piąta ropy naftowej wykorzystywanej w światowych rafineriach, co sprawia, że jakiekolwiek zakłócenia w tym regionie niosą ze sobą poważne zagrożenie dla globalnej gospodarki.
„Oczywiście w przypadku cieśniny Ormuz ryzyk jest znacznie więcej. W związku z tym, że tam jedna piąta ropy używanej w rafinacji gdzieś przechodzi przez ten region i jakieś ryzyka na pewno istnieją” — zakończył ekonomista dla Radia ESKA.
Poniżej galeria zdjęć: Bliski Wschód w ogniu: Te zdjęcia pokazują skalę zagrożenia po atakach Iranu i Izraela