Miller o decyzji władz obwodu lwowskiego. „Polskie władze nie potrafią na to zareagować”
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej dotycząca upamiętnienia UPA i Romana Szuchewycza, jednego z przywódców ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, ponownie wywołała dyskusję o relacjach polsko-ukraińskich. Sprawa jest szczególnie bolesna ze względu na odpowiedzialność UPA za masowe mordy na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Były premier Leszek Miller w środowym (21 października) „Porannym ringu” przyznał, że nie jest zaskoczony decyzją ukraińskich samorządowców. — Nie jestem zaskoczony, bo przecież to jest kolejny bardzo poważny fakt przy całej pro banderowskiej polityce Ukrainy i najgorsze, że polskie władze nie potrafią na to zareagować — stwierdził.
Zobacz: Rok 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza. Wybuchła gigantyczna burza! Szef MON reaguje
Zdaniem byłego szefa rządu problem jest znacznie szerszy i wynika z dotychczasowego podejścia polskich władz do Ukrainy. — Proszę pana, kult ludobójców mam na myśli dowództwo nacjonalistów ukraińskich jest dzisiaj kultem oficjalnym państwa ukraińskiego. I to jest oczywiste — ocenił Miller.
Siedem polskich miast powinno zerwać partnerstwo ze Lwowem? Miller wskazuje konkretne samorządy
Były premier zaproponował konkretne działania, które jego zdaniem mogłyby stanowić odpowiedź na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej. — I teraz powiem panu, co dla mnie byłoby świadectwem, że coś się zmienia. Otóż Lwów ma siedem miast tak zwanych partnerskich. To są Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Przemyśl, Rzeszów i Wrocław. Otóż to jest świetna sposobność, żeby nasze miasta zrezygnowały z tego statusu miasta partnerskiego — powiedział.
Prowadzący audycję zwrócił uwagę, że uchwałę podjęła Lwowska Rada Obwodowa, a nie Rada Miasta Lwowa. Miller nie uznał jednak tego rozróżnienia za wystarczający argument przeciwko reakcji polskich samorządów. — A czy pan słyszał jakiś protest ze strony samorządu Lwowa w tej sprawie? — zapytał.
„Takiego partnera się po prostu lekceważy”. Miller krytykuje bezwarunkową pomoc Ukrainie
W dalszej części rozmowy były premier został zapytany, dlaczego ukraińskie władze podejmują podobne decyzje w sytuacji, gdy ich państwo nadal walczy z rosyjską agresją i potrzebuje międzynarodowego wsparcia. Miller odpowiedział wyjątkowo ostro. — Dlatego, że lekceważą Polskę i Polaków, wiedzą, że Polska polityka w stosunku do Ukrainy zakłada popieranie bez żadnych warunków. Wiedzą, że jak wystąpią o pieniądze, to Polska da i wiedzą, że takiego partnera się po prostu lekceważy — stwierdził.
Sprawdź: Glapiński przed Trybunałem Stanu? Prof. Piotrowski ostrzega. „Niezwykłe ryzyko”
Zapytany, co zrobiłby, gdyby ponownie stanął na czele rządu, odpowiedział: — Powiedział naszym partnerom na Ukrainie, że Polska nie będzie popierać bezwzględnie. Owszem, możemy popierać, ale mamy i takie i takie warunki. Miller podkreślił, że samo wyrażanie oburzenia nie wystarczy. Jego zdaniem potrzebne są działania, które przyniosą konkretne rezultaty. — Co to oznaczają głosy oburzenia? No możemy sobie możemy się oburzać, no i co z tego? Ja mówię o działaniach realnych, praktycznych — przekonywał.
„Nie będziecie nam robili łaski”. Mocne słowa Millera o ekshumacjach ofiar
Najbardziej emocjonalny fragment rozmowy dotyczył ekshumacji i godnego pochówku Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Miller wskazał, że właśnie od tej sprawy należałoby rozpocząć formułowanie warunków dalszego polskiego wsparcia dla Ukrainy. — Nie będziecie nam robili łaski, że pogrzebiemy wspólnie kości Polaków po ukrytych w lasach, zatopionych rzekach, na łąkach i tak dalej i tak dalej. I nie róbcie nam łaski, bo każdy cywilizowany kraj pozwala na grzebanie umarłych — powiedział.
Chwilę później padły jeszcze ostrzejsze słowa. — To, że wy nie pozwalacie, to jest przejaw waszego barbarzyństwa i dzikości. To zacznijmy od tego — grzmiał. Były premier odniósł się również do sytuacji polskiej mniejszości na Ukrainie, zarzucając władzom tego kraju jej prześladowanie. Prowadzący zapytał go wprost o dowody na te zarzuty. — O tym się nie mówi, ale tak jest - odpowiedział stanowczo.
Były premier przekonywał, że dalsze wsparcie Ukrainy powinno być powiązane z konkretnymi zobowiązaniami wobec Polski. Wskazywał przede wszystkim na kwestię ekshumacji, sytuację polskiej mniejszości oraz sposób, w jaki ukraińscy politycy wypowiadają się o pomocy udzielanej przez Polskę. — Jeżeli będziecie nas atakować na forum ONZ-u czy gdzieś indziej opowiadać, że wam nie pomagaliśmy i tak dalej i tak dalej, to będziemy to się będziecie spotykali z restrykcjami — zapowiedział.
Zobaczcie całą rozmowę: