Kupa nonsensów
W moich sprawach rodzinnych dziennikarze poprzekręcali dość sporo. Często nieumyślnie – np. we wczorajszym wywiadzie udzielanym z pociągu w końcowym dowcipie, czy mnie poprzednia żona nie wystawi za drzwi odparłem: „Nie – bo do tej pory tego nie robiła, a tym razem sam się wystawię” (i ta ostatnia fraza zniknęła). Dziennikarze piszą o „sześciu dzieciach z Małgorzatą” (przesadzając dwukrotnie: np. Kora jest dzieckiem Elżbiety L.), ze zdania: „Wszystkie moje dzieci są z katolickiego lub reżymowego punktu widzenia nieślubne” zniknęła fraza o punkcie widzenia – choć np. najstarsze są ze związku nieopatrznie zawartego w USC (co, nawiasem mówiąc, rozbiło ten związek, który przedtem był wielką miłością). Wszystkimi dziećmi się opiekuję, wszystkie są przeze mnie oficjalnie uznane i ochrzczone – i tyle.
Proszę się więc od mojego prywatnego życia odczepić, ani słowa więcej na ten temat nikomu nie powiem. Kropka.