- Włodzimierz Czarzasty stanowczo oświadczył, że sprawa wyboru Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego jest dla niego "zamknięta" i nie interesują go wątpliwości opozycji w tej kwestii.
- Marszałek Sejmu zarzucił Kancelarii Prezydenta "matactwa" i dążenie do utrzymania dyspozycyjności Trybunału Konstytucyjnego, sugerując, że prezydent nie rozumie podziału kompetencji.
- Polityk podkreślił, że obecny rząd ma mandat od 11 milionów wyborców do działania, a każdy organ państwowy – prezydent, premier i Sejm – powinien trzymać się swoich jasno określonych kompetencji.
Włodzimierz Czarzasty stanowczo odniósł się do pytań dotyczących wątpliwości opozycji wobec kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z Marcinem Fijołkiem w programie "Graffiti" marszałek Sejmu podkreślił, że uważa tę kwestię za zamkniętą.
- Powiem szczerze, bez arogancji i z uśmiechem: w ogóle mnie to nic nie interesuje – powiedział. - Sprawę wyboru pana Macieja Berka traktuję za zamkniętą i mówię to jednoznacznie. Zakończyłem rozmowę w tej sprawie. Pan Berek został oceniony przez komisję, pan Berek został wybrany przez Sejm. Wszelkie matactwa i szukanie dziury w całym służą Kancelarii Prezydenta, a ta marzy o tym, żeby Trybunał Konstytucyjny wobec niej był nadal dyspozycyjny - dodał.
Polityk wskazał również na mandat wyborczy obecnego rządu, stwierdzając, że 11 milionów wyborców nie zagłosowało po to, "byśmy się certolili z jedną albo drugą sprawą."
Krytyka Roli Prezydenta i Niezależności TK
Odnosząc się do obaw, że po zakończeniu kadencji obecnej władzy spór o Trybunał Konstytucyjny może odżyć, a kwestia "dublerów sędziów" powróci, Włodzimierz Czarzasty wyraził swój brak obaw.
- W momencie, kiedy pan Nawrocki składał przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, nie pytaliśmy się w Sejmie o to, czy brał udział w procesie sutenerskim, czy tylko proces sutenerski obserwował. Nie pytaliśmy się go o to z kim się nawalał w lesie albo czy mieszkanie od starszego człowieka przejął zgodnie z prawem albo niezgodnie z prawem - ocenił. - Nie pytam się pana prezydenta Nawrockiego o to, czy jak kogoś ułaskawia, to procedura jest przez niego dobrze stosowana czy nie. Pan prezydent ma swoje kompetencje, Sejm ma swoje kompetencje, rząd ma swoje kompetencje - dodał.
Zbigniew Ziobro bezlitośnie o Donaldzie Tusku: "Niemiecki oszuście"
Marszałek Sejmu zasugerował, że zrozumienie tych ról jest kluczowe dla prezydenta.
- Jak się nauczy, to myślę, że wejdzie na swoją rolę. Pan prezydent nie będzie pełnił roli ani marszałka Sejmu, ani premiera, tylko i wyłącznie prezydenta. Prezydent jest od reprezentacji, premier jest od rządzenia, Sejm jest od przyjmowania ustaw. Koniec w tej sprawie - podsumował.
Odrzucenie Zastrzeżeń Opozycji i Historyczne Paralele
Włodzimierz Czarzasty odrzucił również konkretne zastrzeżenia opozycji dotyczące Macieja Berka. W odpowiedzi na uwagi Marcina Fijołka, dotyczące wpisu posła PiS Michała Wójcika o niespełnieniu wymogów formalnych przez kandydata.
- Powiem panu szczerze, bez arogancji i z uśmiechem: w ogóle mnie to nic nie interesuje. Nie interesują mnie również opinie pana Zbigniewa Boguckiego z Kancelarii Prezydenta, bo się zastanawiam, czy już był przesłuchiwany przez prokuraturę, czy dopiero będzie przesłuchiwany przez prokuraturę za swoją rolę w tworzeniu ustawy Zondacrypto - zaznaczył.
Przewodniczący Nowej Lewicy wyraził przekonanie, że zarówno prezydent, jak i Jarosław Kaczyński nie dążą do niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Opisał to jako "obrzydzeniem na to, co mówią politycy, którzy jednocześnie każą pod stołem panu Święczkowskiemu robić to, co im się podoba w celu nieograniczonej władzy."
Na pytanie, czy głosowanie za Maciejem Berkiem, określanym jako "prawa ręka Tuska", może przywrócić powagę TK, polityk zareagował kontrpytaniem, nawiązując do przeszłych wydarzeń.
- A głosowanie za Łukaszem Piebiakiem w ramach 15 członków KRS-u - bo takie jest prawo i taka jest ustawa, którą chcieliśmy zmienić, a Nawrocki jej nie podpisał - to myśli pan, że było dla mnie smaczne? Głosowałem za facetem, który swoich kolegów, patrząc im prosto w oczy, hejtował w internecie – wskazał, przypominając o głosowaniu za listą sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, na której znalazł się były wiceminister związany z tzw. aferą hejterską.
W naszej galerii zobaczysz, jak Włodzimierz Czarzasty marynuje grzyby: