Czarzasty zabrał głos ws. TK. Przy okazji wbił szpilę prezydentowi

Włodzimierz Czarzasty stanowczo skomentował kwestię kontrowersji wokół kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Odniósł się do zarzutów opozycji, podkreślając zamknięty charakter tej sprawy oraz krytykując rolę Kancelarii Prezydenta w sporze o TK. Marszałek Sejmu poruszył także temat niezależności Trybunału i podziału kompetencji między najważniejszymi organami państwa.

Włodzimierz Czarzasty
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express
  • Włodzimierz Czarzasty stanowczo oświadczył, że sprawa wyboru Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego jest dla niego "zamknięta" i nie interesują go wątpliwości opozycji w tej kwestii.
  • Marszałek Sejmu zarzucił Kancelarii Prezydenta "matactwa" i dążenie do utrzymania dyspozycyjności Trybunału Konstytucyjnego, sugerując, że prezydent nie rozumie podziału kompetencji.
  • Polityk podkreślił, że obecny rząd ma mandat od 11 milionów wyborców do działania, a każdy organ państwowy – prezydent, premier i Sejm – powinien trzymać się swoich jasno określonych kompetencji.

Włodzimierz Czarzasty stanowczo odniósł się do pytań dotyczących wątpliwości opozycji wobec kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z Marcinem Fijołkiem w programie "Graffiti" marszałek Sejmu podkreślił, że uważa tę kwestię za zamkniętą.

- Powiem szczerze, bez arogancji i z uśmiechem: w ogóle mnie to nic nie interesuje – powiedział. - Sprawę wyboru pana Macieja Berka traktuję za zamkniętą i mówię to jednoznacznie. Zakończyłem rozmowę w tej sprawie. Pan Berek został oceniony przez komisję, pan Berek został wybrany przez Sejm. Wszelkie matactwa i szukanie dziury w całym służą Kancelarii Prezydenta, a ta marzy o tym, żeby Trybunał Konstytucyjny wobec niej był nadal dyspozycyjny - dodał.

Polityk wskazał również na mandat wyborczy obecnego rządu, stwierdzając, że 11 milionów wyborców nie zagłosowało po to, "byśmy się certolili z jedną albo drugą sprawą."

Krytyka Roli Prezydenta i Niezależności TK

Odnosząc się do obaw, że po zakończeniu kadencji obecnej władzy spór o Trybunał Konstytucyjny może odżyć, a kwestia "dublerów sędziów" powróci, Włodzimierz Czarzasty wyraził swój brak obaw.

- W momencie, kiedy pan Nawrocki składał przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, nie pytaliśmy się w Sejmie o to, czy brał udział w procesie sutenerskim, czy tylko proces sutenerski obserwował. Nie pytaliśmy się go o to z kim się nawalał w lesie albo czy mieszkanie od starszego człowieka przejął zgodnie z prawem albo niezgodnie z prawem - ocenił. - Nie pytam się pana prezydenta Nawrockiego o to, czy jak kogoś ułaskawia, to procedura jest przez niego dobrze stosowana czy nie. Pan prezydent ma swoje kompetencje, Sejm ma swoje kompetencje, rząd ma swoje kompetencje - dodał.

Zbigniew Ziobro bezlitośnie o Donaldzie Tusku: "Niemiecki oszuście"

Marszałek Sejmu zasugerował, że zrozumienie tych ról jest kluczowe dla prezydenta.

- Jak się nauczy, to myślę, że wejdzie na swoją rolę. Pan prezydent nie będzie pełnił roli ani marszałka Sejmu, ani premiera, tylko i wyłącznie prezydenta. Prezydent jest od reprezentacji, premier jest od rządzenia, Sejm jest od przyjmowania ustaw. Koniec w tej sprawie - podsumował.

Odrzucenie Zastrzeżeń Opozycji i Historyczne Paralele

Włodzimierz Czarzasty odrzucił również konkretne zastrzeżenia opozycji dotyczące Macieja Berka. W odpowiedzi na uwagi Marcina Fijołka, dotyczące wpisu posła PiS Michała Wójcika o niespełnieniu wymogów formalnych przez kandydata.

- Powiem panu szczerze, bez arogancji i z uśmiechem: w ogóle mnie to nic nie interesuje. Nie interesują mnie również opinie pana Zbigniewa Boguckiego z Kancelarii Prezydenta, bo się zastanawiam, czy już był przesłuchiwany przez prokuraturę, czy dopiero będzie przesłuchiwany przez prokuraturę za swoją rolę w tworzeniu ustawy Zondacrypto - zaznaczył.

Przewodniczący Nowej Lewicy wyraził przekonanie, że zarówno prezydent, jak i Jarosław Kaczyński nie dążą do niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Opisał to jako "obrzydzeniem na to, co mówią politycy, którzy jednocześnie każą pod stołem panu Święczkowskiemu robić to, co im się podoba w celu nieograniczonej władzy."

Na pytanie, czy głosowanie za Maciejem Berkiem, określanym jako "prawa ręka Tuska", może przywrócić powagę TK, polityk zareagował kontrpytaniem, nawiązując do przeszłych wydarzeń.

- A głosowanie za Łukaszem Piebiakiem w ramach 15 członków KRS-u - bo takie jest prawo i taka jest ustawa, którą chcieliśmy zmienić, a Nawrocki jej nie podpisał - to myśli pan, że było dla mnie smaczne? Głosowałem za facetem, który swoich kolegów, patrząc im prosto w oczy, hejtował w internecie – wskazał, przypominając o głosowaniu za listą sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, na której znalazł się były wiceminister związany z tzw. aferą hejterską.

W naszej galerii zobaczysz, jak Włodzimierz Czarzasty marynuje grzyby:

Sonda
Czy Włodzimierz Czarzasty to dobry marszałek Sejmu?
Biedrzycka Expressem | 19.10.2026

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki