Wnuk Anny Walentynowicz zamiast odszkodowania dostał fuchę w MON

2017-05-12 4:00

Jak ustalił "Super Express", Piotr Walentynowicz (40 l.), wnuk zmarłej w smoleńskiej katastrofie Anny Walentynowicz (?81 l.), pracuje w spółce podległej szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi (69 l.). Walentynowicz pod koniec ubiegego roku zarzekał się, że będzie walczył o zadośćuczynienie za śmierć babci. Z dokumentów wynika, że odszkodowania nie dostał.

Piotr Walentynowicz
Autor: Archiwum serwisu

Walentynowicz od sierpnia 2016 r. pracuje w spółce PIT - Radwar należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Działalność PGZ nadzoruje osobiście szef MON. Jak wynika z oświadczenia majątkowego Walentynowicza (jest gdańskim radnym), w firmie w 2016 roku zarobił 47 tys. zł - czyli 9,4 tys. zł miesięcznie. - Nie jestem żadnym prezesem ani dyrektorem. Pracuję na szeregowym stanowisku, złożyłem swoje CV i otrzymałem propozycję pracy. Często jeżdżę po kraju, firma ma wiele oddziałów - mówi nam Walentynowicz. Co ciekawe, przed pracą w spółce wnuk słynnej działaczki Solidarności jeździł przez długie lata taksówką. Był też marynarzem, robotnikiem budowlanym i operatorem żurawia wieżowego. W październiku ub. roku Walentynowicz deklarował, że wystąpi do MON o zadośćuczynienie za śmierć babci. Ale, przynajmniej na razie, go nie otrzymał. - Nie zarejestrowano w tej sprawie pozwu - dowiedzieliśmy się w sądzie. Sam Walentynowicz nie chciał na ten temat rozmawiać. - To moja prywatna sprawa - uciął tylko.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki