- Spór nasilił się po tym, jak Sejm wybrał Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego
- W połowie października policja interweniowała podczas zgromadzenia przed siedzibą Trybunału
- PiS zapowiada dalsze dyżury posłów i protesty przeciw ewentualnemu wkroczeniu służb do Trybunału
- Zdaniem Tobiasza Bocheńskiego porozumienie wymaga udziału prezydenta oraz dokumentów potwierdzających, że Maciej Berek spełnia wymagane warunki
Interwencja policji przed Trybunałem
W połowie października, podczas jednego ze zgromadzeń przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, doszło do interwencji policji i zatrzymania mężczyzny. Premier oraz część mediów informowali, że miał on zaatakować policjantkę, a przy nim znaleziono nóż. Zarówno funkcjonariuszka, jak i zatrzymany trafili do szpitala. Okoliczności zdarzenia ma wyjaśnić prokuratura.
Tobiasz Bocheński zakwestionował część tych relacji. Przyznał, że doszło do szarpaniny, ale jego zdaniem doniesienia o napaści na policjantkę oraz o nożu znalezionym przy zatrzymanym nie oddawały rzeczywistego przebiegu interwencji. Krytykował przede wszystkim polityczne kierownictwo służb, a także wskazywał na możliwe przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy.
PiS zapowiada dyżury posłów przed Trybunałem
PiS ma nadal wspierać protesty i organizować dyżury posłów przed Trybunałem. Partia przedstawia te działania jako sprzeciw wobec ewentualnego wkroczenia służb do siedziby instytucji.
Wiceprezes PiS zaznaczył, że opozycja nie jest w stanie fizycznie powstrzymać policji, ponieważ państwo ma monopol na stosowanie przymusu. Jego zdaniem obecność protestujących i parlamentarzystów ma zwrócić uwagę opinii publicznej oraz umożliwić dokumentowanie działań służb wobec osób zgromadzonych przed Trybunałem.
Bocheński uznał, że możliwe jest siłowe wejście do Trybunału, choć nie przesądzał, że dojdzie do takiego działania. Ocenił też, że Donald Tusk dąży do eskalacji sporu. W materiale nie przedstawiono stanowiska rządu w tej sprawie.
Spór o wybór Macieja Berka do Trybunału
Napięcie wokół Trybunału narasta od czasu, gdy Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. PiS twierdzi, że objęcie urzędu wymaga przyjęcia ślubowania przez prezydenta. Bocheński przekonywał, że dopóki ta procedura nie zostanie uznana, rozmowy o rozwiązaniu sporu nie będą możliwe.
Według Bocheńskiego prezydent nie wykluczył przyjęcia ślubowania od żadnego sędziego elekta, ale w sprawie Berka oczekuje dokumentów potwierdzających spełnienie wymaganych warunków. Polityk PiS uznał, że brak tych dokumentów blokuje porozumienie. W tle pozostają kwestie obsady Trybunału i roli prezydenta, a przed jego siedzibą nadal trwają protesty.
Poniżej możesz obejrzeć cały materiał: