Super Express: Od poniedziałku światowe media alarmują, że Putin, Trump i Xi Jinping zaserwują nam tzw. drugą Jałtę, bo będą chcieli zakończyć wojnę bez udziału Ukrainy i Europy. Amerykański prezydent mówi wprost, że to nie Zełenski powinien negocjować, pytanie więc, jak układać sobie relacje z sojusznikiem, który brata się z naszym wrogiem?
Bartosz Arłukowicz: Poważnie myślę o dość nieprzyjemnej, ale w mojej ocenie prawdziwej tezie, którą po prostu trzeba przyjąć do wiadomości: czas, w którym Trump był gwarantem międzynarodowego bezpieczeństwa dobiegł końca. Jesteśmy zdani sami na siebie i na naszych europejskich partnerów i musimy się z tym pogodzić. I im szybciej to przyjmiemy do wiadomości, tym lepiej i bezpieczniej dla nas wszystkich. Oczywiście nie mam tu na myśli całej Ameryki, bo ludzie w USA chcą tego żeby Ukraina była wolna, demokratyczna, żeby Rosja przestała bombardować ludzi, ale Trump realizuje interesy swoje, swoich firm i swojej rodziny.
- Pałac Prezydencki stara się nie przyjmować tych argumentów, ale także ostatnie badania pokazały, że Polacy widzą Stany Zjednoczone jako głównego sojusznika naszego kraju. Ciężko będzie przestawić tę „wajchę” w naszej świadomości.
- Wszyscy, ja także, przywykliśmy do tego, że USA stanowiły od lat gwarancję bezpieczeństwa Polski, Europy i że współpraca z nimi wyznaczała granicę demokratycznego świata i świata autorytarnego. Ten czas dobiega końca. Amerykanie wybrali swojego prezydenta, Trump sam do Białego Domu nie wkroczył, ale mam nadzieję, że decyzje wyborcze, które będą podejmowali w przyszłości, nawet w najbliższych tygodniach, będą równoważyć sytuację polityczną w Stanach i będą gwarantowały bezpieczeństwo także Europie i całemu światu. Natomiast co do samego Pałacu Prezydenta Nawrockiego, to nie mam żadnej wątpliwości, że oni znaleźli się w pułapce. To uwielbienie i gloryfikacja Trumpa od wielu miesięcy i lat, także przez Nawrockiego, powoduje, że dzisiaj będą musieli albo od tej polityki się odciąć, albo jej kibicować. Jeśli pan prezydent chce się ustawić w roli kibica relacji amerykańsko-chińsko-rosyjskich, to ma takie prawo. Nie wiem czy zrobi to w imieniu Polski, bo powinien realizować politykę zagraniczną rządu, a polityka rządu nie będzie popierała tego typu zachowań Trumpa, Putina i Chin.
- Na razie prezydent Nawrocki i jego ludzie tłumaczą postępowanie Trumpa wyborami połówkowymi i polityką wewnętrzną kampanii przed 3. listopada. Apelują o pewien dystans, choć nie wiem czy powinniśmy go zachowywać w obliczu doniesień o tzw. drugiej Jałcie, słów Trumpa o Zełenskim i jego zapowiedzi ws. ewentualnych rozruchów w przypadku wygranej Demokratów.
- Otoczenie Trumpa już pokazało co potrafi, przypominam wydarzenia uliczne czy z Kapitolu. Dla mnie to niebywałe, mówię o Pałacu Prezydenckim, jak ludzie, którzy mienią się patriotami, katolikami, chrześcijanami potrafią to wszystko tłumaczyć kampanią. Potrafią wytłumaczyć Trumpa i tym samym Putina, który zrzuca bomby na szkoły, przedszkola, szpitale, zabija cywilów. Rozumiem, że w ramach wartości katolicko-patriotycznych obozu prezydenckiego są w stanie wytłumaczyć to, że jeszcze przez kilka czy kilkanaście tygodni Putin będzie mordował cywilów, dlatego że Trump ma kampanię wyborczą? Ja się na to nie godzę i chciałbym żebyśmy nazywali rzeczy po imieniu. Trump dzisiaj odsuwa się od polityki demokratycznego świata, szuka wsparcia wśród autorytarnych przywódców. A prezydent Nawrocki musi zdecydować, bo jeśli będzie słuchał swojego otoczenia w postaci Andruszkiewiczów, Boguckich i Przydaczy, to będzie wędrował w objęcia polityki wschodniej. My zaś, w wyborach, które są przed nami w Polsce, będziemy decydować o tym czy nasz kraj będzie patrzył na Zachód czy na Wschód.
- Unia Europejska ma plan jak wybrnąć z tej sytuacji czy na razie przyjęła pozycję oczekiwania na wynik wyborów połówkowych?
- Tutaj są różne głosy, nie będę ani optymistą, ani pesymistą, będę realistą. Jeśli spytamy niektórych polityków z Hiszpanii czy Portugalii, to oni jeszcze potrzebują trochę czasu żeby w pełni zrozumieć zagrożenie. Kiedy zaś rozmawiamy z krajami wschodniej flanki Unii Europejskiej, to wszyscy doskonale wiemy, że jeśli Ukraina padnie, to kolejny krok będzie skierowany do państw Bałtyckich lub Polski. Widzimy co się dzieje w Rumunii, widzimy zestrzelane drony, widzimy wojnę hybrydową. Europa się dziś jednoczy, widzi zagrożenie ze strony Putina i przygotowuje się do jego agresji. Trump przestał być gwarantem bezpieczeństwa w Europie i świecie, więc Europa musi być przygotowana na wojnę. Czy się to komuś podoba czy nie. A jeśli w tym czasie Czarnek, Kaczyński czy Nawrocki będą nawoływali do tego, że wrogiem jest Unia Europejska, a nie Putin, to też musimy to przyjąć do wiadomości i wybrać w roku 2027 rząd, który będzie stanowił gwarancję bezpieczeństwa dla nas, dla naszych dzieci i dla Polski.
- „Wybrany z woli narodu prezydent Rzeczypospolitej Polskiej tak zdecydował” mówi Karol Nawrocki o ślubowaniach sędziów. Nie odróżnia procedury powoływania sędziów sądów powszechnych od sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy celowo miesza te pojęcia?
- Przykro mi to mówić, ale prezydent jest człowiekiem zbudowanym z kompleksów. Z jednej strony to niby silny facet, boksuje, biega, szuka sparing-partnerów, ale im ktoś bardziej próbuje udowodnić, że jest silny, że jest panem, królem i władcą, tym bardziej obnaża swoją słabość i brak rozumienia zasad demokracji. W polityce wygrywa się poprzez poparcie ludzi, a nie prężenie muskułów, poprzez szukanie kompromisów, a nie tupanie nóżką. Przykro patrzeć gdy prezydent naszego państwa dewastuje zasady funkcjonowania demokracji. Moglibyśmy szukać jakiegoś zrozumienia gdyby to się działo w czasach pokoju, ale on np. nie mianuje ambasadorów kiedy się wojna i Polska potrzebuje profesjonalnych dyplomatów. (…) Prezydencie, przestań być bokserem, a zacznij być politykiem.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka