Wszyscy, którzy byli zaskoczeni tematem, wychodzili do toalety za potrzebą, czytali co trzeba i wracali. Ktoś tam zostawił ściągi - mówi nam posłanka. A jak jej poszły przedmioty, które zdawała? Okazuje się, że śpiewająco, z wyjątkiem pisemnego języka polskiego. Tak naprawdę dwa małe błędy drastycznie zaniżyły jej ocenę.